Trzy sakramenty wprowadzają nas chrześcijan w pełnię życia z Bogiem. Są nimi: chrzest, Eucharystia i bierzmowanie. Pozostałe cztery: pokuta i pojednanie, namaszczenie chorych, sakrament święceń i sakrament małżeństwa, należą do tzw. „sakramentów sytuacyjnych”. Wszystkie je nazywamy sakramentami Nowego Przymierza. Zostały one ustanowione przez Jezusa Chrystusa i są „Sakramentami Kościoła” i to w podwójnym znaczeniu: są sakramentami „przez Kościół” i „dla Kościoła”.

W tej refleksji w dniu, gdy obchodzimy w Kościele Uroczystość Zesłania Ducha Świętego zatrzymajmy się nad sakramentem bierzmowania. Sakramentem często zapominanym, czy może raczej niewystarczająco dostrzeganym przez nas chrześcijan. Sakrament ten jest bowiem często traktowany jako „dodatek” do innych sakramentów. Łatwiej zrozumieć nam sakrament chrztu, Eucharystii, kapłaństwa, małżeństwa, namaszczenia chorych, czy pokuty i pojednania, a tymczasem sakrament bierzmowania wchodzi w skład tych, które należą do tzw. „sakramentów chrześcijańskiego wtajemniczenia”. Są nimi: chrzest, Eucharystia i właśnie bierzmowanie.

Sakramenty wtajemniczenia zostały rozłożone w Kościele Zachodnim na trzy etapy: sakrament chrztu jest udzielany najczęściej niemowlętom. Eucharystię podajemy dzieciom, które rozumieją już coś z Tajemnicy, natomiast sakrament bierzmowania jest przeznaczony dla młodzieży, a więc dla tych, którzy wchodzą w życie i muszą podjąć walkę, muszą wziąć odpowiedzialność za świadectwo dane swojej wierze.

Chrzest można porównać (Jezus żyje, nr 5/1998) do takiej sytuacji jak wtedy, gdy byliśmy bardzo mali i rodzice karmili nas łyżeczką. Dawali nam jakieś papki, jakieś przetarte marchewki i tego typu rarytasy. Dostawaliśmy wszystko co potrzebne, bez wysiłku, gotowe na tacy. Ale tak nie może być zawsze. W końcu to się zmienia, musimy nauczyć się sami robić sobie kanapki. W życiu chrześcijańskim jest podobnie. W pewnym momencie Pan Bóg podchodzi do nas tak jak tato lub mama, która mówi: „Chodź ze mną do kuchni, upieczemy razem ciastka cynamonowe, bo są bardzo dobre do herbaty”. Pan nie da nam wszystkiego na tacy, tylko powie: „Chodź, zróbmy to razem”. Przez chrzest dostałem Ducha dla mnie, Pan Bóg mnie nakarmił swoją miłością tak, jak rodzice karmią niemowlaka: bez mojego udziału, bez wysiłku z mojej strony, dla mnie samego, żebym rósł. Bierzmowanie jest sakramentem, w którym Pan Bóg daje mi Ducha Świętego, abym uczestniczył razem z Nim w tym dziele, którego On dokonuje. Nie chce, żebym był tylko biernym odbiorcą tego, co mi daje. On traktuje człowieka bardzo poważnie, angażuje go w swoje dzieło, chce działać jego rękami, sercem, inteligencją.

W KKK (Katechizmie Kościoła Katolickiego) czytamy, że: „przez sakrament bierzmowania (ochrzczeni) jeszcze ściślej wiążą się z Kościołem, otrzymują szczególną moc Ducha Świętego i w ten sposób jeszcze mocniej zobowiązani są, jako prawdziwi świadkowie Chrystusa, do szerzenia wiary słowem i uczynkiem oraz do bronienia jej”.

