Praktycznie za każdym razem, kiedy Uczeni w Piśmie spotkali Jezusa, chcieli pochwycić Go w mowie. Odnosi się zatem wrażenie, że bardzo wielu z nich było wrogami Mistrza z Nazaretu. Tak jednak nie jest. Byli wśród nich także ludzie i ludzie dobrej woli, którzy ciągle pytali i szukali rozwiązań, bo szukali po prostu prawdy, chcieli się do niej zbliżyć. Szukali prawdy o Bogu i o człowieku. Przykładem tego jest wydarzenie ewangeliczne przedstawione nam dziś przez Ewangelistę Marka (12, 28b-34).

Jeden z takich Uczonych w Piśmie, podchodząc do Jezusa zadał mu pytanie: „Które jest pierwsze ze wszystkich przykazań?”. Jezus chciał od razu temu człowiekowi odpowiedzieć, pomóc, bo wiedział, że rzeczywiście poszukuje on w swoim życiu prawdy, bez względu na to, kim był ten człowiek, bo Jezus nie miał uprzedzeń do nikogo, także do faryzeuszów i uczonych w Piśmie. Ponieważ znał serce człowieka, mógł łatwo rozróżnić między tymi, którzy chcieli go wystawić na próbę, czy pochwycić na mowie, a tymi, co rzeczywiście szukali prawdy. Dzisiejszy rozmówca pyta się, bo szuka właśnie prawdy, a jeśli pyta o „pierwsze przykazanie”, to miał ku temu ważne powody.

I faktycznie, gdy zaglądniemy w niektóre księgi Starego Testamentu (np. Księgę Powtórzonego Prawa, czy Księgę Kapłańską), to widzimy w nich całe litanie zakazów i nakazów, które były kierowane do ludu Izraela, aby dostosowali do nich swoje postępowanie.

Uczni żydowscy doliczyli się 613 przepisów, uważając je wszystkie jako bardzo ważne. Dopiero później zaczęto rozróżniać przykazania ważne, które jeśli zostały przekroczone, to nawet karano śmiercią; od tych mniej ważnych za które zaciągało się winę, ale można było się z nich uwolnić przez praktyki pokutne, a także poprzez złożenie ofiary. Ciekawostką dla nas może być to, że przykazań wszystkich było 613 przekazanych Mojżeszowi przez Stwórcę, na Górze Synaj do ogłoszenia dzieciom Izraela. Ich przestrzeganie jest warunkiem Przymierza Pana z jego narodem wybranym. Liczba 613 to równocześnie suma 365 zakazów, czyli tyle, ile jest dni w roku i 248 nakazów, co odpowiadało liczbie członków ludzkiego ciała. Prawo Pana przenika zatem cały rok i ciało ludzkie. Człowiek jest przesiąknięty tym prawem i przykazaniami, zakazami i nakazami przez cały rok, czyli przez całe życie.

Dlatego też wydaje się uzasadnione pytanie tego uczonego w Piśmie o „pierwsze” przykazanie. W tej masie setek przykazań i przepisów, każdy uczony w Piśmie mógł się pogubić, nie być pewny, czy to, co głosi interpretuje właściwie, bo po prostu dokładnie wszystkiego nie pamięta. Był bowiem zapis, ale interpretacja zapisu to już inna historia. Wiemy. że prawo można często zinterpretować na własne życzenie i wygodę. Uczony w Prawie zatem zwraca się do Jezusa, bo wiedział, że On właśnie jest tym, który może udzielić mu właściwej odpowiedzi na to najważniejsze dla niego pytanie. Uznał on tym samym wielki autorytet Jezusa wobec wielu nauczycieli Prawa.

Pan Jezus odpowiada słowami zaczerpniętymi z Pism Starego Testamentu, a dokładnie z Księgi Powtórzonego Prawa (6,4) oraz z Księgi Kapłańskiej (19,18): „Pierwsze jest. Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą. Drugie jest to: Będziesz miłował bliźniego swego, jak siebie samego. Nie ma przykazania większego od tych”.

Prawdopodobnie uczony w Piśmie spodziewał się takiej odpowiedzi, odpowiada zatem: „Bardzo dobrze, Nauczycielu, słusznie odpowiedziałeś”. Jezus kontynuując ten dialog i dodaje: „Niedaleko jesteś Królestwa Bożego”. Zatem uczony w Prawie nie chciał dowiedzieć się, które jest pierwsze z pierwszych przykazań, ale chciał potwierdzenie tego, co podpowiadało mu serce i rozum.

