Właściwy kierunek drogi…

Do domu Ojca

Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie. W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem. Znacie drogę, dokąd Ja idę.

Odezwał się do Niego Tomasz: Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę? Odpowiedział mu Jezus: Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie. Gdybyście Mnie poznali, znalibyście i mojego Ojca. Ale teraz już Go znacie i zobaczyliście.

Rzekł do Niego Filip: Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy. Odpowiedział mu Jezus: Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca. Dlaczego więc mówisz: Pokaż nam Ojca? Czy nie wierzysz, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie? Słów tych, które wam mówię, nie wypowiadam od siebie. Ojciec, który trwa we Mnie, On sam dokonuje tych dzieł.

Wierzcie Mi, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie. Jeżeli zaś nie – wierzcie przynajmniej ze względu na same dzieła. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, owszem, i większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca.

Opowiadanie pt. „O schodach”

Pewien człowiek wszedł na wysoką wieżę, zrobił krok do przodu i nagle znalazł się w ciemnościach. Po omacku dotarł do jakichś schodów. Ciekawiło go, dokąd one prowadzą, więc zaczął – stopień po stopniu – posuwać się ostrożnie do góry. Czuł się jednak nieswojo, jakiś nieopisany lęk łomotał mu w sercu.

I oto gdy się obejrzał, zauważył z przerażeniem, że za każdym razem, gdy wspinał się na nowy stopień, poprzedni z dołu odpadał i znikał gdzieś w przepaściach. Przed nim wiły się schody, o których nie miał zielonego pojęcia, dokąd one prowadzą. Za nim słała się wielka, czarna próżnia.

Refleksja

Podejmując trud naszej drogi musimy mieć jasno określony cel. Bez tego, nasze kroczenie po drodze nie tylko nie ma sensu, ale przede wszystkim trud z nim poniesiony pójdzie zupełnie na marne. W ten sposób nasze życie przestaje mieć sens, ponieważ „nieokreśloność” celu niweczy radość dnia codziennego. Życie to nieustanne wchodzenie i schodzenie po schodach naszego życia…

Jezus zachęcał, żebyśmy nie trwożyli naszego serca, podejmując drogę naszego życia. Nie od nas bowiem w dużej mierze zależy to, co będzie. Jesteśmy tylko narzędziem w planach Boga, który zachęca nas, aby to, co  codziennie robimy miało określony sens. Nasze decyzje są ważne, ale musimy w sobie mieć zaufanie, że wszystko co robimy, zależy tak naprawdę od Boga, który jest celem, a nie środkiem do celu naszej podróży na ziemi…

3 pytania na dobranoc i dzień dobry

1. Dlaczego warto podjąć trud naszej drogi życia?
2. Czy mamy wpływ na losy naszego życia?
3. Dlaczego jesteśmy narzędziem w rękach Boga?

I tak na koniec…

Czas to nie droga szybkiego ruchu pomiędzy kołyską a grobem, czas – to miejsce na zaparkowanie pod słońcem (Phil Bosmans)