Dziś obchodzimy święto poświęcenia Bazyliki Laterańskiej – Bazyliki św. Jana na Lateranie, która jest jedną z czterech Bazylik Większych Rzymu. Przypomnijmy, że są nimi: Bazylika św. Piotra na Watykanie, Bazylika św. Pawła za Murami, Bazylika Matki Bożej Większej i właśnie Bazylika św. Jana na Lateranie, której nazwa pochodzi od starożytnych posiadaczy ziem na których została ona wybudowana.

Wielu z nas zapewne myśli, że Bazylika św. Piotra na Watykanie jest najważniejszym kościołem papieskim. Otóż tak nie jest. Prawda jest taka, że to właśnie Bazylika na Lateranie odegrała bardzo doniosłą rolę w historii chrześcijaństwa, a o wadze i znaczeniu tego miejsca mówi napis, który znajduje się nad wejściem do Bazyliki: Omnium Urbis et Orbis Mater et Caput Mater, z oznacza: Matka i Głowa wszystkich kościołów Miasta i Świata.

W roku 313, kiedy został wydany edykt oficjalnie pozwalający na wyznawanie wiary chrześcijańskiej, wtedy cesarz Konstantyn Wielki nakazał wybudowanie ogromnej świątyni pod wezwaniem Chrystusa Zbawiciela, św. Jana Chrzciciela oraz św. Jana Ewangelisty. Tym samym stała się ona pierwszą katedrą Rzymu, a tuż przy niej wybudowano pałac, który stał się siedzibą papieży. Jej poświęcenie miało miejsce 9 listopada 324 roku.

W ciągu kilku wieków panował tu 161 papieży i odbyło sie pięć soborów powszechnych. Bazylika na Lateranie po przeszło 1000 lat przestała być siedzibą papieży od czasów niewoli awiniońskiej w XIV wieku. Papież Grzegorz IX przeniósł swą siedzibę do Watykanu w roku 1377.

Każdy z nas słysząc dane tego miejsca, jego historię, może do tej Bazyliki podejść jak do muzeum. Można w nim bowiem widzieć piękne obrazy, architekturę, ogrom ludzkiego talentu, ale dodatkowo także miejsce, gdzie nie raz ważyły się losy świata. To jest bardzo ważne, ale źle się dzieje, gdy opuszczając to miejsce pozostaje w nas tylko wrażenie estetyczne, artystyczne, architektoniczne, kunszt artysty i nic po za tym.

Odwiedziłem wiele muzeów, zwłaszcza w Chicag, Nowym Jorku, a ostatnio National Gallery of Victoria w Melbourne, gdzie przyglądałem się obrazom, dziełom sztuki, przedmiotom codziennego użytku, w tym sztukę japońską Stworzyły ją ludzkie ręce. Każda z tych rzeczy mniej lub bardziej przyozdobiona była złotem, bursztynem, srebrem, kością słoniowa, drzewem, itp. Robi to ogromne wrażenie. Obrazy znanych malarzy i pociągnięcie ich pędzla, nałożonej farby tworzą niepowtarzalne wrażenie estetyczne. Pędzel i odcienie farby, raz równo położonej, często warstwami oddaje stan ducha artysty, który z kolorów wyciągnął to, co widzi oko.  Za każdym z tych dzieł stoi człowiek – jego bagaż uczuć, emocji, przeżyć, osiągnięć, historia życia i oczywiście talent. Dzieli się on z innymi tym, co otrzymał od Boga. Wielu z nas, udając się do muzeum będzie inaczej odczuwał, odkrywał i przekazywał to, co przekazuje artysta. Muzeum jest bowiem po to, aby podziwiać dzieła sztuki i zakryty za nimi ogromny talent poszczególnego artysty. To kunszt ludzkiego umysłu i ducha.

Z kolei kościoły są szczególną przestrzenią pomagająca nam w skupieniu modlitewnym, ciszy, odejściu od codziennych spraw, od wszelkich trosk i niepokojów dnia codziennego. W tym miejscu powinniśmy zachowywać powagę bezpośredniego spotkania z żywym Bogiem na modlitwie, która powinna być – jak powiedział Papież Franciszek – zdziwieniem, a szczególnie Msza święta, to nie wizyta w muzeum ani spektakl. Można oczywiście i istniej możliwość „potraktowania kościoła – budynku jako hali wystawowej, gdzie rzeźby i obrazy świętych stały się eksponatami. Druga możliwość (…) to Kościół jako wspólnota wiernych. Wówczas osoby gromadzące się na modlitwie postrzegane są przez zwiedzających daną świątynię jako nieliczne grono ludzi, którzy są święci już za życia”.[1]

Podczas audiencji ogólnej w październiku 2013 roku Papież zachęcił wiernych by dążyli do świętości. Mówił m.in. „Świętość nie polega przede wszystkim na robieniu rzeczy niezwykłych, ale na tym, by pozwolić Bogu działać. Jest ona spotkaniem naszej słabości z mocą Bożej łaski, jest zaufaniem w Jego działanie, pozwalające nam żyć w miłości, czynić wszystko z radością i pokorą, dla chwały Bożej i służąc bliźniemu. Jest takie słynne zdanie francuskiego pisarza Léona Bloy’a. W ostatnich chwilach swego życia powiedział: „Jest tylko jeden powód do smutku – nie być świętym”. Nie traćmy nadziei na świętość, podążajmy wszyscy tą drogą. Czy chcemy być świętymi? Pan na nas czeka, na wszystkich, z otwartymi ramionami! Czeka na nas, żeby nam towarzyszyć na drodze świętości”.

Bardzo często w czasie moich wakacji odwiedzam nowe miejsca w których zbudowane są bazyliki, katedry, kościoły. Większość z nich traktowana jest jak muzeum do zwiedzania. Wielu turystów robi zdjęcia, biegają z aparatami fotograficznymi wchodząc w każdy zakamarek kościoła, czy bazyliki. Po wyjściu z niej, w ich umyśle pozostaje tylko urok miejsca, kunszt artysty, wrażenie artystyczne, a w pamięci aparatu kolorowe zdjęcia. Osobiście trzymam się żelaznej zasady, że wpierw po wejściu do świątyni usiadam w ławce i chwilę się pomodlę w skupieniu. Potem dopiero podziwiam architekturę, kunszt i geniusz artystów i architektów, którzy przyczynili się do tak misternie ułożonej konstrukcji, która nieraz zapiera dech. Dopiero potem robię także zdjęcia. Wpierw jednak jest we mnie to poczucie, że miejsce, gdzie się znalazłem jest świątynią.

Ksiądz Mieczysław Łusiak SJ zapytał kiedyś: „Czym jest świątynia? Jest miejscem spotkania z Bogiem (modlitwy); jest miejscem ofiary (daru z siebie); jest miejscem spokoju (ciszy, skupienia); jest miejscem jedności (więzi) i miłosierdzia (pojednania). Pytajmy się siebie: czy jestem taką świątynią?”

Mające tego świadomość, stajemy dzisiaj wobec tajemnicy Kościoła, którego fundamentem jest Jezus Chrystus. Odkrywajmy codziennie tę tajemnicę nie tylko poprzez wrażenia estetyczne, ale przede wszystkim religijne, czyli duchowe, bo przecież po to budowane są Kościoły: aby przybliżały nas do miłosiernego Boga, a tam samym do drugiego człowieka. To właśnie w kościele Jezus zaprasza nas, byśmy czerpali siłę do życia, do uzdrawiania ran w nieustannym powtarzaniu: „Jezu, ufam Tobie” ponieważ w „zimnym i obojętnym świecie potrafią ostać się tylko serca gorące, które wśród burz i posuchy czerpią moc z ufności w Miłosierdzie Boże” (bł. ks. Michał Sopoćo).

Jako chrześcijanie mamy najpierw uwielbiać Boga w tajemnicy Jego nieskończonego miłosierdzia. A następnie to miłosierdzie wzywa nas do tego, byśmy – sami doświadczywszy stawali się miłosierni wobec innych przez słowo, czyn i modlitwę. Tego nie nauczy nas żadne muzeum, bo chociaż piękne z zewnątrz i wewnątrz, to jednak jest ono bez wiary w Chrystusowego ducha i Jego miłosierdzia[2].

J 2, 13-22

Mówił o świątyni swego Ciała

Zbliżała się pora Paschy żydowskiej i Jezus udał się do Jerozolimy. W świątyni napotkał tych, którzy sprzedawali woły, baranki i gołębie, oraz siedzących za stołami bankierów.

Wówczas sporządziwszy sobie bicz ze sznurków, powypędzał wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał.

Do tych zaś, którzy sprzedawali gołębie, rzekł: «Weźcie to stąd, a nie róbcie z domu mego Ojca targowiska». Uczniowie Jego przypomnieli sobie, że napisano: «Gorliwość o dom Twój pożera Mnie».

W odpowiedzi zaś na to Żydzi rzekli do Niego: «Jakim znakiem wykażesz się wobec nas, skoro takie rzeczy czynisz?»

Jezus dał im taką odpowiedź: «Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzech dniach wzniosę ją na nowo».

Powiedzieli do Niego Żydzi: «Czterdzieści sześć lat budowano tę świątynię, a Ty ją wzniesiesz w przeciągu trzech dni?» On zaś mówił o świątyni swego Ciała.

Gdy zatem zmartwychwstał, przypomnieli sobie uczniowie Jego, że to powiedział, i uwierzyli Pismu i słowu, które wyrzekł Jezus.

————————————————–

[1] http://niedziela.pl/artykul/62659/nd/zdjecia
[2] https://liturgia.wiara.pl/doc/420043.2-Niedziela-Wielkanocna-Milosierdzia-Bozego-C