Pasterz miał stado owiec na niebezpiecznym cyplu. W obawie o ich bezpieczeństwo ogrodził pastwisko wysokim płotem i wybudował szczelną bramę. Pozostawił małe przejście w bocznej furtce. Ostrzegł je jednak o konsekwencjach, które im grożą, gdy samowolnie opuszczą teren.

Jedna ciekawska owieczka zlekceważyła ostrzeżenia pasterza i po zachodzie słońca przekradła się przez boczną furtkę, aby na własną rękę pozwiedzać świat. Wąchała kwiatki, skakała przez kępy traw, biegała uszczęśliwiona po łące i nie zauważyła krawędzi przepaści. Zaczęła spadać przerażona w dół i wołać o pomoc. Na zboczu rósł wielki, kolczasty krzew, na którym się zatrzymała. Rano pasterz wyruszył na poszukiwanie zaginionej owieczki. Odnalazł ja poranioną i ledwie żywą. Gdy przyniósł ją do obozowiska, delegacja owiec z przewodniczącą na czele poprosiła pasterza, aby zabudował boczną furtkę. Lecz on nigdy tego nie zrobił. Dlaczego? Ponieważ dał wolną wolę, dał wolny wybór, dał wolność…

W dzisiejszej ewangelii Jezus obiecuje dać nam pełnię życia w wolności. Jednak, obietnicę pełnego życia, a przynajmniej życia lepszego niż nasze obecne życie, daje nie tylko Jezus. Niemal codziennie otrzymujemy wiele propozycji ulepszenia naszego życia. Oferowane są nam szybsze środki transportu, narzędzia do bardziej efektywnej pracy, wygodniejsze życie, przyjemniejszą rozrywkę, smaczniejsze jedzenie, bardziej interesujący sposób spędzania czasu. Jak wielu z nas wierzy w przeróżne obietnice nauki, czy techniki, jak wielu z nas ulega wpływom reklam? Z całą pewnością dziś mamy znacznie lepsze wyposażenie, większy wybór towarów, ale czy to wszystko czyni nasze życie pełniejszym, bardziej szczęśliwym? Jak wykorzystujemy wolność daną nam przez Boga?

Pomyślmy choćby o dzieciach, które mają dziś do dyspozycji przeróżne zabawki, o których nawet nie śniło się dzieciom sto lat temu. Ale czy ich dzieciństwo jest radośniejsze od dzieciństwa dzieci sprzed stu lat? Czy przypadkiem nie nudzą się bardziej niż dzieci w przeszłości. Dzięki medycynie jesteśmy w stanie uleczyć wiele chorób, nasze życie stało się dłuższe, jednak, czy poprawiła się jakość naszego życia, czy zostały rozwiązane podstawowe problemy tego życia, czy jest w nim mniej cierpienia? Czy stało się ono bardziej ludzkie, szczęśliwsze?

Cały świat jest dziś beczką prochu, pełen broni atomowej, materiałów wybuchowych, 1.500.000 razy silniejszych od wybuchu w Hiroszimie. Zatruliśmy świat. Jest dziś beczką prochu, umierają ryby w skażonych wodach, umierają lasy, umiera człowiek w zatrutych środowiskach. Ograbiliśmy świat. Roztrwoniliśmy bogactwa naturalne, surowce, zmarnowaliśmy środki żywności w krajach bogatych, natomiast w krajach ubogich szerzy się nędza” (Phil Bosmans, Być człowiekiem, Warszawa 2000, s. 86).

Faktycznie, mamy chyba wszyscy wrażenie, że nasze życie staje się coraz bardziej skomplikowane, że coraz więcej ludzi gubi się w tym wszystkim i nie wie co zrobić ze swoim życiem. Wielu ludzi przestaje rozumieć samych siebie, przestają dostrzegać to, co w życiu jest najważniejsze. Ponieważ bardzo często ludzie nie mają określanego celu życia, nie mają określonego kryterium wyboru, bezkrytycznie przyjmują to, co się im oferuje. Zanim się zorientujemy robimy więcej, jesteśmy bardziej zajęci, nie mamy czasu dla siebie, posiadamy więcej rzeczy niż potrzebujemy, ale wewnątrz stajemy się coraz bardziej puści, wypaleni, coraz mnie zadowoleni z naszego życia i z nas samych. Pomimo, że otaczające nas przedmioty nie dają nam szczęścia, a często wręcz odbierają je nam, nie wyobrażamy sobie życia bez nich, stajemy się zależni od nich, stajemy się ich niewolnikami.

