Pomoc drugiej osobie w sytuacjach dla niej trudnych jest obowiązkiem każdego z nas jako człowieka, a nie tylko jako chrześcijanina. Jest to gest uniwersalny we wzajemnym współistnieniu. Musi on być odczuwalny, nie po to, aby nas zabolał ekonomicznie, ale przede wszystkim dał wewnętrzną radość popełnienia dobrego uczynku. Uświadamiamy sobie bowiem, że nie mamy serca z cementu, ale żywe, pełne współczucia i miłosierdzia. Gest bezinteresownej pomocy jest podstawą naszej wiary, która wypływa z miłości do Boga, człowieka i całego stworzenia, ale także do siebie samego.

Słyszymy dziś w Ewangelii św. Mateusza (10, 42) fragment, gdzie czytamy: „Kto poda kubek świeżej wody do picia jednemu z tych najmniejszych, dlatego że jest uczniem, zaprawdę, powiadam wam, nie utraci swojej nagrody”. Gest podania wody jest symboliczny, bo dotyczy tak naprawdę uratowania komuś życia. To nie podanie coca-coli z lodem, aby ugasić tylko pragnienie. Woda to coś więcej, to symbol podtrzymania życia naszego, innych ludzi i całej ziemi. Czym jest gest podania wody drugiemu człowiekowi?

Dla tej osoby, która ma wodę na co dzień jest zwykłym gestem otwartości i życzliwości. Odkręcając kurek z wodą naszego mieszkania nie natrudzimy się wiele, aby zdobyć to podstawowe źródło życia. Podanie wody podróżnemu, który przez dziesiątki kilometrów szedł na pustyni, podany kubek z H2O jest jak wybawienie od niechybnej śmierci, jest „daniem życia na nowo”.

Pomyślmy, jak wiele razy, bez większego namysłu sięgaliśmy po wodę w naszym domu. Dopiero gdy jej zabrakło przy temperaturze 40 C w cieniu, jej wartość w naszych oczach bardzo wzrosła. Wtedy nie była już tylko dodatkiem do codziennego życia, czy ochłodzenia ciała lub naszego podniebienia, ale przede wszystkim napojem podtrzymującym nasze życie. Nie zrozumie spragnionego ten, kto ma wody pod dostatkiem. Zrozumie go ten, któremu jej zabrakło, a który bez niej umierał z pragnienia. Tak sam jest z jedzeniem. Nie zrozumie głodnego ten, kto zawsze miał posiłek podany na stole. Warto zapytać ofiary wojny, którym na co dzień brakowało wody i jedzenia, co wtedy czuli?

Woda jest źródłem życia. Bez niej zginęlibyśmy w ciągu paru dni. Albert Einstein powiedział: „Ludzie są jak morze, czasem łagodni i przyjaźni, czasem burzliwi i zdradliwi. Przede wszystkim to jednak tylko woda”, i coś w tych słowach jest, bo woda stanowi 60-70 proc.  masy dorosłego człowieka, 75 proc. masy dziecka, a w przypadku noworodka – ponad 80 proc. „Trzy minuty bez powietrza, trzy dni bez wody i trzy tygodnie bez jedzenia” – wskazówka, która w przybliżeniu pokrywa się z rzeczywistością.

Nie bez powodu Chrystus podaje przykład z wodą, która jest podstawą w tym, co zaspokaja nasze pragnienie, łaknienie, ale jest podstawowym produktem potrzebnym do ludzkiego życia. Zapewnia odpowiednie środowisko w organizmie do zachodzenia reakcji metabolicznych, temperatura ciała ludzkiego stale utrzymuje się dzięki niej na poziomie 36,6 C, pomaga w usuwaniu zbędnych produktów przemiany materii, nawilża powietrze dzięki któremu oddychamy i pomaga w trawieniu tego, co zjemy. Przekazuje odpowiednie składniki odżywcze organizmowi i dzięki temu podtrzymuje funkcje życiowe. Czy jestem gotowy przyjąć wodę życia? Czy jestem gotowy na jej przyjęcie?

