Życie moje oddaję za owce…

Dobry Pasterz

Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce. Najemnik zaś i ten, kto nie jest pasterzem, którego owce nie są własnością, widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka, a wilk je porywa i rozprasza; najemnik ucieka dlatego, że jest najemnikiem i nie zależy mu na owcach. Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają, podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca. Życie moje oddaję za owce.

Mam także inne owce, które nie są z tej owczarni. I te muszę przyprowadzić i będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia, jeden pasterz. Dlatego miłuje Mnie Ojciec, bo Ja życie moje oddaję, aby je potem znów odzyskać. Nikt Mi go nie zabiera, lecz Ja od siebie je oddaję. Mam moc je oddać i mam moc je znów odzyskać. Taki nakaz otrzymałem od mojego Ojca.

Opowiadanie pt. „Pasterz i rzeźnik”

W autobusie jadącym z Kairu do Palestyny przewodnik objaśniał grupie turystów ciekawe zwyczaje, panujące na Bliskim Wschodzie. Między innymi zauważył: „Przyzwyczailiście się oglądać stada owiec, których pilnuje pasterz, on zawsze idzie za nimi. W Palestynie zetkniecie się z zupełnie odmiennym obrazem: tu pasterz prowadzi owce, a stado postępuje za nim. Zwierzęta zdają się więc postępować tak, jakby znana im była Biblia”. „Owce moje słuchają głosu mojego. Znam je, a one idą za mną” (J 10,27).

Gdy turyści dotarli do Palestyny, oczom ich przedstawił się obraz wręcz odmienny od tego, który zapowiadał przewodnik. Był to pierwszy obrazek z Ziemi Świętej. Stado szło wzdłuż drogi, a na końcu postępował człowiek. Przewodnik poczuł się tym zawstydzony i ze zdziwieniem spytał głośno przechodzącego mężczyznę: – Dlaczego idziesz za stadem, a nie przed nim? Opowiadałem właśnie gościom, że wschodni pasterz prowadzi swoje stado z przodu! – Całkiem słusznie! – odparł zapytany – W tym kraju pasterz zawsze wyprzedza owce. Ale ja nie jestem owczarzem, nie jestem pasterzem. Ja jestem rzeźnikiem.

Refleksja

W naszym życiu poznajemy ludzi przez bycie z nimi. Poznajemy w ten sposób też i siebie, podejmując każdego dnia liczne decyzje co do naszego zawodowego jak i prywatnego życia. Oddajemy się całym sercem temu co kochamy i lubimy robić. Kiedy coś zastaje nam narzucone, wtedy się ociągamy i lenimy w wykonaniu najmniejszej nawet pracy. Wszak mówi się i jest to prawda, że z najemnika nie da się zrobić dobrego pracownika. Wykonuje on bowiem polecenia zewnętrznie, ale jego serce jest całe z „kamienia”…

Jezus uczy nas, że wszystko co robimy powinno być przeniknięte nasza dobrocią serca. Wielkie rzeczy powstały tylko tam, gdzie ludzie wkładali dużo swojej pracy i energii, ale też i własnego dobrego serca. Matka Teresa mówiła, że nie będziemy rozliczani z tego, ile zrobiliśmy, ale raczej ile włożyliśmy serca w daną rzecz czy sprawę. Dlatego tak bardzo Jezusowi zależało na jakości naszego wrażliwego serca…

3 pytania na dobranoc i dzień dobry

1. Jak być w pełni sobą w byciu z innymi?
2. Dlaczego warto oddać się całym temu, co się robi?
3. Po co nam dobroć i wrażliwość serca?

I tak na koniec…

Bóg nie umieścił człowieka na zlodowaciałej planecie, Bóg oddał ludzi w ręce ludzi, powierzył ich trosce innych ludzi. Dlatego też człowiek poszukuje przez całe swoje życie, świadomie lub mniej świadomie, drugiego człowieka. Poszukuje i tęskni za miłością, ciepłem serca i zaciszem domowym (Phil Bosmans)