W ramach nieustannej debaty nad legalizacją aborcji zastanawia fakt, że od wieków ludzkość ciągle spiera się o życie osób, jeszcze nienarodzonych dzieci, które w tej debacie mają najmniej do powiedzenia. Ci, którym nie pozwala się przyjść na świat, w „niemym krzyku” oznajmiają światu, że życie nie jest każdemu dane i to pomimo tego, że życie ludzkie to najwyższa wartość na świecie. Wielu współczesnych ludzi traktuje dziecko przed urodzeniem nie jako indywidualnego człowieka „stworzonego na obraz samego Boga”, lecz raczej jako rzecz, której można się pozbyć – i to w każdym czasie – jak zużyty, zardzewiały i niepotrzebny już nikomu… traktor.

Historia jest nauczycielem każdego człowieka. W ramach refleksji cofnijmy się zatem w naszym historycznym myśleniu o ponad 2000 lat. Wróćmy naszą wyobraźnią i rozumem do wieków starożytności. Interesujący nas temat dotyczy nienarodzonego dziecka. Jest to temat, który istniał zarówno wśród pogan jak i chrześcijan. Wciąż zmusza on nas do zastanowienia się nad tym problemem i jest zarazem zachęca do postawienia sobie pytania: Jak dawniej rozumiano i podchodzono do tematu narodzin człowieka?

Proponuję zatem rozpatrzenie tematu dziecka przed urodzeniem, tak od strony pogan jak i chrześcijan. Spróbuję odpowiedzieć na pytanie, czy stanowiska te były sobie podobne czy nie, a jeżeli tak, to gdzie szukać tych podobieństw. Jeśli jednak nie, to w których miejscach ta niezgodność była największa. Rozpatrzmy więc ten problem widziany oczami pogan, ludzi którzy z chrześcijaństwem nie mieli wiele wspólnego, a jeśli mieli, to od niego się odcinali, bo… No właśnie: dlaczego?

Ronald Reagan

Status dziecka przed urodzeniem wg pogan

Wiedza medyczna ciągle rozwijana i zgłębiana sprzyjała ochronie poczętego dziecka i ułatwiała przyjście na świat nie jednemu człowiekowi. Ta sama medycyna jednak dostarczała informacji i środków tak antykoncepcyjnych jak i aborcyjnych. W medycynie starożytnej na pierwsze pozycje wybijają się trzy postacie: Hipokrates z Kos (460-370), Soranos z Efezu (ok. 100) i Galen z Pergamonu (129-199).

Do podstawowych zasad etyki lekarskiej Hipokratesa należała ochrona poczętego życia. W swojej „Ginekologii” zgadzał się na środki aborcyjne, ale tylko wówczas, gdy chodziło o usunięcie płodów martwych lub sparaliżowanych. Wszystko po to, by nie narażać zdrowia i życia matki. Uważał bowiem płód za istotę żywą od momentu ukształtowania się narządów, co ujawniało się poprzez ich ruch. Czas ukształtowania się płodu męskiego określał na ok. 30 dni od momentu poczęcia, a żeńskiego na ok. 42 dni. Czas poruszania się płodu męskiego przypadać miał na trzeci miesiąc, żeńskiego zaś na czwarty.

Soranos z Efezu przeprowadził podział między środkami antykoncepcyjnymi i poronnymi. Dzięki jego informacjom możemy poznać ówczesne opinie na temat godziwości zabijania nienarodzonych. Dopuszczał on bowiem taką możliwość, ale tylko w takich samych sytuacjach jakie wymienia Hipokrates. Twierdził on, że „bezpieczniejsze jest (…) przeszkadzanie poczęciu, niż spędzenie płodu”. Za życia Soranosa, jak czytamy w jego “Ginekologii” aborcja była zjawiskiem częstym. książka ta jednak nie służyła tylko poradami jak usunąć martwy płód, ale była przede wszystkim pomocą w ratowaniu życia dziecka i matki.

Galen z Pergamonu, był również spadkobiercą tradycji Hipokratesa. Podzielił on rozwój płodu na cztery okresy: 1. do 6 dnia – zarodek jest nasieniem; 2. produkt poczęcia staje się ciałem – wypełnia się krwią, pojawia się serce, mózg, żołądek; 3. rozwój członków – płód, 4. wszystko jest już ukształtowane i porusza się – dziecko (paidion), ale nie embrion.