Każdy z nas w sprawach wiary jest jak ten mały Sherlock Holmes. On sam używając swego umysłu, ale przede wszystkim dużej spostrzegawczości, pewnej też intuicji, mógł rozwiązać wiele wydawać by się mogło spraw nie do rozstrzygnięcia. My również sprawdzamy, dowiadujemy się, poszukujemy, zastanawiamy się, przeliczamy, kalkulujemy, spekulujemy, szukamy i dostrzegamy coraz więcej znaków przychodzących od Pana Boga. Często też „eksperymentujemy” (wystawiamy na próbę naszą wiarę) w poszukiwaniu odpowiedzi na nurtujące nas pytania dotyczące spotkania z Panem Bogiem. A tymczasem dotykamy tu przecież Tajemnicy Pana Boga. Tajemnica to nie o samo co zagadka. Sherlock Holmes otrzymywał zagadki do rozwiązania. My dotykamy Tajemnicy. Na zagadkę łatwiej odpowiedzieć. Czasem jednym zdaniem, gdzie indziej nawet jednym słowem. Na pytania dotyczące Tajemnicy Boga odpowiedzi jest albo: zbyt wiele, albo nie ma ich w ogóle. Życie pokazuje, że im więcej informacji o tej Tajemnicy tym trudniej dotrzeć do prawdy. Dlatego, aby móc odkrywać wciąż Tajemnicę Pana Boga potrzebny jest Duch Święty. To on jest drogowskazem, dzięki któremu łatwiej przyswajamy sobie pewne prawdy o Panu Bogu. Dochodzimy do nich stopniowo.

I tak chrzest jest jako pierwszy z sakramentów, który wprowadza ochrzczonego do wspólnoty Kościoła. Eucharystia zaś jest żywym i bezpośrednim uczestnictwem w spotkaniu z Chrystusem. Bierzmowanie natomiast prowadzi i „udoskonala łaskę chrztu; jest ono sakramentem, który daje Ducha Świętego, aby głębiej zakorzenić nas w synostwie Bożym, ściślej wszczepić w Chrystusa, umocnić naszą więź z Kościołem, włączyć nas bardziej do jego posłania pomóc w świadczeniu o wierze chrześcijańskiej słowem, któremu towarzyszą czyny (KKK, 1316)”.

Mamy zatem dwa elementy: słowo i czyn, które w harmonii mają pomagać ludziom w osiągnięciu zbawienia. „Wiara bez uczynków jest martwa” – powie św. Paweł. Duch Święty zatem daje moc w dawaniu świadectwa swoim życiem: słowem i czynem.
Samo staropolskie słowo „bierzmo” oznacza grubą belkę, która podtrzymuje cały strop, czyli sufit całego domu. Wiara dojrzała – podobna jest do owego „bierzma”. Ona zdolna jest sprostać różnym trudnościom burzliwego okresu dorastania i dojrzewania człowieka w swojej wierze.

W sakramencie bierzmowania każdy otrzymuje, podobnie jak pierwsi uczniowie Chrystusa, Ducha Świętego i Jego dary, po to, aby budować Kościół, a tym samym zmieniać skłócony świat w królestwo Boże. Tak przemieniona wspólnota ma żyć miłością. Chrystus wzywa wszystkich chrześcijan do tego, aby dążyli do pełnej jedności z Bogiem, a także do wzajemnej miłości, wzywa do budowania nowej społeczności, w której zakróluje pokój i szczęście.

Każdy z nas otrzymuje, podobnie jak pierwsi uczniowie wezwanie do bycia świadkiem Chrystusa. To wezwanie odczytali apostołowie, a także ludzie, którzy poszli za Jezusem. Wśród nich był również nasz założyciel św. Ignacy. Był rycerzem, który poświęcił swoje życie w służbie Bogu. Rycerstwo, honor, służba – te słowa – klucze – towarzyszyły mu przez całe życie. Nimi św. Ignacy żył. Sam pasowany na rycerza służył wytrwale przy boku ziemskiego króla Hiszpanii. Aż do czasu, gdy kula wystrzelona z armaty zmiażdżyła mu nogę. Do końca życia będzie kulał. To pewien znak, bo każdy kto oddala się od Boga jest jak kulejący, nie mający znikąd oparcia; to też i znak tego, że dzięki temu właśnie wydarzeniu Ignacy spotyka Króla Wszechświata – Jezusa. Jemu chce od tego momentu służyć. Od Niego chce otrzymać większą moc, zbroję, miecz, narzędzia w walce z „synami ciemności”. Chce być zatem „pasowany na rycerza Jezusa”, którego armia ma moc w walce ze złem.

Podobnie w znaku bierzmowania pojawia się element „pasowania” chrześcijanina na „żołnierza”. Św. Paweł, uważa, że chrześcijanin jest żołnierzem Jezusa Chrystusa. Sakrament bierzmowania czyni zatem chrześcijanina rycerzem, (żołnierzem) gotowym do obrony Chrystusa i Jego Królestwa w każdej sytuacji, ale też i ataku, tam gdzie jest on konieczny. Bez względu na pogodę, humor, samopoczucie, rodzaj niebezpieczeństwa. Od tego momentu ma to być nieustanne czuwanie, a jednocześnie gotowość i realne świadczenie swoim życiem o Bogu. O swojej relacji z Bogiem w relacji do człowieka.

Sakrament bierzmowania przyjmowany jest wobec świadka. Stojąc (czuwając) obok kandydata, kładzie on swoją prawą rękę na ramieniu bierzmowanego. O ile świadek przy sakramencie chrztu jest zobowiązany do wspomagania ochrzczonego w zachowaniu wiary, o tyle ten świadek bierzmowania opowiada się po stronie bierzmowanego jako współ-żołnierz (współ-towarzysz), gotowy razem z nim toczyć walkę o najwyższe wartości. I dlatego jest to spotkanie wyjątkowo wielkie, spotkanie na płaszczyźnie ducha potwierdzające gotowość do wspólnej walki.

Mówimy o symbolach bierzmowania. Kiedyś biskup wyjaśniając, czym jest Sakrament bierzmowania poświęcił tym symbolom bardzo dużo czasu w swojej katechezie. Młodzi ludzie po długim okresie, nazwijmy to „próby zrozumienia jego referatu”, wreszcie stanęli przed nim, aby otrzymać ten Sakrament. W momencie, gdy biskup nadstawiał swoje dłonie na nowo-bierzmowaną dziewczyna, one nie słuchając w czasie kazania o roli symboli i gestów tego sakramentu, także lekko zdenerwowana oczami swoich rodziców, znajomych, kolegów i koleżanek, którzy kątem oka byli w nią wpatrzeni, w momencie, gdy zobaczyła zbliżające się do niej dłonie pomyślała, że należy zrobić ten sam gest, który obecny jest na niejednym meczu piłkarskim i w ten sposób przybili sobie „przysłowiową piątkę, czy raczej dziesiątkę, bo były to dwie dłonie. Z tej zabawnej, wręcz komicznej sytuacji, gdzie biskup na chwile zaniemówił, można jednak odczytać pewien znak o który chodzi w sakramencie bierzmowania. Ta przysłowiowa „piątka”, czy „dziesiątka” to znak przypieczętowania nowo-bierzmowanej osoby z Kościołem. Jest to gest akceptacji tego co Chrystus w Kościele daje człowiekowi. Gest zgody, aby od tego momentu nie tylko słowem, ale i czynem być świadkiem dla wielu w Kościele.

W Kościele Zachodnim przez wiele wieków dodawano do bierzmowania prócz elementu nałożenia ręki, jeszcze jeden gest, nie traktując go jednak jako sakramentalny, ale jako podkreślenie i mocne wyrażenie tego, o co w sakramencie chodzi: mianowicie po bierzmowaniu biskup uderzał bierzmowanego w policzek. Było to symboliczne nawiązanie do słów Chrystusa: jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi. To uderzenie oznaczało gotowość na cierpienie, czyli przyjęcie uderzenia oraz ewangeliczną postawę, by na cios nie odpowiadać ciosem. Jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi. Tu nie chodzi o to, by się dać maltretować, bo pamiętamy, że Chrystus uderzony przed Annaszem wcale nie nadstawił drugiego policzka, ale zapytał: dlaczego Mnie bijesz? Chodzi o siłę wewnętrzną o moc moralną która jest znacznie większą potęgą, aniżeli przemoc. Ten, kto bije, sięgając do przemocy, okazuje swą małość; ten, kto nie odpowiada tym samym, zachowuje się z godnością i odnosi nad nim zwycięstwo duchowe. Dając tym samym świadectwo życia godne chrześcijanina. Tak było (przeszłość-Stary Testament), jest (teraźniejszość-Nowy Testament) i będzie przez wieki (przyszłość bogata w naukę i doświadczenie).

Chcąc odkryć bogactwo sakramentu bierzmowania, należałoby od początku zaglądnąć w księgę Pisma Świętego Starego Testamentu i uważnie wczytać się we wszystkie opisy powołań proroków. To są te momenty (chwile), w których Bóg wzywa konkretnego człowieka, aby wziął odpowiedzialność za dwie wielkie wartości – za wiarę i za czystość sumienia. Chodzi o odpowiedzialność społeczną. Zauważmy , że prorok jest wysłany z misją do innych ziem, innych ludzi. Dlatego otrzymuje specjalne umocnienie. Duch Święty, który przemawia przez proroków starotestamentalnych, prowadzi ich niezwykle trudnymi ścieżkami, aby głosząc wielkie wartości dawali świadectwo w to co wierzą. Dawali świadectwo tego czym żyją.

Jeśli chodzi o Nowy Testament, to odkrycie tajemnicy bierzmowania jest możliwe w głębszej refleksji nad sceną Zesłania Ducha Świętego. To jest moment bierzmowania młodego Kościoła. W Wieczerniku byli zebrani ludzie wierzący w Boga i wierzący w Chrystusa. Przeżyli nie tylko spotkanie z Chrystusem jako Człowiekiem, w czasie Jego ziemskiej działalności, ale wszyscy przeżyli spotkanie z Chrystusem Zmartwychwstałym i uwierzyli w Zmartwychwstałego. Byli to ludzie głębokiej i wytrwałej modlitwy, posiadający łaskę uświęcającą było ich dwunastu, jak wiemy miejsce Judasza zajął już Maciej. Ci ludzie – choć dobrzy, choć dążący do świętości i choć tworzący wspólnotę świętą – byli jednak słabi, byli wypełnieni lękiem przed konfrontacją z otaczającym ich światem. Wprawdzie byli bogaci, ale pełni obaw, że mogą to bogactwo utracić. Wiedzieli, że jest ono w kruchych naczyniach i że sami z siebie nie są zdolni do dzielenia się tym bogactwem z otaczającym ich światem. Nie byli gotowi na świadczenie swoim życiem, bo nie byli napełnieni Duchem świętym.

Pan Jezus w momencie Wniebowstąpienia wyraźnie powiedział: Wy wkrótce zostaniecie ochrzczeni Duchem Świętym. A gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie Moimi świadkami, aż po krańce ziemi. Zarówno chrzest jak i Eucharystia podłączają serce do Boga oraz łączą to serce z innymi ludźmi wierzącymi, ułatwiając tworzenie wspólnoty religijnej; ale te dwa sakramenty jeszcze nie uzdalniają człowieka do dawania świadectwa, do tego jest potrzebny sakrament bierzmowania. Ten sakrament pozwala wyjść do świata i on jest źródłem energii zarówno w apostolskiej, jak i misyjnej działalności Kościoła.

Umocnieni Sakramentem bierzmowania mamy być zatem świadkami Chrystusa Zmartwychwstałego. Co to znaczy?

