Bardzo spodobała mi się takie opowiadanie ks. Mariana Bendyka, który w swojej książce „Żyć ewangelią”, pisze: „Znany kaznodzieja, który oparł swe ręce o nie jedną ambonę, lubił porównywać życie małżeńskie do życia w zakonie. Na początku młodzi, zakochani w sobie małżonkowie żyją zgodnie z regułą zakonu benedyktynów: pobożnie i pracowicie, radośnie i przyjaźnie. Zdarza się, że niektóre pary z upływem czasu zaczynają żyć wg reguły zakonu dominikanów, czyli kaznodziejskiego: prawują sobie kazania i morały – niekiedy po kilkakroć w ciągu dnia. Wtedy wkrada się reguła jezuitów, którzy jak powiedział ich założyciel św. Ignacy są wspólnotą „ku rozproszeniu”. Każdy z małżonków ma tak wiele do załatwienia , że widza się w ciągu dnia tylko od czasu do czasu. Zdarza się też  reguła karmelitów: dużo w domu postów i umartwień. Niekiedy trafi się zakon trapistów (biczowników): nie żałują sobie małżonkowie solidnych cięgów: przeważnie słowem, ale też i niestety ręką.. W tym przypadku niedaleki krok do reguły kartuzów: każdy milczy i całymi dniami słowa do drugiego nie powie. W końcu pozostaje reguła pustelników: każdy idzie w swoją stronę…

Ta ciekawa historia i spostrzeżenia z nią związane, i porównanie ze zgromadzeniami zakonnymi, choć może trochę i śmieszne w swym wyrazie i porównaniach, jednak dotyka bardzo ważnego problemu w życiu niejednego małżeństwa. Dotyka sprawy istotnej funkcjonowania czy też przebiegu związku małżeńskiego, który jeśli podda się temu procesowi, który obserwujemy w tym opowiadaniu, musi zakończyć się smutnym finałem.

Sprawa komplikacji, które pojawiają się w życiu małżeńskim nie były obce Jezusowi. Na pytanie, które mu zadano: „Czy wolno mężowi oddalić żonę?” Jezus na pytanie odpowiada pytaniem: „Co wam powiedział Mojżesz?” Chrystus wiedział, że ten przywódca Izraelitów w okresie ich wyjścia z Egiptu i wędrówki do Ziemi Obiecanej, święty prorok, pozwolił napisać list rozwodowy i oddalić żonę. Jezus jednak od razu zaznacza, ze dzieje się tak przez wzgląd na zatwardziałość serc ówczesnych ludzi, zwłaszcza mowa tu o mężczyznach, którzy w przypadku zerwania więzi małżeńskiej wydawali listo rozwodowy i uważali sprawa małżeństwa, konkretnego małżeństwa za zamkniętą. Chrystus mówi: Nie!, bo z natury związku małżeńskiego, u jego podstaw jest: jedność, wyłączność i nierozerwalność. I do tego trzeba wrócić. To zdanie było mocnym uderzeniem dla tamtych ludzi, którzy przecież byli bardzo wierni ówczesnym obyczajom i tradycji żydowskiej. Nawet uczniowie Jezusa tymi zdaniami swojego Mistrza byli bardzo mocno wstrząśnięci, dlatego, gdy byli już w domu, to jeszcze raz pytali Go o to. Ta sprawa bardzo ich zainteresowała i poruszyła. Chrystus zaś odpowiedział im zdaniem które nie pozostawiało już żadnej wątpliwości co do Jego stanowiska w tej sprawie. Powiedział: „Kto oddala żonę swoją, a bierze inną, popełnia cudzołóstwo względem niej. I jeśli żona opuści swego męża, a wyjdzie za innego, popełnia cudzołóstwo”.

I tu dotykamy bardzo drażliwej sfery życia małżeńskiego. Bo jest wspaniale, gdy w małżeństwie wszystko się układa, jest dobrze, jest radość, zaufanie, wierność, że wszystkie idzie w miarę dobrze, bo nigdy perfekcyjnie nie jest, ludzie, to nie anioły. Gorzej, gdy w małżeństwie zaczyna się dziać źle: kłótnie, napięcia, krzyki, podejrzenia, zdrady, brak szacunku. Wtedy wszystko zaczyna się sypać. Małżeństwo to banknot, który traci swoją wartość gdy zostaje rozerwany na dwie części. Różne są tego przyczyny i zaczynają się pojawiać dylematy: czy zostać przy nim / przy niej, czy nie? czy może jednak ją / go zostawić? Więcej tak nie wytrzymam i zaczyna się piekło i to już tu na ziemi…

Pewna para w średnim wieku z północnej części USA, zatęskniła w środku mroźnej zimy do ciepła i zdecydowała się pojechać na dół, na Florydę i mieszkać w hotelu, w którym spędziła noc poślubną 20 lat wcześniej.  Mąż miał dłuższy urlop i pojechał o dzień wcześniej.

