Legenda głosi, że w pewnym małym miasteczku z dala od wielkich aglomeracji, żył sobie chłopak, który pragnął mieć konia wyścigowego i móc wystąpić w zawodach. Nie pochodził jednak ze zbyt zamożnej rodziny, a koń kosztował dużo pieniędzy. Chłopak pracował więc bardzo ciężko, aby móc zarobić potrzebne pieniądze i zrealizować swoje marzenia. Po dwóch latach pracy zgromadził potrzebną sumę pieniędzy i zakupił wymarzonego ogiera. Był bardzo szczęśliwy…

Zaraz jak tylko dokonał zakupu dosiadł wierzchowca i pognał nim co sił prosto przed siebie. Mieszkańcy zazdrościli mu konia, który maił naprawdę piękną sylwetkę. Teraz rozpoczął się czas treningów. Po kilka godzin dziennie spędzał on w siodle. Gdy był już bardzo blisko zrealizowania swoich marzeń poczuł strach przed tym, co może go spotkać na torze, tym bardziej, że niektórzy jego koledzy śmiali się z jego planów. W końcu nie mogąc już wytrzymać tego napięcia, które w nim było udał się na rozmowę do swojego najlepszego przyjaciela i podzielił się z nim swoimi odczuciami. Ten patrzył na niego, chwilę pomyślał po czym rzekł: – Nikomu nie wolno drżeć przed tym co nieznane, gdyż każdy jest w stanie osiągnąć to, czego pragnie i to czego mu potrzeba. Aby to zrealizować potrzebna jest odwaga…

Dlatego — dziś słyszymy zachętę – nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli. Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Gdy Jezus rozsyłał Apostołów, aby głosili Dobrą Nowinę, dał im nie tylko praktyczne rady, jak mają to robić, ale także lojalnie ich uprzedził o trudnościach, które ich czekają. Taki jest właśnie koszt ewangelizacji i wiary — prześladowanie ze strony świata. Jezus również dodawał odwagi swoim uczniom, wyjaśniał i nadawał głębszy sens temu za czym Oni poszli.

Kto chce zrealizować swoje marzenia, musi się obudzić (Michael Pfleghar). Wiara jest dla odważnych. To pewien paradoks, ale tak właśnie jest, że wiara dodaje nam odwagi, ale także sama odwaga potrzebuje tej wiary, aby mogła być realizowana w naszym życiu. Świadectwo wiary w dzisiejszych czasach nie jest łatwe…

Rzecz działa się w niedzielny poranek w Ameryce Południowej. Do małego kościoła na pograniczu Wenezueli i Kolumbii, w czasie sprawowania Mszy świętej wtargnęli

uzbrojeni partyzanci. Wszyscy z przerażeniem patrzyli na lufy karabinów skierowane w ich kierunku. Jeden z partyzantów wypchnął kapłana na zewnątrz na rozstrzelanie. Po czym dowódca powiedział: „Ktokolwiek wierzy jeszcze w tego Boga, niech wystąpi”. Nastąpiła przerażająca długa cisza. W końcu wystąpił jeden z wiernych i powiedział prosto: „Ja kocham Jezusa”. Żołnierze chwycili go brutalnie i wyrzucili z kościoła. Po nim wystąpiło kilku wiernych, którzy przyznali się do Chrystusa. Zostali oni także brutalnie wyrzuceni z kościoła. Następnie dały się słyszeć na zewnątrz strzały broni maszynowej. Nikt więcej ze zgromadzonych nie odważył się przyznać do Chrystusa.

Grobową ciszę w kościele przerwał głos szefa partyzantów: „Nie macie prawa zostać tutaj”. Następnie wyrzucił ich z kościoła. Wyrzuceni ogromnie się zdziwili, gdy na zewnątrz ujrzeli stojącego księdza z grupką wiernych, którzy przyznali się do Chrystusa. Dowódca partyzantów rozkazał powrócić kapłanowi i wiernym, którzy przyznali się do Chrystusa, aby kontynuowali Mszę św. w kościele. A pozostałym z pogardą wydał rozkaz: „Stójcie na zewnątrz do czasu, aż będziecie mieć odwagę wyznać swoją wiarę”. Po czym partyzanci znikli w dżungli.

Historia ta świetnie ilustruje słowa Chrystusa: „Lecz kto się mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie”… Świadectwo własnej wiary, odwaga wyznania tej wiary jest bardziej zależna od wewnętrznej siły duchowej niż zewnętrznych uwarunkowań. Świetnie ilustruje to przypowieść o myszy. Była sobie mysz, którą paraliżował strach przed kotem. Czarnoksiężnik ulitował się nad nią i zamienił ją w kota. Kiedy stała się kotem bała się psa. Czarnoksiężnik zamienił ją w panterę. Teraz paraliżował ją lęk przed myśliwym. W tej sytuacji zdegustowany czarnoksiężnik zamienił ją z powrotem w mysz, mówiąc: „Nic nie mogę dla ciebie zrobić, nie ma dla ciebie żadnej pomocy, ponieważ masz serce myszy”.

W nas samych istnieją ogromne pokłady wiary, nadziei i miłości. Możemy dzielić się nimi, jeśli jest w nas odwaga. Jesteśmy z tego samego materiału co nasze sny (William Szekspir). Te sny są i realizują się pod warunkiem, że jest w nas odwaga: potrzebna i konieczna do osiągnięcia ostatecznego celu życia, jaki stawia przed nami Bóg. Nie bójcie się co macie mówić… nie bójcie się co macie robić, Duch Pana pomoże wam w tym momencie kiedy będzie taka potrzeba.

Mt 10, 26-33

Jezus powiedział do swoich apostołów:

«Nie bójcie się ludzi! Nie ma bowiem nic skrytego, co by nie miało być wyjawione, ani nic tajemnego, o czym by się nie miano dowiedzieć. Co mówię wam w ciemności, powtarzajcie w świetle, a co słyszycie na ucho, rozgłaszajcie na dachach.

Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle. Czyż nie sprzedają dwóch wróbli za asa? A przecież bez woli Ojca waszego żaden z nich nie spadnie na ziemię. U was zaś policzone są nawet wszystkie włosy na głowie. Dlatego nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli.

Do każdego więc, kto się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie».