Poznać i dać świadectwo…

Prośba za przyszły Kościół

W czasie ostatniej wieczerzy Jezus podniósłszy oczy ku niebu, modlił się tymi słowami: Ojcze Święty, nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie; aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno, aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał. I także chwałę, którą Mi dałeś, przekazałem im, aby stanowili jedno, tak jak My jedno stanowimy. Ja w nich, a Ty we Mnie!

Oby się tak zespolili w jedno, aby świat poznał, żeś Ty Mnie posłał i żeś Ty ich umiłował tak, jak Mnie umiłowałeś. Ojcze, chcę, aby także ci, których Mi dałeś, byli ze Mną tam, gdzie Ja jestem, aby widzieli chwałę moją, którą Mi dałeś, bo umiłowałeś Mnie przed założeniem świata. Ojcze sprawiedliwy!

Świat Ciebie nie poznał, lecz Ja Ciebie poznałem i oni poznali, żeś Ty Mnie posłał. Objawiłem im Twoje imię i nadal będę objawiał, aby miłość, którą Ty Mnie umiłowałeś, w nich była i Ja w nich.

Opowiadanie pt. „Chrystus przede mną”

Grupie włoskiej młodzieży postawiono pytanie: O co prosiłbyś Chrystusa gdyby przyszedł znów na Ziemię i stanął przed tobą?

Oto wybrane odpowiedzi: – By spojrzał na mnie. – By zmienił mi serce. – O dar Jego pokory. – O wiarę dla mnie i dla wszystkich ludzi. – By nauczył mnie modlić się. – O siłę, by zostawić wszystko i pójść za Nim. – Bym mogła Go kochać. – Prosiłabym Go o wybaczenie tego, że tyle razy krzyżowaliśmy Go w naszych współbraciach. – Zapytałbym Go, dlaczego dopuszcza zło fizyczne, dlaczego można Go utracić na zawsze, to jest, dlaczego może ktoś się nie zbawić?

Innymi słowy: dlaczego mówisz Panie, o „płaczu i zgrzytaniu zębów”, to jest o piekle, Ty, Który tak litujesz się nad nami i mówisz, że winniśmy sobie przebaczać aż po siedemdziesiąt siedemkroć? – Gdybym miała Chrystusa przed sobą, nie powiedziałabym absolutnie nic, lecz rzuciłabym się do Jego stóp i uwielbiałabym Go słowami: „Mój Panie i Mój Boże, zmiłuj się nade mną!”, bowiem mając Jezusa przed sobą, nie myśli się, lecz adoruje.

Refleksja

Nasze życie powinno być dziękczynieniem za to, co otrzymaliśmy od Boga. Sam dar życia to o wiele więcej, niż wszystkie bogactwa tego świata. Wszystko, co jest na ziemi jest tylko środkiem do osiągnięcia celu, jakim jest niebo. Tymczasem ludzie cały życie pracują na to, aby coś posiadać lub mieć, a przecież i tak to, co nabędziemy, nie weźmiemy ze sobą do Ojca. Wszelki zatem rzeczy materialne nie mogą być celem samy w sobie, ale środkiem do celu, jakim jest zdobycie życia wiecznego…

Jezus dziękował wciąż Bogu za to, co się wydarzyło w Jego życiu. I mimo, że było cierpienie, ukrzyżowanie i w końcu śmierć, to jednak z perspektywy zbawienia to nawet cierpienie miało ogromny sens. Dzięki zrealizowaniu przepowiedni Pana, każdy z nas ma dziś pespektywę myślenia o życiu tu na ziemi w zupełnie innym świetle. Tylko właściwie dobrane proporcje dają nam szansę na zbawienie dla siebie i innych ludzi. Perspektywa zmartwychwstania odwraca nasze patrzenie na życie zupełnie do „góry nogami”…

3 pytania na dobranoc i dzień dobry

1. W jaki sposób dać najlepsze świadectwo własnego życia?
2. Dlaczego rzeczy materialne są tylko środkiem do celu?
3. Jak pomóc innym się zbawić?

I tak na koniec…

Liczy się samo słońce, a nie palec który na to słońce wskazuje. Stąd wszelkie gadanie o samobójstwie jest czcze i niedyskretne. Owocny jest wyłącznie sam czyn, owo zniszczenie siebie samego, które w sposób paradoksalny jest świadectwem najwyższej władzy nad sobą. Człowiek, chociaż w ciągu życia źle się prowadził, popełniał niegodziwości i łajdactwa, kiedy decyduje się na zadanie sobie śmierci osiąga najwyższy stopień jestestwa, nagle odnajduje siebie samego. Dopiero w chwili, kiedy przestaje istnieć, dostępuje wreszcie pełni życia (Jan Paweł Krasnodębski)