Należałoby tu wspomnieć o medycynie ludowej, która przekazywana drogą ustnego podania, była wiedzą przydatną każdej kobiecie tamtych czasów. Medycyna ludowa była bezwzględna dla nienarodzonych. Jednak sumienie ludu starożytnego nie było w tym względzie całkiem niewrażliwe.

Na ukształtowanie się poglądów etycznych duży wpływ miała filozofia. Dotykała ona wyższych sfer społecznych. Najwybitniejszym ówczesnym filozofom nie był obcy temat dziecka przed urodzeniem. Platon (427-347) co prawda nie daje jednoznacznej odpowiedzi na pytanie czy płód należy uznać za żywego człowieka. W koncepcji idealnego państwa podporządkował to wszystko władzy państwowej do której min. należało określenie liczby dzieci oraz określenie wieku w którym kobieta powinna rodzić dzieci (między 20 a 40 rokiem życia). Poza tym okresem kobieta powinna robić wszystko, aby nie zajść w ciążę, uciekając się do środków antykoncepcyjnych. Gdy taka kobieta poza dopuszczalnym okresem jednak zaszła w ciąże, powinna. ją albo usunąć, albo tuż po narodzeniu noworodka porzucić go.

Wielkim „postępem etycznym”, jak na tamte czasy, okazało się stanowisko Arystotelesa (384-322), który uważał, że embrion męski należy uznać za żywy po 40 dniach od poczęcia, a żeński po 90 dniach. Przed tymi dniami poronienie uważał za etycznie dozwolone i dopuszczalne. Zaleca przerywanie ciąży tylko w jej początkowym stadium, zaś porzucanie dzieci za etycznie niedopuszczalne.

W tym samym czasie, w innej części świata, Diogenes z Sinope (403-323), idąc za poglądami Empedoklesa (495-416), głosił, że płód jest istotą nieożywioną i dopiero w momencie przyjścia na świat (rodzenia) łączy się z nim dusza, ktora nadaje mu człowieczeństwo. Ta teoria później została przejęta przez stoików, dla których przerywanie ciąży nie wiązało się z żadnym problemem moralnym (Zenon z Kitionu (336-264) – płód jako owoc rośliny, który dojrzewa i odpada od niej).

Pojawia się zatem problem rozbieżności stanowisk filozoficznych na płaszczyźnie początku zaistnienia człowieka w łonie matki, a co za tym idzie etycznej strony przerywania ciąży. Liczne wówczas dyskusje na ten temat wprowadzają wiele sprzecznych stanowisk. Jednak ważny jest fakt, że krystalizuje się przekonanie, że zniszczenie płodu, niezależnie od jego wielkości, jest zabójstwem lub co najmniej czynem moralnie nagannym.

Marek Tuliusz Cyceron (106-43), który wystąpił w roku 66 przeciw Oppianikowi, posłużył się przykładem kobiety mieszkającej w Milecie, która dla celów majątkowych dopuściła się przerwania ciąży. Została przez to skazana na śmierć, ale nie za zabójstwo, lecz za to, że usunęła spadkobiercę i zawiodła nadzieję ojca. Nie wiadomo do dziś, czy było to prawo ogólnogreckie z czasów końca republiki rzymskiej czy zwykłe prawo lokalne. Uderza jednak takt, że nie chodzi tu nie o dobro dziecka, ale o dobro państwa.

Na ukształtowanie prawa rzymskiego wpłynęła filozofia stoiska. Za człowieka uważano dziecko urodzone, choćby było operacyjnie wydobyte z łona matki. Przerwanie ciąży, jak już wspomniane to było wcześniej, nie było traktowane jako morderstwo. Po raz pierwszy prawo rzymskie zainteresowało się przerywaniem ciąży w roku 211, kiedy cesarze: Septymiusz Sewer (193-211) i Antoniusz Karakala (211-217) wydali dekret w którym uznali procuratio abortus za crimen extraordinarium. Kobieta, która dopuściła się aborcji powinna być ukarana czasowym wygnaniem. l tym razem, nie chodziło o dobro dziecka, ale o dobro ojca, którego kobieta pozbawiła dzieci. Dekret ten był początkowo ściśle przestrzegany, później jednak poszedł w zapomnienie.

