Droga, prawda, życie…

Do domu Ojca

Jezus powiedział do Tomasza: «Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie. Gdybyście Mnie poznali, znalibyście i mojego Ojca. Ale teraz już Go znacie i zobaczyliście».

Rzekł do Niego Filip: «Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy».  Odpowiedział mu Jezus: «Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca. Dlaczego więc mówisz: „Pokaż nam Ojca?” Czy nie wierzysz, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie? Słów tych, które wam mówię, nie wypowiadam od siebie. Ojciec, który trwa we Mnie, On sam dokonuje tych dzieł. Wierzcie Mi, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie. Jeżeli zaś nie, wierzcie przynajmniej ze względu na same dzieła.

Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, owszem, i większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca. A o cokolwiek prosić będziecie w imię moje, to uczynię, aby Ojciec był otoczony chwałą w Synu. O cokolwiek prosić mnie będziecie w imię moje, Ja to spełnię.

Opowiadanie pt. „Ślady obecności”

Znane Ci jest Drogi Czytelniku przysłowie: „Jakie obrony twojej narzędzie, taką u ludzi twoja cześć będzie”? W życiu wielu ludzi ta mądrość się sprawdza.

W latach dwudziestych naszego stulecia podróżował pewien francuski uczony po Saharze. Na przewodnika najął przygodnie spotkanego muzułmanina. Gdy słońce zaszło, rozłożył przewodnik dywanik na piasku i zaczął odmawiać przepisane Koranem modlitwy. Francuz bacznie go obserwował. Gdy Arab skończył swój sałat, z lekceważeniem zapytał go: – Cóżeś ty robił? – Modliłem się do Allaha.

Francuz roześmiał się i rzekł: – Widziałeś kiedy Boga na własne oczy? Słyszałeś go kiedy? Dotknąłeś rękami? Arab zaprzeczył. – W takim razie – oświadczył paryżanin – jesteś głupcem, jeśli wierzysz w Boga, którego ani nie widziałeś, ani nie słyszałeś, ani nie dotknąłeś.

Przewodnik nic się nie odezwał. Dał odpowiedź mędrkowi dopiero nazajutrz, gdy po obudzeniu się wyszli z namiotu.

Francuz spostrzegł ślady lwa na piasku. Przerażony odezwał się do Araba: – Tej nocy krążył koło namiotu lew.

Przewodnik ze spokojem zapytał: – Widział go pan? – Nie. Arab pytał dalej: – Czy go pan słyszał lub dotknął? Francuz zaprzeczył. – Jeśli tak, – rzekł przewodnik – to jest pan szczególnym uczonym, skoro pan wierzy w lwa, którego ani nie widział, ani nie słyszał, ani nie dotknął. – Dobrze – odparł Francuz – ale tu w piasku widać ślady lwa.

Wtedy muzułmanin wskazał na wschodzące słońce i powiedział: – O tam, w górze widzi pan ślady Stwórcy. One nam mówią, że Bóg istnieje.

Refleksja

Jesteśmy wciąż w drodze. Przy okazji odkrywamy prawdy, które pozwalają nam normalnie funkcjonować w świecie w którym przyszło nam żyć. Jest to wciąż poznawanie siebie samego i możliwości, które każdy z nas posiada. Poznajemy je poprzez odkrywanie nie tylko swoich możliwości intelektualnych, czy fizycznych, ale przede wszystkim duchowych. W ten sposób zbliżamy się do prawdy naszej codzienności…

Jezus ukazywał uczniom, że każdego dnia odkrywamy nasze zdolności. Wiele z nich jest przez nas niedowartościowanych, a cześć z nich przewartościowanych. Życie polega na dowartościowaniu i u cieszeniu się tym, co już się ma, ale przede wszystkim zobaczeniu, jak wiele jeszcze można zrobić. Odkrywanie działania Boga w codzienności jest nie tylko naszym obowiązkiem, ale przede wszystkim aktem zawierzenia Temu, który nas stworzył i dał nam życie…

3 pytania na dobranoc i dzień dobry

1. Dlaczego wciąż jesteśmy jakby w drodze?
2. Jak siebie najlepiej poznać?
3. Dlaczego warto ucieszyć się tym, co się już ma?

I tak na koniec…

Niech nasza dro­ga będzie wspólna. Niech nasza mod­litwa będzie po­kor­na. Niech nasza miłość będzie potężna. Niech nasza nadzieja będzie większa od wszys­tkiego, co się tej nadziei może sprzeciwiać (Jan Paweł II)