„Aby w obecnym świecie, pełnym zarozumiałości i obfitości, być szczęśliwym, potrzeba jednego – prostoty. Każdego poranka stań mocno na nogach na naszej dobrej ziemi, i powiedz sobie: – Kochany, dobry poranku, jestem szczęśliwy i zadowolony, że istnieję, że mam dach nad głową, że słońce uśmiecha się do mnie, że w moim małym raju mogę radować się ludźmi, że mogę pracować i że nie potrzebuję wspaniałych samochodów, koszmarnych snów i wyszukanych futer, aby wybrać się w drogę” (Phil Bosmans, Być człowiekiem, Warszawa 2000, s. 84). Drogę własnego szczęścia.

Dziś Jezus wzywa każdego z nas, który żyje w takiej rzeczywistości do pójścia za Jego głosem, do uznania Jezusa za swojego jedynego pasterza, jedynego przewodnika. Pójście za Jezusem wcale nie oznacza porzucenia tego wszystkiego co oferuje nam współczesny świat i powrócenie do poziomu życia z przed 2000 lat. Pójście za Jezusem to przyjęcie Jego samego, życie razem z Nim, życie dla celu, dla którego On żył, życie wartościami, którymi On żył. Jezus był doskonałym człowiekiem, co oznacza, że rozwinął największe ludzkie możliwości, zrealizował najgłębsze ludzkie pragnienia, osiągną największe ludzkie szczęście. Właśnie dlatego swoim życiem Jezus pokazuje nam największe możliwości, najgłębsze pragnienia każdego z nas, pokazuje nam jakimi wspaniałymi ludźmi możemy się stać. Jezus nie tylko ukazuje nam pełnię naszych możliwości i głębie naszych pragnień, ale daje nam siłę do ich realizacji.

Niezależnie od tego, jak prosimy Bóg zawsze wysłuchuje naszych modlitw i na szczęście ma duże poczucie humoru, bo spełnia je w sposób zaskakujący i niespodziewany dając nam jednak to o co prosimy w taki jednak sposób, by nie ucierpiała nasza wiara. Może to miał na myśli autor modlitwy, której tekst został umieszczony na tablicy w jednym z instytutów rehabilitacyjnych w Nowym Jorku (autor nieznany):

” Prosiłem Cię Panie o moc, do osiągnięcia powodzenia,
a uczyniłeś mnie słabym, abym się nauczył pokornego posłuszeństwa.
Prosiłem o zdrowie, dla dokonania wielkich czynów,
a dałeś mi kalectwo, ażebym robił rzeczy lepsze.
Prosiłem o bogactwo, abym mógł być szczęśliwy,
a dałeś mi ubóstwo, żebym był rozumny.
Prosiłem o władzę, żeby mnie ludzie cenili,
a dałeś mi niemoc, abym odczuwał potrzebę Ciebie – kochającego Ojca.
Prosiłem o towarzysza, by nie żyć samotnie,
a dałeś mi serce, abym mógł kochać wszystkich ludzi.
Prosiłem o radość, a otrzymałem życie,
aby móc cieszyć się wszystkim.
Niczego nie otrzymałem o co prosiłem,
ale dostałem wszystko to, czego się spodziewałem”.

Gdy uznamy Jezusa za swojego Jedynego Pasterza, i gdy rzeczywiście będziemy za Nim kroczyć, przestaniemy błądzić wśród zawiłych dróg współczesnego świata, nasze życie nabierze sensu i celu, będziemy wiedzieli czym kierować się przy wyborze jak wykorzystywać oferowane nam możliwości. Przestaniemy kręcić się w kółko a zaczniemy rozwijać się, i z dnia na dzień przybliżać do pełni naszego człowieczeństwa. Módlmy się o to, abyśmy wiernie kroczyli za Jezusem, naszym Pasterzem, tak abyśmy żyli pełnią życia, a także stali się znakiem, przez który Jezus będzie w stanie wezwać wielu innych ludzi.

J 10, 1-10

Jezus powiedział: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto nie wchodzi do owczarni przez bramę, ale wdziera się inną drogą, ten jest złodziejem i rozbójnikiem. Kto jednak wchodzi przez bramę, jest pasterzem owiec. Temu otwiera odźwierny, a owce słuchają jego głosu; woła on swoje owce po imieniu i wyprowadza je. A kiedy wszystkie wyprowadzi, staje na ich czele, owce zaś postępują za nim, ponieważ głos jego znają. Natomiast za obcym nie pójdą, lecz będą uciekać od niego, bo nie znają głosu obcych».

Tę przypowieść opowiedział im Jezus, lecz oni nie pojęli znaczenia tego, co im mówił.

Powtórnie więc powiedział do nich Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ja jestem bramą owiec. Wszyscy, którzy przyszli przede Mną, są złodziejami i rozbójnikami, a nie posłuchały ich owce. Ja jestem bramą. Jeżeli ktoś wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony – wejdzie i wyjdzie, i znajdzie pastwisko. Złodziej przychodzi tylko po to, aby kraść, zabijać i niszczyć. Ja przyszedłem po to, aby owce miały życie, i miały je w obfitości».