Po zameldowaniu się w recepcji odkrył, że w pokoju jest komputer i postanowił wysłać maila do żony. Niestety omylił się o jedną literę. Mail znalazł się w ten sposób w Houston u wdowy po pastorze, która wróciła właśnie do domu z pogrzebu męża i chciała sprawdzić, czy w poczcie elektronicznej są jakieś kondolencje od rodziny i przyjaciół.

Jej syn znalazł ją zemdloną przed komputerem i przeczytał na ekranie:
Do: Moja ukochana żona
Temat: Jestem już na miejscu.
– Wiem, że jesteś zdziwiona otrzymaniem wiadomości ode mnie. Teraz mają tu komputery i wolno wysłać maila do najbliższych. Właśnie zameldowałem się. Wszystko jest przygotowane na twoje przybycie jutro. Cieszę się na spotkanie. Mam nadzieję, że twoja podróż będzie równie bezproblemowa, jak moja.
PS: Tu na dole jest naprawdę gorąco.

Nie wszystkie małżeństwa cieszą się radością wspólnego życia. Wiele par przechodzi bardzo ciężki czas, który na dłuższa metę jest nie o zaakceptowania. Co wtedy robić?

Mąż, któremu nie bardzo układało się w małżeństwie, szukał pomocy u słynnego mistrza. Ten dał mu taką radę: – Musisz się nauczyć słuchać swej żony! Małżonek wziął to sobie do serca i za miesiąc przyszedł znowu, aby z radością donieść, że nauczył się słuchać każdego słowa, jakie wychodzi z ust jego połowicy. Na to odparł mistrz z uśmiechem:- A teraz idź do domu i wsłuchaj się w każde słowo, którego ona nie wypowiada!

„Dojrzała miłość żyje rzeczywistością, a nie urojeniami. Dojrzała miłość wyznacza sobie dalekosiężne cele. Kto dojrzewa w miłości, nie boi się prosić o radę i pomoc. Umie być niezależny. Umie mądrze, właściwie ukierunkować swój gniew, czyniąc z niego siłę twórczą. Jest w stanie przezwyciężyć wrodzony egoizm, potrafi zapomnieć o sobie, dać siebie drugiemu człowiekowi, zaangażować się w niego. Panuje nad swoją wrażliwością. Jest szczery w uczuciach.

Dojrzała miłość dwojga ludzi nie poprzestaje na ich nieustannym wpatrywaniu się w siebie, ale ma siłę, by włączyć się do wspólnej pracy, bez odmierzania zasług jednego i drugiego, bez wzajemnego wytykania sobie błędów czy opieszałości. Dojrzała miłość wymaga pewnej giętkości i umiejętności przystosowywania się” (Alfonso Vergara SJ) Z tą umiejętnością przystosowania się może być zabawnie…

Od 47 lat są małżeństwem. Jadą pociągiem do Krakowa, aby odwiedzić córkę. Na kolejnej stacji, do przedziału weszło dwoje młodych ludzi. Od razu widać – zakochani. Chłopiec co jakiś czas całuje swoją dziewczynę. Starsza pani patrzy na nich rozpromienionymi oczami. W pewnym momencie szepce do męża:- Mógłbyś choć jeden raz znowu to zrobić! Zaskoczony mężczyzna zareagował słowami: – Co ci przyszło do głowy?! Przecież ja w ogóle jej nie znam!

To szczęście być z kimś przez lata, kogo się kocha ponad własne życie. Ucieszenie się tym, który jest nam bliski to wielka radość w życiu, które zostało nam dane tu i teraz. Nasza miłość to akceptacja drugiej osoby nie ze względu na to jaka jest, ale w ogóle, że jest i daje nam radość bycia razem. Kochamy kogoś za to, że jest nawet wtedy, gdy ma braki i niedoskonałości. Miłość bowiem przezwycięża wszelkie niedoskonałości. Kto z nas bowiem jest doskonały…

Jezus cenił bardzo nierozerwalność małżeństwa i promował je wszędzie, gdzie tylko był. Czynnikiem czy taki „spoiwem”, które jednoczy małżeństwo jest miłość. Bez niej każdy związek nie ma szans na jakiekolwiek przetrwanie. Trzeba nad nią zatem wciąż pracować, bo nikt nie daje gwarancje, że przetrwa, zwłaszcza jeśli się nad nią stale się nie pracuje. Warto zatem pracować nad rozwojem miłości, gdyż to ona jest gwarantem naszego szczęścia.

Przez sakrament nowożeńcy zostali włączeni w trwałą wieź między sobą. Stali się jednością, której żadna ludzka istota nie powinna rozdzielać. Raz złożona obietnica obowiązuje do końca życia. Tymczasem wielu jest takich, którzy próbują to zniszczyć. Powody są różne, ale zasadniczo wynikają one z niedoskonałości i grzeszności człowieka.

Po dwunastu latach pożycia małżeńskiego pewne tureckie małżeństwo z Izmiru rozeszło się. W poszukiwaniu nowego partnera zarówno mąż, jak i żona, niezależnie od siebie, zwrócili się do biura matrymonialnego. Komputer przeanalizował wszystkie możliwe warianty i zaproponował każdemu z nich jako idealnego partnera… byłego współmałżonka.

