Przyszedłem na świat jako światło…

Niedowiarstwo Żydów

Jezus tak wołał: Ten, kto we Mnie wierzy, wierzy nie we Mnie, lecz w Tego, który Mnie posłał. A kto Mnie widzi, widzi Tego, który Mnie posłał. Ja przyszedłem na świat jako światło, aby każdy, kto we Mnie wierzy, nie pozostawał w ciemności. A jeżeli ktoś posłyszy słowa moje, ale ich nie zachowa, to Ja go nie sądzę.

Nie przyszedłem bowiem po to, aby świat sądzić, ale aby świat zbawić. Kto gardzi Mną i nie przyjmuje słów moich, ten ma swego sędziego: słowo, które powiedziałem, ono to będzie go sądzić w dniu ostatecznym. Nie mówiłem bowiem sam od siebie, ale Ten, który Mnie posłał, Ojciec, On Mi nakazał, co mam powiedzieć i oznajmić. A wiem, że przykazanie Jego jest życiem wiecznym. To, co mówię, mówię tak, jak Mi Ojciec powiedział.

Opowiadanie pt. „Nie był sam”

W 1987 roku został porwany jako zakładnik przez terrorystów islamskich Amerykanin, wykładowca Uniwersytetu w Bejrucie. Od razu został zamknięty w ciemnym pomieszczeniu. Żadnej wizyty, żadnego towarzystwa. Jedynym kontaktem z ludźmi był posiłek podawany mu bez słowa, raz dziennie, a od czasu do czasu badawcze oko strażnika, którego obecności można się było domyślić po dźwięku otwieranego judasza. Strażnik przychodził sprawdzać przestrzegania przepisów. Więźniowi nie wolno było kłaść się na sienniku przed godziną gaszenia światła, pod groźbą poważnych kar. Ani książki, ani ołówka, ani papieru, ani pracy, ani rozrywki. W samotności tej myślał, że zwariuje podczas nie kończących się dni i nocy.

Po jakimś czasie jednak odkrył obecność na dnie swego serca… W głodzie ciała i ducha odnalazł modlitwy z dzieciństwa, przywrócił pamięci wersety Ewangelii, słowa Mszy, o których myślał, że są zapomniane. Każdego dnia odnajdywał ich więcej i powoli je powtarzał na nowo. Przedłużał te chwile łaski. Nie był już sam i w ten sposób „przetrzymał”, a także pogłębił się. Kiedy wyszedł stamtąd po upływie 4 lat, był innym człowiekiem, bardziej człowiekiem, a jednocześnie chrześcijaninem.

Refleksja

Przyszliśmy na świat i żyjemy tak, jak tylko potrafimy najlepiej. Czasami udaje nam się w dążeniu do doskonałości i świętości, czasami jednak upadamy i grzeszymy. Wtedy daleko nam od ewangelicznego naśladowania Jezusa. Stajemy się dalecy i nieobecni w spotkaniu z Kimś, kto powinien być dla nas Mistrzem w poruszaniu się po drogach życia…

Jezus przychodzi do nas, aby nie sądzić, ale nas zbawić. W dużej jednak mierze to od nas zależy, czy damy możliwość, aby Jezus pojawił się w naszym życiu i dał nam szansę na zbawienie. Ważny jest ten gest zwrócenia się do Niego, aby to On dał nam to, co chce przekazać z miłości do każdego z nas…

3 pytania na dobranoc i dzień dobry

1. Jak dziś wzrastać w świętości i doskonałości?
2. Jak naśladować Jezusa?
3. W jaki sposób możemy pozwolić Jezusowi, aby w nas działał?

I tak na koniec…

Niedowiarstwo jest często grzechem głupca, łatwowierność zaś słabością wyższego umysłu (Denis Diderot)