Wspólne biesiadowanie nie cementuje przyjaźni…

Uczta w Betanii

Na sześć dni przed Paschą Jezus przybył do Betanii, gdzie mieszkał Łazarz, którego Jezus wskrzesił z martwych. Urządzono tam dla Niego ucztę. Marta posługiwała, a Łazarz był jednym z zasiadających z Nim przy stole. Maria zaś wzięła funt szlachetnego i drogocennego olejku nardowego i namaściła Jezusowi nogi, a włosami swymi je otarła. A dom napełnił się wonią olejku.

Na to rzekł Judasz Iskariota, jeden z uczniów Jego, ten, który miał Go wydać: Czemu to nie sprzedano tego olejku za trzysta denarów i nie rozdano ich ubogim? Powiedział zaś to nie dlatego, jakoby dbał o biednych, ale ponieważ był złodziejem, i mając trzos wykradał to, co składano. Na to Jezus powiedział: Zostaw ją! Przechowała to, aby /Mnie namaścić/ na dzień mojego pogrzebu. Bo ubogich zawsze macie u siebie, ale Mnie nie zawsze macie.

Wielki tłum Żydów dowiedział się, że tam jest; a przybyli nie tylko ze względu na Jezusa, ale także by ujrzeć Łazarza, którego wskrzesił z martwych. Arcykapłani zatem postanowili stracić również Łazarza, Gdyż wielu z jego powodu odłączyło się od Żydów i uwierzyło w Jezusa.

Opowiadanie pt. „O szatach i uczcie”

W pewnym mieście żył człowiek słynący w całej okolicy z niezwykłej gościnności. Opowiadano, że podejmował każdego nieznajomego tak wystawnie i tak serdecznie, jak najlepszego przyjaciela.

Mędrzec z sąsiedniej krainy dowiedziawszy się o tej niezwykłej gościnności, chciał ją wypróbować na własnej skórze. Zjawił się więc w nędznych i brudnych szmatach u drzwi owego „dobrodzieja”. Ale ten nie zwrócił na niego najmniejszej uwagi, nie mówiąc już o jakiejkolwiek hojności czy serdeczności.

A mistrz sprawił sobie następnego dnia nowe eleganckie szaty, poobwieszał się ozdobami, skropił pachnidłami i znowu stanął przed obliczem hojnego bogacza. Tym razem było rzeczywiście tak, jak niosła fama: gospodarz podjął gościa z głębokim ukłonem, zaprosił do środka, długo z nim rozmawiał, a potem wydał na jego cześć ucztę z wyszukanymi przysmakami.

Gość zasiadł do stołu z podziękowaniem, ale – zamiast jeść i pić -wszystkie potrawy i napoje wyrzucał na swe drogie odzienie. Gospodarz przeraził się, że nieznajomy dostał pomieszania zmysłów. Zapytał więc z lękiem w głosie, co to ma znaczyć. – Wczoraj byłem tu w łachmanach – odpowiedział mędrzec bez wyrzutu – ale nie dałeś mi nawet okruszyny chleba; dziś – gdy jestem porządnie ubrany – myślę, że ta cała uczta nie jest dla mnie przeznaczona, lecz dla moich szat.

Refleksja

Nasza interesowność nie powinna być podstawą bycia z drugim człowiekiem. Z każdym razem, kiedy w ten sposób traktujemy drugą osobę, robimy z niej narzędzie, a wręcz przedmiot, który używamy, aby osiągnąć własny cel. Człowiek zredukowany do przedmiotu czy rzeczy nie zasługuje na takie traktowanie. W ten sposób świadczymy o własnej ignorancji traktowania ludzi jako osoby stworzone na obraz i podobieństwo samego Boga…

Jezus uczy nas, że każdy człowiek jest indywidualny, wolny i stworzony „z miłości i dla miłości”. Odkrycie i życie tą prawdą, to nie tylko szacunek oddany drugiej osobie, ale przede wszystkim odkrycie prawdy o sobie samym. Tylko w ten sposób odkrywamy, że przed Bogiem wszyscy jesteśmy równi na „karuzeli życia”…

3 pytania na dobranoc i dzień dobry

1. Jak być bezinteresownym?
2. Czy często traktujesz ludzi instrumentalnie?
3. Co znaczy, że wszyscy jesteśmy równi przed Bogiem?

I tak na koniec…

„Tam, gdzie jest niesprawiedliwość, gdzie jest przemoc, zakłamanie, nienawiść, nieszanowanie ludzkiej godności, tam brakuje miejsca na miłość, tam brakuje miejsca na serce, na bezinteresowność, na wyrzeczenia” (ks. Jerzy Popiełuszko)