Chcemy przeżyć rzeczy i sprawy wielkie. Marzymy o tym, aby być kimś ważnym i przez to wpływać w jakiś sposób na wydarzenia świata, albo przynajmniej na to, co dzieje się w około nas. Tymczasem nasze życie, jak o nim mówimy, przepełnione jest smutkiem i troską dnia codziennego , które nie daje często radości przeżywania życia takim jakie sobie je wymarzyliśmy…

Jezus mówi, abyśmy byli realistami. Nie mamy latać w chmurach. Jednocześnie powinniśmy znaleźć „złoty środek” przeżywania naszych codziennych dni. Często wyolbrzymiamy naszą trudną sytuację, poddając się bezradności i lękowi, który prowadzi do jeszcze większych kłopotów. Tymczasem Jezus mówi, abyśmy w naszym życiu oceniali sytuację taką jaką ona rzeczywiście jest. To zdystansowanie się od negatywnych uczuć, które towarzyszą nam przy każdej porażce. Tylko wtedy możliwe jest odejście na bok i zdystansowanie się od „ciemności myśli”. Wtedy przychodzi nadzieja i pomysł jak wyjść z kryzysu, które jak wszystko w naszym życiu: pojawia się i znika…

Każdego dnia podejmujemy trud naszego życia. Wiele problemów, które spada na nasze barki, chcielibyśmy odsunąć gdzieś na bok, albo na tzw. niekończące się jutro. Trwa to czasami przez wiele miesięcy i lat, a my stoimy w miejscu. Uciekamy przez sobą i ludźmi, chcąc mieć wreszcie święty spokój. Tymczasem w środku naszego umysłu i serca kotłuje się niemoc, która nie daje nam sił, ani życia. Wewnętrzne napięcie prowadzi do tragedii. Żyjemy jakby obok siebie…

Jezus mówi nam, żebyśmy trud naszego codziennego życia nie podejmowali sami, ale we współpracy z Nim. Wszystko w myśl zasady: „Nie samemu, ale razem z Tym komu ufasz”. Pustka naszego serca zostanie wypełniona i nie będziemy wtedy sami realizować własnego planu, ale Jego plan. Codzienne przebywanie z Nim daje moc w podjęciu i realizacji kolejnych wyzwań dnia. Nie będziemy uciekać wtedy od życia, ale podążać Jego drogą i za Nim z radością i uśmiechem…

Jak bardzo chcemy pozbyć się wszelkiego trudu, który staje na naszej drodze. Wielu z nas chciałby pójść drogą prostą, łatwą, bez przeszkód i trudności. Tymczasem nie jest to dobre, bo życie stawia przed nami różnego rodzaju przeszkody i wyzwania. Jeśli nie będziemy stawiali sobie celu pokonania małych przeszkód, wtedy te wielkie powalą nas na kolana. Nie będzie wtedy usprawiedliwienia i nikt nie będzie w stanie udzielić nam pomocy…

Jezus uczy nas, abyśmy wpierw postawili stabilny fundament naszego życia, które jeśli jest pełnym zaufaniem Bogu, wtedy może przenosić góry i doliny. Solidność postawionego fundamentu zależy przede wszystkim od naszej wiary, czyli decyzji pójścia za głosem Boga i sumienia. Ten proces zawsze odbywa się z pomocą samego Boga, który każdego dnia daje nam moc i energię do postępowania zgodnie z naszą wiarą, nadzieją i miłością…

Dlaczego nie chcemy podjąć trudu podejmowania decyzji i działania? Dlaczego nie stawiam celów na naszej drodze życia? Dlaczego nie ufamy Bogu w trudzie naszego życia?Twoje życie przepełnione jest radością, czy smutkiem? Jak znaleźć złoty środek przeżywania naszych codziennych dni? Czy łatwo nam zdystansować się od „ciemności myśli”? Dlaczego warto podejmować trud życia każdego dnia? Dlaczego uciekamy przed sobą i ludźmi?Dlaczego warto współpracować z Jezusem?

Mt 11, 25-30

W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: «Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie.

Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić.

Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem słodkie jest moje jarzmo, a moje brzemię lekkie».