Ten, kto we mnie trwa…

Zjednoczenie z Chrystusem

Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który uprawia. Każdą latorośl, która we Mnie nie przynosi owocu, odcina, a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy. Wy już jesteście czyści dzięki słowu, które wypowiedziałem do was.

Wytrwajcie we Mnie, a Ja /będę trwał/ w was. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie – o ile nie trwa w winnym krzewie – tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie. Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami.

Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić. Ten, kto we Mnie nie trwa, zostanie wyrzucony jak winna latorośl i uschnie. I zbiera się ją, i wrzuca do ognia, i płonie.

Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, poproście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni. Ojciec mój przez to dozna chwały, że owoc obfity przyniesiecie i staniecie się moimi uczniami.

Opowiadanie pt. „Łańcuchowa reakcja zła”

Stara hinduska legenda, dostosowana nieco do obyczajów chrześcijańskich opowiada o pobożnym młodym człowieku, który wychowywał się w klasztorze. Przy swojej pobożności i wielu innych zaletach charakteru miał jedną słabość: lubił wino.

Pewnej nocy ukazał mu się we śnie szatan i zaczął go strasznie dręczyć, a gdy zobaczył, że młodzieniec truchleje ze strachu, odezwał się do niego w te słowa: – Opuszczę cię na zawsze, jeżeli tylko wykonasz jedno z moich poleceń: albo wypijesz całą butelkę wina, albo porzucisz raz na zawsze poranne modlitwy, albo zabijesz przełożonego klasztoru, albo świętokradzko przyjmiesz Komunię, albo podpalisz kościół, albo się powiesisz.

Oczywiście młody mężczyzna wybrał pierwszą propozycję – wypił wino, ponieważ je lubił. Upił się i nie zbudził, aby pójść na poranne modlitwy. Przełożony poszedł zobaczyć, co się stało. Zobaczył pijanego i zaczął surowo go napominać.

Młodzieniec porwał pustą butelkę i z taką siłą uderzył przeora, że zabił go na miejscu. Następnie pobiegł do kościoła i niegodnie przyjął Komunię. Aby zatrzeć ślady zbrodni, podpalił swoją izbę, gdzie ukryty był zabity przełożony. Spłonął cały klasztor. Sprawca z obawy przed zasłużoną karą powiesił się.

Refleksja

Trwanie w swoich postanowieniach jest dobre, bo uczy nas konsekwencji wyboru. Nie należy jednak trzymać się stałych schematów, bo one wprowadzają w nas brak widzenia i spostrzegania rzeczywistości z „duchem czasu”. Trwanie w Jezusie i z Jezusem jest zawsze dla nas dobre. Powinno ono być rozeznawaniem swojej drogi w kontekście społecznym, kulturowym, czy także religijnym. Wytrwałość pójścia za Nim daje nam gwarancję, że nasze życie będzie wielką „przygodą”, gdzie zrealizujemy własne powołanie…

Jezus jest dla chrześcijan energią dającą życie wieczne. Trwanie w miłości Jezusa jest gwarantem, że nasza podróż ziemska nie jest skazana na samotność, bo przecież On kroczy obok nas w każdy dobrym, ale też i tym złym czasie naszego życia. Jezus jest naszą nadzieją w której pokładamy naszą ufność. Z niej wyrasta nasza miłość, której nic i nikt nie może zniszczyć. Ona bowiem jest istotą naszej egzystencji…

3 pytania na dobranoc i dzień dobry

1. Co znaczy trwać w Jezusie?
2. Dlaczego warto odkrywać Jezusa wciąż na nowo?
3. Co znaczy bycie „latoroślą”?

I tak na koniec…

Wiecie, jak to jest. Niekiedy spotykacie kogoś wspaniałego, ale to trwa tylko chwilę. Może w czasie wakacji, w pociągu, nawet w kolejce do autobusu. Ociera się o wasze życie na krótki moment, lecz w bardzo specjalny sposób. I zamiast zalewać się łzami, że nie może zostać dłużej, że nie możecie się lepiej poznać, czyż nie lepiej cieszyć się, że w ogóle się zjawił?  (Marian Keyes)