Olbrzymia wieża telewizyjna wznosi się nad Berlinem Wschodnim. Tuż pod jej szczytem umieszczono obrotową restaurację (ciekawostką jest to, że w Toronto jest podobna restauracja). Władze komunistyczne zamierzały uczynić z tego obiektu wizytówkę wobec Zachodu. Szczęśliwym trafem, kształt architektoniczny wieży wprawił władze w poważne zakłopotanie. Ilekroć bowiem słońce ją oświetlało pod pewnym kątem, wtedy zamieniała się ona w olbrzymi… lśniący krzyż. Próbowano dokonać „retuszu”, by pozbyć się „efektu krzyża”, ale wszystko na próżno.

Coś podobnego wydarzyło się w Jerozolimie po ukrzyżowaniu Jezusa. Przywódcy Izraela spodziewali się, że Jego śmierć zada cios rodzącemu się ruchowi chrześcijańskiemu. Stało się jednak coś przeciwnego. Ruch ten rozprzestrzenił się tak szybko, że już około 64 roku ugruntował się w odległym Rzymie. Stał się tak mocny, że za panowania cesarza rzymskiego Nerona, rozpoczęło się przeciw niemu otwarte prześladowania.

Jak to się stało, że w ciągu 30 lat chrześcijaństwo z małego ziarenka wyrosło na wielkie drzewo? Oczywiście odpowiedź leży w tym, co wydarzyło się po Wielkim Piątku. Jezus zmartwychwstał, wstąpił do nieba – odszedł do swojego Ojca i zesłał Ducha Świętego na swych uczniów.

Pamiątkę tego ostatniego wydarzenia obchodzimy dziś w Kościele katolickim. Świętujemy dzień zstąpienia Ducha Świętego na Apostołów. Stajemy nad Tajemnicą Trzeciej Osoby Boskiej. Zadaniem Ducha św. jest pobudzanie naszej wiary, nadziei i miłości.

Każdy z nas w sprawach wiary jest jak Sherlock Holmes. On sam używając swego umysłu, ale przede wszystkim dużej spostrzegawczości, pewnej też intuicji, mógł rozwiązać wiele spraw – wydawać by się mogło – nie do rozstrzygnięcia. My również sprawdzamy, dowiadujemy się, poszukujemy, zastanawiamy się, przeliczamy, kalkulujemy, spekulujemy, szukamy i dostrzegamy coraz więcej znaków przechodzących od Pana. Często też „eksperymentujemy” (wystawiamy naszą wiarę na próbę) w poszukiwaniu odpowiedzi na nurtujące nas pytania dotyczące spotkania z Panem Bogiem. A tymczasem dotykamy tu przecież Tajemnicy Pana Boga.

Tajemnica to nie to samo co zagadka. Sherlock Holmes otrzymywał zagadki do rozwiązania. My dotykamy Tajemnicy! Na zagadkę łatwiej dać odpowiedź. Czasem jednym zdaniem, gdzie indziej nawet jednym słowem. Na pytania dotyczące Tajemnicy Boga, odpowiedzi jest albo: „zbyt wiele” albo „nie ma ich w ogóle”. Życie pokazuje, że im więcej informacji o tej Tajemnicy do nas dociera, tym trudniej dotrzeć do prawdy. Dlatego, aby móc odkrywać wciąż Tajemnice Pana Boga, potrzebny jest Duch Święty. To on jest drogowskazem, dzięki któremu łatwiej przyswajamy sobie pewne prawdy o Panu Bogu. Dochodzimy do nich stopniowo. Przez całe nasze życie…

Aby to spotkanie było możliwe, potrzebne jest zaangażowanie człowieka. Nie tylko zatem słowo, które otrzymujemy, ale także i czyn, czyli… zaangażowanie! Nie może to przypominać modlitwy jednego księdza, który kiedyś w kaplicy modlił się, trzymając w ręce brewiarz. W kaplicy było ciemno, nie widział zatem małych liter i postanowił, że pójdzie do ogrodu. Tam nie dość, że jaśniej, to i jest przecież świeże powietrze… Kiedy usiadł i otworzył brewiarz na odpowiednich stronach, przeczytał dwie pierwsze linijki i nagle… zawiał wiatr (może był to Duch Święty…), przewracając kilka kartek do przodu. Ksiądz popatrzył w górę i powiedział: – „Dzięki Ci Boże, bo sam nie miałbym odwagi…”. Zakończył tym samym modlitwę przypisaną na ten dzień i poszedł spać…

Ta zabawna historia uczy nas tego, że tak często jest i w naszym życiu. Chęci są  w nas wielkie, wielkie słowa pobudzają do czynów, a jednak w postawie oczekiwania, że coś nareszcie nadejdzie, przeżywamy nasze życie w zniechęceniu, marazmie i zaspaniu. Jednym słowem w smutku i beznadziei. Wtedy łatwo też dojść do wniosku, do jakiego doszedł jeden pan, że… Ducha Świętego już nie ma.