Niestety, nie wiemy jaki było dalszy los uczonego w Prawie, czy wszedł do Królestwa Bożego – przyjmując „Ewangelię miłości bliźniego”, czy też tego nie uczynił, ale wiemy na pewno jedno, że po spotkaniu tych dwóch, wydawać by się mogło obozów, stanowisk, poglądów na życie, wyciągną możemy dla nas przynajmniej jedną naukę: „Wiemy, że trudno realizować w codzienności szczególnie to drugie przykazanie, czyli przykazanie miłości bliźniego, ale dzięki temu spotkaniu dwóch obcych sobie ludzi widzimy, że jest to jednak możliwe. Bez zbędnych napięć potrafili ze sobą porozmawiać i wyciągnąć konkretne wnioski. Z poszanowaniem i szacunkiem wobec drugiego byli w stanie rozmawiać o rzeczach trudnych, ale jakże ważnych dla codziennego funkcjonowania. Wiemy jak bardzo inni uczeni w Piśmie i faryzeusze chcieli podchwycić Jezusa na słowie, aby skazać go na więzienie, sąd i śmierć. W sytuacji tego uczonego w Piśmie tak nie jest, bo zachowana jest godność każdego z rozmówców.

To spotkanie Jezusa i uczonego w Piśmie jest taką wskazówką, która jeśli zostanie przeniesione z gruntu rozważań teoretycznych na praktykę życia, wtedy będzie można przełamywać „barierę znoszenia się tylko” na codzienne współ funkcjonowanie i miłość, która jest podstawowym darem Boga dla człowieka.

Przed wielu laty na jednej z wysp mieszkało Szczęście, Smutek, Wiedza, Bogactwo, Miłość… Pewnego dnia ogłoszono, że w niedługim czasie wyspa znajdzie się pod wodą. Wszyscy zatem zaczęli przygotowywać łodzie, aby opuścić wyspę. Miłość zdecydowała się pozostać do ostatniego momentu. Gdy wyspa prawie całkowicie zanurzyła się w wodzie, wtedy dopiero postanowiła poprosić o pomoc.

Szukając jej, zauważyła przepływającą obok bogato wyposażoną olbrzymią łódź. Płynęło w niej Bogactwo. „Bogactwo, czy możesz mnie zabrać?” – zapytała Miłość. „Nie, nie mogę. W łodzi jest wiele złota i Srebra. Nie ma miejsca dla ciebie” – padła odpowiedź. Miłość zdecydowała się prosić o pomoc Próżność, która płynęła przepięknym, luksusowym statkiem. „Próżność, proszę, pomóż mi” błagała Miłość. „Nie mogę ci pomóc. Jesteś cała mokra i mogłabyś mi zabrudzić statek” – odpowiedziała Próżność. W pobliżu znalazł się Smutek w swej łodzi.

Miłość ponowiła prośbę. Smutek odpowiedział: „Jestem bardzo smutny. Muszę pozostać sam ze sobą. Nie mogę cię zatem zabrać”. Przepływało także Szczęście, ale tak było rozradowane i roześmiane, że nie usłyszało wołania Miłości. Aż tu nagle strapiona Miłość usłyszała głos: „Miłość, przyjdź tutaj. Zabiorę cię”. Miłość była tak uradowana, że zapomniała napytać o imię starca, który zabrał ją do łodzi.

Gdy dopłynęli do suchego lądu, starzec poszedł dalej swoją drogą. A gdy nikł za zakrętem, wtedy Miłość uświadomiła sobie, jak wiele zawdzięcza starcowi. Zapytała zatem Wiedzę o imię starca, który jej pomógł. „To był Czas” – odpowiedziała Wiedza. „Czas”? – zapytała Miłość. -„Dlaczego Czas mi pomógł?”. Wiedza, uśmiechając się z najgłębszą mądrością, powiedziała: „Ponieważ tylko Czas jest w stanie zrozumieć, jak wielka i wspaniała jest Miłość”.

Dysponujemy wspaniałym darem, jakim jest czas. Targujemy się nieraz z życiem o jego długość. A w sumie nie od tego zależy wartość życia, ale od tego, czym jest ono wypełnione. Parafrazując historię o tonącej wyspie możemy powiedzieć, że Czas zna prawdę o życiu, które staje się wielkie i wspaniałe tylko wtedy, gdy wypełnimy je Miłością. Czas, rozciągając się w wieczność, dosięga samego Boga, który jest pełnią miłości. Zanurzeni w tej pełni możemy nasycić swoje życie miłością, która niesie zbawienie. Dlatego też wiara w Boga kieruje naszą uwagę na zasadniczy jej wymiar, jakim jest Miłość.

W roku 25 przed narodzeniem Chrystusa sławny rabin Hillel powiedział: „Nie czyń bliźniemu swemu tego, co tobie niemiłe. Takie jest prawo, reszta to tylko komentarz. Idź i ucz tego innych”.

