Życie oddać za owce…

Dobry Pasterz

Jezus powiedział: „Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce. Najemnik zaś i ten, kto nie jest pasterzem, do którego owce nie należą, widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka, a wilk je porywa i rozprasza. Najemnik ucieka dlatego, że jest najemnikiem i nie zależy mu na owcach.

Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają, podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca. Życie moje oddaję za owce. Mam także inne owce, które nie są z tej owczarni. I te muszę przyprowadzić i będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia i jeden pasterz.

Dlatego miłuje Mnie Ojciec, bo Ja życie moje oddaję, aby je potem znów odzyskać. Nikt mi go nie zabiera, lecz Ja od siebie je oddaję. Mam moc je oddać i mam moc je znów odzyskać. Taki nakaz otrzymałem od mojego Ojca.”

Opowiadanie pt. „O niespodziance na imieniny”

Proboszcz obchodził imieniny. Lubiany był w całej parafii, więc wszyscy garnęli się do niego z kwiatami, życzeniami i prezentami. Przyszły też dzieci z przedszkola, każde z nich trzymało jakąś paczuszkę, owiniętą w kolorowy papier.

Maluchy podchodziły po kolei i wręczały podarunki, a solenizant brał z namaszczeniem do ręki, niby je ważył, niby wyczuwał zawartość opuszkami palców, a później „strzelał” mniej więcej tak: – Och, widzę Marcinie, że dajesz mi książkę (matka Marcina pracowała w księgarni); – A ty, Tamarko, przynosisz mi pulower (matka Tamary miała sklep z konfekcją); – Krzysiu, ty dźwigasz mi pączki (ojciec Krzysia był dyrektorem cukierni).

I tak to szło od dziecka do dziecka, za każdym razem proboszcz strzelał w dziesiątkę, a maluchy piszczały z podziwu dla niezwykłych talentów swego pasterza. Na pytania dzieci, jak on to robi, skąd on to wie, odpowiadał zadowolony i pewny siebie: proboszcz wszystko wie!

Karuzela z podarkami stanęła jednak przy paczce Tomka (jego ojciec pracował w monopolowym). Kolorowy papier, którym owinięta była paczuszka, już trochę zwilgotniał, więc pleban szybko skonstatował: – O, widzę, że przyniosłeś mi butelkę whisky (ulubiony trunek solenizanta!) i że trochę się wylało. – A właśnie że nie – zaprzeczył energicznie chłopiec. – To w takim razie musi to być rum – zgadywał solenizant. – Też nie – stwierdził Tomek.

Proboszcz był zdezorientowany; chcąc ratować swój image, liznął parę razy wilgotny papier, ale smaku dalej nie złapał, więc wymienił następną nazwę alkoholu: – A może to gin? – Nie – odparł chłopiec – przyniosłem księdzu małego pieska.

Refleksja

Nasze życie to ciągłe branie i dawanie. Coś dajemy, aby potem otrzymać więcej. Tylko autentyczne i szczere bycie z drugim człowiekiem pozwala nam na to, abyśmy wciąż poznawali swoje słabości i bolączki. Każdy nasz grzech wobec drugiej osoby, kiedy wyjdzie w świat, będzie ranił tych, którzy są wśród nas codziennie obecni…

Jezus wiedział, że swoją autentycznością porywał tłumy. Wielu z nich przychodziło tylko dla cudów, które wykonywał, ale byli i tacy, którzy przede wszystkim wierzyli Jego słowu. Gdy ono się pojawiało, zmieniało się życie niejednego człowieka. Przemądrzalcze zachowanie nigdy nie było dobre, gdyż oddalało ludzi od siebie. Tymczasem dobry pasterz to ten, który potrafi wsłuchiwać się w swoje owce i znaleźć konkretny środek, który udzieli im konkretnej pomocy…

3 pytania na dobranoc i dzień dobry

1. Dlaczego warto dawać?
2. Dlaczego warto poznawać swoje słabości?
3. Dlaczego warto wsłuchać się w drugiego człowieka?

I tak na koniec…

Każdy powinien mieć kogoś, z kim mógłby szczerze pomówić, bo choćby człowiek był nie wiadomo jak dzielny, czasami czuje się bardzo samotny (Ernest Hemingway)