Jest takie opowiadanie pt: „Przygoda na pustyni”. Pewien człowiek zabłądził na pustyni i od dwóch dni wędrował wśród nie kończących się, rozgrzanych słońcem piachów. Był już u kresu sił. Niespodziewanie ujrzał przed sobą sprzedawcę krawatów. Nie miał on przy sobie nic innego – jedynie mnóstwo krawatów. I natychmiast próbował sprzedać jeden z nich człowiekowi umierającemu z pragnienia. Wyczerpanemu i spragnionemu wędrowcy handlarz wydał się szalony: – Czyż ktoś przy zdrowych zmysłach  próbowałby sprzedać krawat człowiekowi łaknącemu jedynie wody?

Sprzedawca wzruszył obojętnie ramionami i ruszył w dalszą drogę. Przed zapadnięciem zmroku znużony wędrowiec, już z wielkim trudem poruszający zbolałymi nogami, uniósł głowę i osłupiał… bo znajdował się przed elegancką restauracją, obok której stał szereg samochodów! Budynek był okazały, a dookoła niego rozciągała się pustynia.

Z trudem dowlókł się do drzwi restauracji i prawie mdlejąc z pragnienia wyszeptał: – Litości, wody! – Przykro mi, proszę pana, – rzekł ze współczuciem uprzejmy szwajcar  – nie przyjmujemy gości bez krawatów.

Są osoby przemierzające pustynię swego życia z ogromnym pragnieniem przyjemnych doznań. Za głupców uważają tych, którzy chcą ich zapoznań z Ewangelią. Jest to posłanie zbyt zaskakujące dla ich pustyni! Lecz kiedy zapragną wejść do „Hotelu Pana”, zostanie im powiedziane:”Przykro mi, tutaj nie można wstąpić bez odnowionego serca” (Bruno Ferrero, „40 opowiadań na pustyni”).

Nie bądź obojętnym. Kiedyś, pewna dwunastoletnia dziewczynka napisała kiedyś w swoim dzienniczku: „Jesteśmy ludźmi przyszłości, to my musimy ulepszać sytuację. Najgorszą rzeczą jest nic nie robić i patrzeć, jak ten biedny świat się rozpada. Wołamy: niech żyje pokój : a prowadzimy wojnę. Powtarzamy: precz z narkotykami: a zabijamy sprawiedliwych. A przecież nie jest postanowione, że nie można skończyć z tym wszystkim. Chciałabym Ci powiedzieć, jeżeli jesteś smutny z powodu nienawiści w świecie, nie płacz i nie trać nadziei, ale zrób coś, nawet coś małego!”

Jak dawać wodę żywą? Chrystus przestrzega nas, aby nasz dobroć nie skierowała się przeciwko nam i osobą, którym pomagamy. Naciągaczy dziś mamy wielu, którzy liczą nie na nasze dobre serce, ale naiwność, która oby nie graniczyła z głupotą. Mamy dać wodę, a nie wódę, która jest takim synonimem tego, co uzależnia i niszczy czyjeś życie. Mamy pomagać, a nie podtrzymywać patologię. Woda ma podtrzymywać życie, a nie czyjąś degradację czy wegetację.

Warto dziś zapytać siebie, czy pomagam ludziom w ich realnych potrzebach? Czy odmawiam pomocy tam, gdzie jest najbardziej potrzebna? Jakiego rodzaju jest ta pomoc? Jest współmierna do możliwości i potrzeb? Czy jestem wdzięczny tym, którzy mi pomogli? A może tylko narzekam, że dostałem tak mało? Czy zastanawiałeś się nad tym, że może na tylko tyle tą osobę było stać? Czy oceniam i krytykuje innych za ich dobre i czułe serce? Czy pomagam, jeśli nie sam, to przynajmniej organizacjom charytatywnym, które w moim imieniu pomogą tym, którzy tej pomocy potrzebują?

Mt 10, 37-42

Jezus powiedział do swoich apostołów:

«Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Kto chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je.

Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał.

Kto przyjmuje proroka jako proroka, nagrodę proroka otrzyma. Kto przyjmuje sprawiedliwego jako sprawiedliwego, nagrodę sprawiedliwego otrzyma.

Kto poda kubek świeżej wody do picia jednemu z tych najmniejszych, dlatego że jest uczniem, zaprawdę, powiadam wam, nie utraci swojej nagrody».