Pytanie o miłość zadane Chrystusowi przez uczonych w Prawie wskazuje, że problem miłości zajmował ważne miejsce w ich dysputach religijnych. Chrystusowa odpowiedź ma jakby dwa człony. Pierwszy jest prawie dosłownym powtórzeniem rabinistycznej tradycji wywodzącej się z Księgi Powtórzonego Prawa: „Słuchaj, Izraelu, Pan jest naszym Bogiem – Pan jedynie. Będziesz więc miłował Pana. Boga twojego, z całego swego serca, z całej duszy swojej, ze wszystkich swych sił. Pozostaną w twym sercu te słowa, które ja ci dziś nakazuję” (Pwt 6, 4-6).

Drugi człon odpowiedzi zaskoczył zapewne uczonych w Piśmie, gdyż tradycja trochę inaczej widziała ten problem. Według niej relacje międzyludzkie były regulowane przez różne prawa, w tym prawo miłości. Chrystus słowu „miłość” nadaje nowe znaczenie. Nowość polega na tym, że bliźnim jest nie tylko współplemieniec, ale każdy człowiek. Tak pojmowana miłość jest ważniejsza niż modlitwy i ofiary całopalne. I z takiej miłości będziemy kiedyś musieli zdać Bogu sprawę.

Pamiętajmy o tym za każdym razem kiedy Miłość domagać się będzie od nas czynu. Jest moi drodzy prawdą, że „każdy człowiek to odrębny świat, ale jest też prawdą, że jedynym mostem, po którym można się do niego, do człowieka dostać, jest miłość (Waltet Groes).

Prawo jazdy życiowej podróży obowiązuje zawsze i wszędzie. Tworzy je 8 przepisów:

1. Przygotuj plan podróży i jej cel. Na modlitwie.

2. Przeglądnij swój pojazd – w razie potrzeby zrób remont. Poznaj swoje wady i zalety. Przeprowadź w sakramencie pokuty „remont” duszy.

3. Sprawdź, czy znasz dobrze przepisy drogowe. Czy znasz Boże przykazania?

4. W drodze naprawiaj od razu drobne uszkodzenia. Nie lekceważ drobnych przewinień czy grzechów.

5. W razie katastrofy nie trać ufności w dobre zakończenie. Grzech jest nieszczęściem, ale pamiętaj w razie konieczności, że Bóg jest miłosierny.

6. Jedź ostrożnie, aby nie spowodować katastrofy. Jesteś odpowiedzialny za to, czy przez Ciebie ludzie będą lepsi albo gorsi. Dlatego licz się z bliźnimi, którzy stają na twej drodze życia.

7. Zaopatruj się podczas wędrówki w niezbędne paliwo. Jest nim codzienny pacierz i rachunek sumienia. Msza święta nie tylko w niedzielę i święta, także w dni powszednie. Co pewien czas rekolekcje lub dzień skupienia. Każdego dnia kwadrans lektury biblijnej.

8. Pomagaj w drodze wszystkim, którzy cię o to proszą. Jesteśmy podróżnymi w drodze do nieba. Dbaj o zbawienie nie tylko twoje lecz i drugich.

Przestrzeganie tych przepisów gwarantuje dyplom Kierowcy pierwszej klasy. Szczęśliwej podróży i błogosławieństwa Bożego!

Doświadczamy własnej grzeszności, która zamyka nas na Boga, siebie samego i drugiego człowieka. Tracimy wtedy perspektywę widzenia własnego życia jako tego optymistycznego i dającego radość.

Chrystus powiedział krótko, w dwóch punktach, jak mamy dobrze żyć. To właśnie sercem, umysłem, wolą i całą duszą swoją, mamy wielbić naszego Boga. Używając tych darów mamy również współpracować z drugim człowiekiem. Wtedy żyjemy w pełnej harmonii z sobą i całym światem.

Mk 12, 28b-34

Pierwsze ze wszystkich przykazań

Jeden z uczonych w Piśmie podszedł do Jezusa i zapytał Go: «Które jest pierwsze ze wszystkich przykazań?»

Jezus odpowiedział: «Pierwsze jest: „Słuchaj, Izraelu, Pan Bóg nasz jest jedynym Panem. Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą”. Drugie jest to: „Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego”. Nie ma innego przykazania większego od tych».

Rzekł Mu uczony w Piśmie: «Bardzo dobrze, Nauczycielu, słusznie powiedziałeś, bo Jeden jest i nie ma innego prócz Niego. Miłować Go całym sercem, całym umysłem i całą mocą i miłować bliźniego jak siebie samego znaczy daleko więcej niż wszystkie całopalenia i ofiary».

Jezus, widząc, że rozumnie odpowiedział, rzekł do niego: «Niedaleko jesteś od królestwa Bożego». I nikt już nie odważył się Go więcej pytać.