Do ciężko chorego gospodarza na wsi wezwano księdza proboszcza z ostatnią posługą. Najpierw odbyła się spowiedź. Proboszcz musiał jedna sam pytać o niektóre sprawy, bowiem gospodarz znał wiele grzechów swoich sąsiadów, ale gdy chodziło o jego własne, zawodziła go pamięć. – Czy modliłeś się codziennie – pytał ksiądz. – Tak… odpowiedział z ociąganiem chory. – A jakie modlitwy odmówiłeś? – Ojcze nasz… A więc każdego dnia mówiłeś: „Odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom” – stwierdził ksiądz proboszcz. Tak… – Widzisz drogi bracie, że leżysz w łożu śmierci – kontynuował ksiądz. – Czy zatem przebaczasz wszystkim swoim wrogom? Po tym pytaniu długo nie było słychać odpowiedzi. Wreszcie chory wykrztusił. Tak, ale z wyjątkiem mojego sąsiada, który mnie podle oszukał. – Słuchaj bracie! Tu nie ma żadnych wyjątków. Przebaczasz wszystkim, nie wyłączając tego sąsiada, albo nie! Za chwilę może być już za późno. Po długim wahaniu chory gospodarz odpowiada. -Dobrze, jemu też przebaczam, na wypadek gdybym miał umrzeć. Ale jeżeli mi się polepszy, to wszystko zostanie po staremu.

Ten przykład współczesnego faryzeusza. Pan Jezus potępia w niej fałszywą i obłudną religijność faryzeuszy. Ich fałsz i obłuda przejawiały się w tym, że byli oni niezwykle drobiazgowi w zachowywaniu setek nieistotnych przepisów prawa żydowskiego, zaniedbując przy tym zachowywanie Bożych przykazań. Dlatego Chrystus kieruje do nich ostre słowa: „Słusznie prorok Izajasz powiedział o was, obłudnikach „[…] Ten lud czci mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode mnie. Ale czci mnie na próżno, ucząc zasad podanych przez ludzi. Uchyliliście przykazanie Boże, a trzymacie się ludzkiej tradycji” /Mk 7, 6-8/.

Chrystus wykorzystuje tę sytuację, aby powiedzieć, że wewnętrzna prawość jest ważniejsza niż zewnętrze formy. Z takich powodów nazywa faryzeuszy obłudnikami i hipokrytami. W czasach Chrystusa słowo „hipokryzja” miało łagodniejszą wymowę niż dzisiaj. Pochodziło ono z języka greckiego i oznacza aktora. Skrupulatnie zachowywanie prawa tradycji i zwyczajów, z równoczesnym pomijaniem istoty prawa Bożego, staje się niebezpieczną grą. W tej grze człowiek może oszukać bliźniego, a nawet samego siebie, może uwierzyć, że jest naprawdę pobożny, bo tak wiele się modli, skrupulatnie zachowuje wszelkie przepisy, a w rzeczywistości jest daleko od Boga, bo nie ma w nim miłości do bliźniego. Bez autentycznego podejmowania trudu bycia człowiekiem o dobrym sercu cała nasza wiara jest tylko „wielką grą”; wybiórczym traktowaniem prawd wiary, która akurat pasują do wybranej sytuacji.

Franz Joseph Rudiger (1811-1880, słynny biskup Linzu w Austrii), w jednym ze swoich listów pasterskich skrytykował dosadnie tych, którzy religię traktują wybiórczo, tzn. przyjmują tylko te prawdy wiary, które są im akurat wygodne: „Kto posiada religię własnej roboty, ten nie jest katolikiem. Religia własnej roboty jest tyle samo warta, co pieniądz własnej roboty. Taka religia jest fałszywym pieniądzem przed Bogiem”.

Faryzeusze tak właśnie to pojmowali i nie chcieli słuchać Chrystusa, gdy wytykał im błędy. Z tego też powodu szukali wszelkiej możliwej sposobności, aby Jezusa zabić. Nie jest to obce także człowiekowi współczesnemu. Mark Link, jezuita amerykański, w jednym ze swoich kazań opowiedział taką historię: 70-letni kapłan objął nowe probostwo. W pierwszą niedzielę napiętnował w kazaniu hazard. Mówił, jak wiele rodzin cierpi z tego powodu. Następnego dnia zadzwonił do proboszcze przewodniczący rady parafialnej i pouczył go, aby nie poruszał tego problemu, ponieważ wielu ofiarnych parafian robi majątki na prowadzeniu domów gry.