Kiedyś nieżyjący już proboszcz z czasów arcybiskupa Felińskiego, znajomy księdza Jana Twardowskiego, lubił głosząc kazania ilustrować je widocznymi przykładami. Umówił się z kościelnym, że kiedy będzie głosił kazanie o Duchu Świętym, wtedy ów kościelny wypuści gołębia na kościół. I faktycznie, kiedy zaczął swoje przygotowane kazanie, w czasie słów: – „Oto Duch Święty…” – pokazał z której strony ma On nadlecieć i czekał, kiedy się gołąb pojawi. Zapadła wielka cisza i milczenie, bo nic się nie działo. Słuchacze nie wiedzieli o co chodzi. Nagle wpadł kościelnej do kościoła. Staną przed amboną i krzyknął: – „Proszę księdza, Ducha Świętego… kot zjadł…!!!

Mamy zatem dwa elementy: słowo i czyn, które w harmonii mają pomagać ludziom w osiągnięciu zbawienia. „Wiara bez uczynków jest martwa” – powie św. Paweł. Duch Święty zatem daje moc w dawaniu świadectwa swoim życiem.

Wykorzystując dary Ducha Świętego, którymi są: mądrość, bojaźń Boża, rozum, umiejętność, rada, męstwo, pobożność, możemy i powinniśmy tu na ziemi doświadczyć działania Boga w Trzech Osobach: Ojca, Syna i Ducha Świętego. Jest to wciąż dotykanie Tajemnicy, której wyjaśnieniem jest nasze codzienne „życie w prawdzie”. Od naszego zaangażowania zależy jakość tego życia, które wspomagane „uderzenie gwałtownego wiatru”, daje przedsmak nieba

Co byś zrobił/zrobiła, gdyby któryś z banków codziennie przelewał na Twoje konto 86.400 złotych, nie dając ci jednak prawa do przenoszenia salda na następny dzień. Te 86.400 złotych trzeba wydać każdego dnia i nie można kumulować, zbierać, gromadzić tych pieniędzy. Myślę, że większość z nas wypłacałaby co dzień wszystko do ostatniego grosza i starała się jak najlepiej je wykorzystać.

A przecież mamy taki bank, którego nazwa brzmi: „CZAS!”. Każdy z nas codziennie otrzymuje depozyt w postaci 86.400 sekund, ale o północy wszystko, czego ci się nie udało korzystnie zainwestować, znika z twojego konta, jako bezpowrotnie stracone. Saldo nie podlega przeniesieniu na następny dzień. Nie masz też prawa zaciągać debetu. Każdy z nas, każdego ranka, otrzymuje nowy przelew. Co wieczór zaś, wszystkie nasze „oszczędności” są redukowane do zera. Jeśli nie zdołałeś wykorzystać otrzymanego kredytu, jest to tylko i włącznie twoja strata. Nie da już się go odzyskać. Nie otrzymasz tej żadnej zaliczki na poczet przyszłych dochodów. Każdy z nas musi decydować o tym, jak mądrze zainwestować bezcenny kapitał godzin, minut, sekund… aby przyniosły nam jak najwięcej zdrowia, szczęścia i sukcesów.

„Nagle spadł z nieba szum, jak uderzenie gwałtownego wiatru i napełnił cały dom, w którym przebywali. Ukazał się im też języki jakby z ognia, które się rozdzieliły i na każdym z nich spoczął jeden. I wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym (Dz 2,3)

W dniu dzisiejszym świętujemy zstąpienie Ducha Świętego na Apostołów w Dniu Pięćdziesiątnicy. Dla nas dniem zstąpienia Ducha Świętego był dzień, gdy przyjęliśmy bierzmowanie. Zadaniem Ducha Świętego – jak już wcześniej wspomniałem – jest pobudzenia naszej wiary, nadziei i miłości. Módlmy się każdego dnia o to, aby był On dla nas „motorem” każdego naszego codziennego życia.

J 20, 19-23
Wieczorem w dniu Zmartwychwstania, tam gdzie przebywali uczniowie, gdy drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: Pokój wam! A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana. A Jezus znowu rzekł do nich: Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam. Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane.

Znalezione w Internecie