Świadkowie zmartwychwstania Chrystusa, a więc Apostołowie otrzymali Ducha Świętego, który dał im możliwość:
1. przemawiania z mocą
2. nie obawiania się, że będą cierpienia
3. tego, że potrafili bronić Chrystusa i Ewangelii do końca swojego życia

Przyglądnijmy się tym punktom:

Czytając tekst Dziejów Apostolskich, mówiący o wyjściu Apostołów z Wieczernika, obserwujemy owoce tego sakramentu, sakramentu bierzmowania. Apostołowie umieją przemawiać z mocą. To jest pierwszy wspaniały owoc. Do tego czasu mówili przy pomocy swoich ludzkich słów: towarzyszyli Chrystusowi i przygotowywali tereny do dalszej działalności misyjnej w Palestynie, ale ich słowo nie posiadało jednak mocy przemieniającej ludzkie serce. W Zesłaniu Ducha Świętego to ich słowo zostało wyposażone w zdumiewającą moc. Stało się skuteczne nie jako słowo ludzkie, ale jako słowo Ducha Świętego.

Drugi owoc Sakramentu bierzmowania: nie obawiają się cierpienia. Nie w tym znaczeniu, aby nie odczuwali cierpienia, albo otrzymali gwarancję, że nie będą cierpieć. Wręcz przeciwnie, cierpienie jest nierozerwalnie złączone z głoszeniem prawdy. Tak jak cierpiał Chrystus, i oni będą cierpieć. Człowiek w oparciu o własną moc nigdy nie potrafi przygotować się do cierpienia. Jest potrzebne specjalne umocnienie Ducha Świętego, aby podjął trud cierpienia dla wielkich wartości. Kto z zewnątrz obserwuje człowieka cierpiącego za Wartości duchowe, zastanawia się, skąd on ma moc sprostania cierpieniu oraz jak wielką wartość ono posiada, skoro on dobrowolnie się na nie zgadza. To jest właśnie świadectwo człowieka napełnionego (wypełnionego) Duchem Świętym.

Trzeci owoc sakramentu bierzmowania: potrafią bronić Chrystusa i Ewangelii. Pan Jezus przygotowując ich do trudnej misji, wyraźnie zaznacza, że będą was prowadzić przed sądy i wtedy nie myślcie, co i jak macie mówić, bo zostanie wam to dane. Duch Święty, który będzie z wami, pokieruje rozmową. Czytając Dzieje Apostolskie widzimy, jak zaszokowany jest Sanhedrynem, kiedy Piotr, prosty rybak, potrafi niezwykle celnie odpowiadać na bardzo trudne pytania, czyniąc to z taką mocą, że cały wielki Trybunał sądowy Izraela staje bezradny. To jest właśnie owoc bierzmowania, umocnienia do przez Ducha Świętego, który ich wypełnił.
Starajmy się uchwycić głębiej naszego Ducha i rozradować się Nim. Radość daje moc; moc daje siłę; siła daje nadzieję; nadzieja zaś jest w Bogu.
Na koniec módlmy się słowami piosenki zespołu „Mocni w Duchu”, z ich płyty CD, zatytułowanej „Przyjdź” i piosenki pt. „Duchu Święty stworzycielu”. My również nieustannie dawajmy świadectwo o Chrystusie własnym życiem.

Duchu Święty Stworzycielu ożywiaj moją modlitwę
Ożywiaj moje pragnienie pełnienia woli Ojca
Duchu Święty Stworzycielu
Otwieraj moje oczy, by widziały
Otwieraj moje uszy, by słyszały, serce, aby czuło.
Duchu Święty Ożywicielu.
Przyjdź.

J 20,19-23
Wieczorem w dniu Zmartwychwstania, tam gdzie przebywali uczniowie, gdy drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: Pokój wam! A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana. A Jezus znowu rzekł do nich: Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam. Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane.

Znalezione w Internecie