W następną niedzielę proboszcz mówił o zgubnych skutkach nałogu nikotynowego. To także nie podobało się niektórym parafianom. Prezes znowu zadzwonił, pouczając proboszcza, że nie powinien o tym mówić, ponieważ wielu hojnych parafian uprawia tytoń. W trzecią niedzielę proboszcz zaczął mówić o niebezpieczeństwach, jakie niesie alkohol. To także spotkało się z reprymendą prezesa rady parafialnej. Uświadomił proboszcza, że wielu dobrych parafian pracuje w gorzelni i nie warto ich zrażać takimi kazaniami.

Zdesperowany proboszcz zapytał: „W takim razie, jakie wady, grzechy, przewinienia, powinienem piętnować?” „Niech ksiądz karci członków gangów przemytniczych i skorumpowanych polityków” – odpowiedział prezes. „Ale my ich nie mamy w parafii” – zaprotestował proboszcz. „No właśnie” – odpowiedział prezes rady parafialnej.

Pan Jezus mówi, że nie ma rzeczy nieczystych. Zły i nieczysty może być tylko człowiek. Czegokolwiek taki człowiek o złym i nieczystym sercu dotknie, staje się to nieczyste. O tym, kim naprawdę człowiek jest i jaki jest, decyduje zatem jego serce: dobre albo złe, szlachetne czy przewrotne. Jeżeli podczas wypełniania praktyk religijnych nasze serce wypełnione jest dobrem i miłością, to wszystko jest w jak najlepszym porządku. Ale jeżeli w trakcie wypełniania praktyk religijnych nasze serce wypełnione jest złem, pychą przewrotnością gniewem, udowadnianiem win… to chociaż byśmy nasze modlitwy i praktyki mnożyli w nieskończoność, to i tak nie będą one miłe Bogu, ale także drugiemu człowiekowi.

Była więźniarka stalinowskiego łagru opisując chrzest dzieci, które rodziły się w warunkach obozowych, przedstawiła wzruszające świadectwo poczucia bliskości sacrum w warunkach więziennych. W obozowej chlewni, w warunkach które jaskrawo odbiegają od normalnej estetycznej oprawy naszych przeżyć religijnych, autorka wspomnień odmawiała przy niemowlęciu modlitwę: „Niech twoje zmysły będą czyste, twój rozum jasny. Niech twoja droga prowadzi ku dobru a twoje czyny służą prawdzie. I niech stanie się Twoja wola, Panie. Amen”.

Mk 7, 1-8a. 14-15. 21-23

Prawo Boże a zwyczaje

U Jezusa zebrali się faryzeusze i kilku uczonych w Piśmie, którzy przybyli z Jerozolimy. I zauważyli, że niektórzy z Jego uczniów brali posiłek nieczystymi, to znaczy nieobmytymi rękami. Faryzeusze bowiem, i w ogóle Żydzi, trzymając się tradycji starszych, nie jedzą, jeśli sobie rąk nie obmyją, rozluźniając pięść. I gdy wrócą z rynku, nie jedzą, dopóki się nie obmyją. Jest jeszcze wiele innych zwyczajów, które przejęli i których przestrzegają, jak obmywanie kubków, dzbanków, naczyń miedzianych.

Zapytali Go więc faryzeusze i uczeni w Piśmie: «Dlaczego Twoi uczniowie nie postępują według tradycji starszych, lecz jedzą nieczystymi rękami?»

Odpowiedział im: «Słusznie prorok Izajasz powiedział o was, obłudnikach, jak jest napisane: „Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie. Ale czci Mnie na próżno, ucząc zasad podanych przez ludzi”. Uchyliliście przykazanie Boże, a trzymacie się ludzkiej tradycji».

Potem przywołał znowu tłum do siebie i rzekł do niego: «Słuchajcie Mnie, wszyscy, i zrozumcie! Nic nie wchodzi z zewnątrz w człowieka, co mogłoby uczynić go nieczystym; lecz to, co wychodzi z człowieka, to czyni człowieka nieczystym. Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota. Całe to zło z wnętrza pochodzi i czyni człowieka nieczystym».