Świadectwo ucznia…

Odmienny los umiłowanego ucznia

Gdy Jezus zmartwychwstały ukazał się uczniom nad jeziorem Genezaret, Piotr obróciwszy się zobaczył idącego za sobą ucznia, którego miłował Jezus, a który to w czasie uczty spoczywał na Jego piersi i powiedział: Panie, kto jest ten, który Cię zdradzi?

Gdy więc go Piotr ujrzał, rzekł do Jezusa: Panie, a co z tym będzie? Odpowiedział mu Jezus: Jeżeli chcę, aby pozostał, aż przyjdę, co tobie do tego? Ty pójdź za Mną.

Rozeszła się wśród braci wieść, że uczeń ów nie umrze. Ale Jezus nie powiedział mu, że nie umrze, lecz: Jeśli Ja chcę, aby pozostał aż przyjdę, co tobie do tego? Ten właśnie uczeń daje świadectwo o tych sprawach i on je opisał. A wiemy, że świadectwo jego jest prawdziwe.

Jest ponadto wiele innych rzeczy, których Jezus dokonał, a które, gdyby je szczegółowo opisać, to sądzę, że cały świat nie pomieściłby ksiąg, które by trzeba napisać.

Opowiadanie pt. „O kocie w świątyni”

Działo się to w pewnym klasztorze buddyjskim. Opowiadają, że każdego wieczoru, gdy mnisi zbierali się na nabożeństwo, przychodził zawsze czarny kot, który kręcił się wśród zakonników powodując rozproszenie.

Przełożony klasztoru nakazał więc kota przywiązać do kolumny na czas wieczornych modłów.Ten sam rytuał obowiązywał również po śmierci przełożonego. Więcej: gdy zdechł kot, postarano się szybko o nowego, aby go zgodnie z przepisami wiązać podczas wieczornego nabożeństwa.

Parę wieków później pisali mnisi uczone rozprawy o tym, jaką rolę odgrywa czarny kot w każdym dobrze zorganizowanym kulcie.

Refleksja

W naszym chrześcijański życiu grozi nam nuda i marazm, które nie tylko, że nie nadają kierunku naszemu życiu, ale również niszczą to życie innym ludziom. Przyzwyczajenia, schematy, smutek i zwątpienie, jeśli są obecne na co dzień, to człowiek nie potrafi inaczej żyć, tylko w perspektywie beznadziei, beznadziei i smutku, którymi dzieli się również z innymi ludźmi. Zaraza niemocy i niewiary we własne i czyjeś możliwości rozlewa się jak trująca rzeka, która zniszczy wszystko, co stanie na jej drodze…

Jezus zapraszał do kroczenia z Nim po wybojach i niewygodach dnia codziennego. Nie obiecywał chwały, ale twardy i niewygodny grunt, który miał przypominać, że życie to nie bajka, ale często „thriller” w którym rozgrywają się sceny mrożące krew w żyłach. Nasz film życia zatem, to nie odgrywanie ról na arenie świata, ale przede wszystkim bycie prawdziwym reżyserem tego, co nazywamy naszym życiem. W nim nie ma czasu na żadne próby..

3 pytania na dobranoc i dzień dobry

1. Dlaczego nuda i marazm w życiu chrześcijanina to śmierć?
2. Dlaczego niemoc i niewiara nie są pomocne w naszej codzienności?
3. Dlaczego tworzymy sami nasz „film życia”?

I tak na koniec…

Dzisiaj jest pierwszym dniem reszty twojego życia. Nic bardziej prawdziwego (Jonathan Carroll)