Bardzo często skarżymy się, że czas płynie zbyt szybko, że go nam brak na wykonywanie niektórych, nawet koniecznych zajęć. Są wprawdzie też i zajęcia nudne, w których czas się nam wydłuża, ale i z nimi potrafimy się uporać. Życie jednak biegnie nieubłaganie, szybko, naprzód. Zdaje się nam, że coraz szybciej – zwłaszcza w miarę upływu lat. Dookoła nas ludzie się rodzą – przychodzą na ten świat, ale i też odchodzą. Przyjdzie też i taki czas, że my też odejdziemy.

Gdy wiemy, że jakaś bliska nam osoba ma od nas odejść, czas z nią spędzany płynie szczególnie wyjątkowo szybko. W szalonym pędzie mijają dnia, a zwłaszcza ostatnie godziny przed pożegnanie i odejściem. Z niepokojem patrzymy na przyszłość, bo ma nas opuścić ktoś nam bardzo bliski, drogi naszemu sercu: ojciec, matka, syn, córka, przyjaciel, koleżanka… Naszą duszę ogrania smutek i lęk, bo jeszcze chwila, a się już nie ujrzymy, nie popatrzymy sobie w oczy. Jeśli nie jest to odejście w wieczność, odchodzący pociesza nas, udziela rad, poleceń, że znowu się jeszcze zobaczymy, wkrótce, na pewno…

Zaglądając dziś do słów napisanych przez rękę Ewangelistę Łukasza, jego 14 rozdział, czytamy właśnie o tym, jak Jezus zapowiada Apostołom, że… odejdzie. Żegna się z uczniami. Mówi do nich: „Jeszcze chwila, a świat nie będzie Mnie oglądał”. Pociesz ich jednocześnie, mówiąc im, że nie jest to rozstanie na zawsze, nie jest ono całkowite: ” Ja żyję i wy żyć będziecie”. Mówi o przyszłym życiu: „W owym dniu poznacie, że Ja jestem w Ojcu moim, a wy we mnie i ja w was”.

Apostołów ogarnia uzasadniony smutek, mimo obietnic usłyszanych od swojego Mistrza. I wtedy, jakby na zakończenie tej mowy pożegnalnej, Pan Jezus daje im jedno podstawowe zalecenie: przykazanie miłości. Mają miłować Jego, ale także każdego napotkanego człowieka, jak swojego brata. Uczynią to, gdy będą przestrzegali przykazań. Mają miłować swoje rodziny, mają ich szanować, pomagać, pamiętać o najbliższych. Mają miłować ludzi, bo jak mówi ks. Twardowski: „Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą”. Bo ci ludzie, choć tego nie mówią, nie wyrażają tego też słowem ani gestem, to jednak często nas potrzebują. Pan Jezus przygotował uczniów, swoich Apostołów na swoje odejście…

Lucas opowiada piękną historię matki, która straciła na wojnie syna. Zawiadomioną ją oficjalnie depeszą wojskową. „Poległ na polu chwały, na czele swego pułku”. Matka nie mogła się z tym pogodzić. – „Gdybym mogła go znów zobaczyć” – modliła się – „Choćby na pięć minut, żebym mogła go tylko zobaczyć. I anioł odpowiedział na jej modlitwę.

– „Tylko pięć minut” – powiedział do niej – „Zobaczysz go, lecz pamiętaj, to dorosły mężczyzna. Możesz wybrać z pośród trzydziestu lat, które przeżył. Jak go wqięc chcesz widzieć?” Matka zamyśliła się na moment.

–  „Wolałabyś go widzieć żołnierzem?” – mówił anioł – Żołnierzem, który ginie na polu chwały? A może chcesz go widzieć jak wchodzi na podium, by odebrać szkolną nagrodę? Może jako niemowlę, tuż po urodzeniu?

A matka odpowiedziała, nie spiesząc się: – „Nie, chciałabym go widzieć przez pięć minut takim, jakim był wtedy, gdy biegł do mnie przez ogród, by mnie przeprosić za to, co przedtem nabroił. Był taki mały i tak nieszczęśliwy. Wpadł w moje ramiona z taką siłą, że aż zabolało”.

Jedyną chwilą, którą chciała przywołać matka, był moment, gdy czuła, że jej syn ją potrzebuje. Dobrze bowiem wiedzieć, że się kocha i jest się kochanym.

W dzisiejszej Ewangelii padają z ust Chrystusa słowa: „jeszcze chwila”. To zapowiedź dla Apostołów i ostrzeżenie, że odchodzi i nie będą go już widzieć. Z tym odejściem/odejściami ludzi kończy się dla nas możliwość okazania miłości. Chrystus wzywa nas do wykonywania uczynków miłości, bo „jeszcze chwila”, a sami przeminiemy.

Obyśmy potrafili kochać i być kochanymi, a to często wystarczy, aby tu na ziemi być szczęśliwym człowiekiem.

„Czasami trzeba usiąść obok i czyjąś dłoń zamknąć w swojej dłoni, wtedy nawet łzy będą smakować jak szczęście”.

J 14, 15-21

Jezus powiedział do swoich uczniów:

«Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania. Ja zaś będę prosił Ojca, a innego Parakleta da wam, aby z wami był na zawsze – Ducha Prawdy, którego świat przyjąć nie może, ponieważ Go nie widzi ani nie zna. Ale wy Go znacie, ponieważ u was przebywa i w was będzie.

Nie zostawię was sierotami. Przyjdę do was. Jeszcze chwila, a świat nie będzie już Mnie widział. Ale wy Mnie widzicie; ponieważ Ja żyję, i wy żyć będziecie. W owym dniu poznacie, że Ja jestem w Ojcu moim, a wy we Mnie i Ja w was.

Kto ma przykazania moje i je zachowuje, ten Mnie miłuje. Kto zaś Mnie miłuje, ten będzie umiłowany przez Ojca mego, a również Ja będę go miłował i objawię mu siebie».