Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie…

Pierwszy znak w Kanie Galilejskiej

W Kanie Galilejskiej odbywało się wesele i była tam Matka Jezusa. Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów. A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa mówi do Niego: Nie mają już wina. Jezus Jej odpowiedział: Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Czyż jeszcze nie nadeszła godzina moja?

Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie. Stało zaś tam sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary. Rzekł do nich Jezus: Napełnijcie stągwie wodą! I napełnili je aż po brzegi.

Potem do nich powiedział: Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu! Oni zaś zanieśli. A gdy starosta weselny skosztował wody, która stała się winem – nie wiedział bowiem, skąd ono pochodzi, ale słudzy, którzy czerpali wodę, wiedzieli – przywołał pana młodego i powiedział do niego: Każdy człowiek stawia najpierw dobre wino, a gdy się napiją, wówczas gorsze. Ty zachowałeś dobre wino aż do tej pory.

Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie.

Opowiadanie pt. „O winie i św. Hieronimie”

Święty Hieronim (347-419), wielki pisarz i egzegeta starożytnego Kościoła, głosił pewnego razu kazanie na temat wesela w Kanie Galilejskiej.

Po kazaniu podszedł do niego jeden ze słuchaczy i zauważył złośliwie, że te 500-700 litrów wina, które Jezus uczynił z wody, to przesadna ilość jak na jedno wesele. – Ciekawym, jak to ludzie potrafili wypić? – zapytał ironicznie.

– Z tego wina, mój drogi, pijemy wszyscy do tej pory miał odpowiedzieć święty Hieronim.

Refleksja

Słyszymy: – „Zrób to, albo tamto…” i często buntujemy się przed takim traktowaniem naszej osoby. Wystarczy jednak przed ty zdaniem wstawić słowo „proszę”, a już inaczej reagujemy i się zachowujemy. Wtedy – przeważnie – jesteśmy chętni do współpracy i pomocy drugiemu człowiekowi. Każdy rozkaz zamieniony na prośbę ma inny wymiar naszego bycia z drugim człowiekiem…

Matka Jezusa, Maryja prosi swojego syna, aby Ten objawił swoja chwałę i aby ci, którzy są wokół Niego, uwierzyli w Jego nauczanie. Jezus na prośbę swojej matki robi to o co Jej chodziło. W ten sposób uczy nas, że tylko życzliwością, otwartością i posłuszeństwem jesteśmy zdziałać wielkie cuda w naszej codzienności wśród zwykłych ludzi…

3 pytania na dobranoc i dzień dobry

1. Czy lubisz jak ktoś Ci rozkazuje?
2. Czy słowo „proszę” jest obecne w Twoim słowniku?
3. Czy wykonujesz czyjeś prośby z radością?

I tak na koniec…

Gdy ktoś prosi o miłość – już jej niewart (Władysław Grzeszczyk)