Jezus zwraca nam uwagę, że „prawo Boga” jeśli zostanie zamienione na „prawo człowieka”, którego podłożem będzie ludzka namiętność i grzech, to takie prawo nie ma długiej i dalekiej przyszłości. Krzywda ludzka wyjdzie szybko na widok dzienny. Jezus przestrzega nas, abyśmy nie zmieniali tego co prowadzi nas do dobra na tymczasowe zachcianki, które w konsekwencji niszczą ludzkie życie, to prywatne, a także i społeczne

Nie wszyscy pojmują, że poświęcenie dla Boga wymaga ofiary. Czasami jest to ciężar nie do udźwignięcia, ale tylko niosąc go z Kimś jest duża szansa, aby podołać trudom naszej codziennej pielgrzymki. Aby dotrwać do końca, potrzebna jest człowiekowi konsekwencja i systematyczność. Tylko ludzie wytrwali mają szansę osiągnąć końcowy sukces.

Ksantypa, żona Sokratesa, znanego greckiego filozofa, stała się uosobieniem wszystkich nieznośnych żon. Sokrates wrócił kiedyś z filozoficznej dyskusji późnym wieczorem i trafił na zły humor żony. Ta, urządziła mu wielką awanturę, a później ze złością wylała na mężowską głowę sporą dawkę pomyj.”No tak – westchnął Sokrates – nic dziwnego, że po takiej burzy spadł również i deszcz”.

Nie głaskało mnie życie po głowie, nie pijałem ptasiego mleka no i dobrze, no i na zdrowie tak wyrasta się na człowieka (Władysław Broniewski, Mannlicher).

Jezus ma świadomość, że Jego logika myślenia nie każdemu przyjdzie łatwo do przyjęcia. Czytamy na kartach wszystkich Ewangelii, że są jawni wrogowie tego, co On głosił. Są też i tacy, którzy nie pojmują słów Jezusa i mimo, że ich nie rozumieją, to otwarcie z Nim nie walczą. Są też i tacy, którzy traktują słowa Jezusa na serio i żyją nimi dzień i noc.

Jezus nic nie narzuca, tylko daje pewnego rodzaju propozycje, rozwiązania i proponuje drogę dojścia do szczęścia. Tylko Ci, którzy chcą zrozumieć Jego słowa mają szansę widzenia to „coś więcej”. Otwartość bowiem na drugą osobę zawsze poszerza nasz punkt widzenia w postrzeganiu wielu skomplikowanych spraw tego świata.

Temat małżeństwa, wspólnego życia, rodziny, dzieci to temat – można powiedzieć – rzeka. Wszystkich problemów związanych z tym tematem nie sposób opisać czy wypowiedzieć. Zawsze pojawi się coś nowego. Nie mniej jest to temat bardzo ważny w życiu człowieka, bo dotyczy podstaw relacji międzyludzkich, zwłaszcza między mężczyzną i kobietą. To najmniejsza komórka społeczna z której powstaje społeczeństwo, a nawet cały naród. Świat mężczyzn y i kobiety. Dwa światy tak bardzo różne, ale jak bardzo siebie potrzebujące i uzupełniające.

Módlmy się za małżeństwa, które się dobrze mają, aby kontynuowały rozpoczętą drogę; módlmy się za małżeństwa, które przechodzą burze sprzecznych emocji i uczuć, wszelkich trudności i rozterek, aby przezwyciężyły kryzys. Módlmy się również za małżeństwa, których drogi się rozeszły, aby dążyli do odbudowania wspólnoty małżeńskiej, a jeśli już się tego nie da zrobić, to módlmy się o pokój wewnętrzny serca dla nich.

Mk 10, 2-16

Co Bóg złączył, tego człowiek niech nie rozdziela

Faryzeusze przystąpili do Jezusa, a chcąc Go wystawić na próbę, pytali Go, czy wolno mężowi oddalić żonę.

Odpowiadając, zapytał ich: «Co wam przykazał Mojżesz?»

Oni rzekli: «Mojżesz pozwolił napisać list rozwodowy i oddalić».

Wówczas Jezus rzekł do nich: «Przez wzgląd na zatwardziałość serc waszych napisał wam to przykazanie. Lecz na początku stworzenia Bóg stworzył ich jako mężczyznę i kobietę: dlatego opuści człowiek ojca swego i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem. A tak już nie są dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co więc Bóg złączył, tego niech człowiek nie rozdziela».

W domu uczniowie raz jeszcze pytali Go o to. Powiedział im: «Kto oddala swoją żonę, a bierze inną, popełnia względem niej cudzołóstwo. I jeśli żona opuści swego męża, a wyjdzie za innego, popełnia cudzołóstwo».

Przynosili Mu również dzieci, żeby ich dotknął; lecz uczniowie szorstko zabraniali im tego.

A Jezus, widząc to, oburzył się i rzekł do nich: «Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im; do takich bowiem należy królestwo Boże. Zaprawdę, powiadam wam: Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego».

I biorąc je w objęcia, kładł na nie ręce i błogosławił je.