Literatura starożytna mocno potępiała i piętnowała przerywanie ciąży. Przykładem są tacy autorzy jak Owidiusz (43 przed Chrystusem – 18 po Chrystusie) czy Juwental (55-120). Dzięki literaturze tych dwóch, dowiadujemy się, co powodowało u kobiet decyzję o przerwaniu ciąży, czyli zabicie własnego dziecka. Do najczęstszych należało: ukrycie cudzołóstwa, prostytucja, troska o urodę ciała, ograniczenie liczby potomstwa, niechęć do ojca dziecka poczętego, względy finansowe (szczególnie dotyczyło tancerek i aktorek), czy gwałt. Owidiusz zwraca szczególną uwagę, że przy “ludowych metodach zabijania” istnieje świadomość dokonywania zła za które należy przepraszać bogów.

Świat starożytnych Greków i Rzymian, choć w swych poglądach na życie nienarodzonych bardzo liberalny, to jednak ze względu na brak należytej wiedzy medycznej, czy też przez „grasujących” stoików oraz próżny egoizm, to jednak gdzieś daleko w głębi serca „dobijał się” w nim głos ludzkiego sumienia, które wręcz „podświadomie krzyczało”, by każde życie należycie chronić.

Status dziecka przed urodzeniem wg niektórych pisarzy wczesnochrześcijańskich

Co na ten temat mówił starożytny Kościół? Czy milczał? Czy próbował nawiązać dyskusję i polemikę z ówczesnymi opiniami i stanowiskami?

Przede wszystkim dwa teksty mówią nam w formie katechezy moralnej o stanowisku chrześcijan w stosunku do nienarodzonych dzieci. Didaché i List Barnaby, które należą do pism tzw. Ojców Apostolskich. Autor Nauki Dwunastu Apostołów omawiając “drogę życia” pisze: „Nie zabijaj dzieci przez poronienie, ani nie przyprawiaj ich o śmierć już po narodzeniu”? Zwraca uwagę na „morderców dzieci, którzy niszczą przez poronienie to, co Bóg powołał do życia”? Podkreśla przez to prawdę, iż ten kto zabija i morduje niszczy dzieło Boga.

Katecheza chrześcijańska miała za cel formację sumienia oraz odpowiedni poziom życia moralnego. Dlatego chrześcijanin nie tylko nie mógł zabić nienarodzonego dziecka, ale również nie mógł się kontaktować z ludźmi, którzy w takim procederze uczestniczyli. Autor stwierdza: „Trzymajcie się, dzieci, z dala od nich wszystkich”.

List Barnaby (II wiek) idzie po tej samej myśli. Zakaz zabijania nienarodzonego ujęty jest w kontekście przykazania miłości bliźniego, ale w nowym wymiarze. Autor wychodzi ponad biblijne przykazanie miłości. W miejsce “kochaj bliźniego, jak siebie samego” wchodzi „kochaj go ponad własne życie”. Może to być przydatne w ewentualnych późniejszych sporach w sytuacji, kiedy życie dziecka zagraża życiu matki.

Apokryf pochodzący z II wieku tzw. Apokalipsa Piotra, mówi o grozie grzechu i pięknie cnoty. Autor uważa, że zarówno matka jak i dziecko, które przecież nie jest winne, że zostało zabite, znajdują się w… piekle. Dzieci są dla matki jakby wyrzutem sumienia poprzez obecność z nią w piekle. Nie do końca jednak jest to zrozumiale, dlaczego niewinne dziecko ma „towarzyszyć” matce grzesznicy i do tego w “piekle”.

Między rokiem 160, a 170 powstaje „Homilia paschalna” Melitona z Sardes. Obok Drugiego Listu Klemensa do Koryntian, jedno z wielkich dzieł o wartości teologicznej, jak i artystycznej. Czytamy w nim: „Wszyscy na ziemi stali się mordercami ludzi, bratobójcami, ojcobójcami, dzieciobójcami. A wynaleziono jeszcze coś straszniejszego i bardziej niesłychanego. Matka godziła w ciało, które sama na świat wydała, godziła w tych, których karmiła własną piersią i owoc swych wnętrzności w swych wnętrznościach grzebała! Nieszczęśliwa matka stawała się straszliwym grobowcem pożerając dzieci, które w łonie nosiła”. Autor mocno piętnuje postępowanie matek, które dokonywały dzieciobójstwa. Wyzywa je od „straszliwych grobowców”, krytykując to co zrobiły, piętnując aborcję jak i kanibalizm.

W roku 177, Atanagoras z Aten w apologii „Prośba za chrześcijanami”, a później również Minuncjusz Feliks w „Oktawiuszu”, krytycznie wypowiadają się na temat aborcji. Z punktu widzenia etycznego jest to morderstwo, za które każdy będzie przed Bogiem odpowiadał za swoje naganne czyny. Ci dwaj apologeci z jednej strony bronią chrześcijan przed wszystkimi zarzutami wysuwanymi przeciwko nim samym; z drugiej zaś strony, krytykują mocno postępowanie pogan w stosunku do nienarodzonych dzieci. Zabijanie dzieci przez pogan dowodzi niskiego poziomu życia moralnego wśród współczesnego im społeczeństwa.

Wiek trzeci przynosi nam teksty i wywody Tertuliana. W traktacie „O duszy” przedstawia swoje stanowisko wobec poruszanego przez nas tematu. Nie ulega wątpliwości, że dziecko poruszające się w łonie matki jest prawdziwym człowiekiem. Nie ulega również wątpliwości, że Tertulianowi nie są obce przypadki przerywania ciąży i to, że za jego czasów, była to bardzo częsta praktyka. Sam jednak mocno zaznacza, że dzieje się to nie wśród chrześcijan, tylko pogan. Jednak, co warto zaznaczyć sam uważał, że niekiedy w pewnych wyjątkach, takich jak ratowanie życia matki, jest wręcz koniecznością zabicie dziecka. Mimo tego „przyzwolenia” jest to jednak nadal mord zadany drugiemu człowiekowi. Dziecko zatem traktowane jest w takim przypadku jako potencjalny zabójca matki. Można by mówić w takiej sytuacji o morderstwie niedoszłego zabójcy.

Dziecko przed urodzeniem wg pogan i chrześcijan w aloesie starożytnym

Najbardziej doniosłymi tekstami dotyczącymi postawy wobec przerywania ciąży są teksty Synodów. Te normy Kościoła są orzeczeniami Urzędu Nauczycielskiego i przekazują nam treść dotyczącą wielkości grzechu, który pociąga za sobą ekskomunikę. Tak naprawdę to dwa Synody tamtych czasów są tu ważne do odnotowania: Sobór w Elwirze (ok. 300 roku) i Sobór w Ancyrze  (314 rok).

Pierwszy z nich wykluczył dożywotnio kobietę, która dopuściła się aborcji, ze społeczności wiernych. Drugi przybrał trochę łagodniejszą formę i przewidywał jedynie… 10 lat pokuty i umartwienia. Tej formie przychylny był min. św. Bazyli Wielki, który w liście nr 188, adresowanym do Amfilochiosa, a pisanym w 374 roku, dał tam swoje stanowisko w tej sprawie. Widział on również winę, nie tylko w kobiecie dopuszczającej się przerwania ciąży, ale również wśród współwinnych popełnienia mordu. Czytamy: „Sprawiedliwości domaga się nie tylko mająca się urodzić istota, ale na wymiar sprawiedliwości zasłużył i ten, kto knuł przeciw niej zło, jako że, jak często bywa, kobiety umierają przy podobnych zabiegach”. Kobietę miałaby zatem wg Bazylego doścignąć naturalna kara, czyli śmierć w wyniku pewnych komplikacji w czasie lub po zabiegu. Wynika z tego, że namawiający do złego jest winny wtedy podwójnego zabójstwa: dziecka i matki.

Wnioski

Podsumowując, trzeba mocno i stanowczo podkreślić, że od samego początku chrześcijanie darzą wielkim szacunkiem i opieką nienarodzone dziecko. Zamordowanie go w łonie matki traktowane jest jako grzech ciężki. Początkowo zakaz ten był podawany głównie w katechezie moralnej. Później powoli, ale systematycznie wchodził w zakres dyscypliny pokutnej, która była normowania kanonami synodalnymi. Szacunek do nienarodzonego dziecka ukazuje całość życia i poziom moralny ówczesnych ludzi.

Widzimy zatem, że stosunek ten do nienarodzonego dziecka jest różnie pojmowany u chrześcijan, a inaczej u pogan, którzy sprawdzili go do płaszczyzny relacji: ja-drugi człowiek. Zapominali i nie uwzględniali przez to Boga. Przy rozprzestrzenianiu się filozofii stoickiej, liberalnej postawie w stosunku do nienarodzonego, oraz braku jakiejkolwiek wiedzy medycznej, musiało to przynieść takie, a nie inne efekty.

Chrześcijanie zaś pamiętali o Bogu, który był dla nich normą postępowania zarówno w stosunku do siebie samych, jak i do drugiego człowieka. Bóg jest dla nich tym, który daje, ale i tym, który odbiera życie.