Kroczymy i naśladujemy…

Życiodajna woda. Nikodem

Jezus powiedział do Nikodema: Tak Bóg umiłował świat, że dał swojego Syna Jednorodzonego; każdy, kto w Niego wierzy, ma życie wieczne.

Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego.

A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki. Każdy bowiem, kto się dopuszcza nieprawości, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby nie potępiono jego uczynków. Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki są dokonane w Bogu.

Opowiadanie pt. „Wyszedłem z piekła”

Arek ma 23 lata. Od dzieciństwa mieszka w Piekle – dzielnicy Dąbrowy Górniczej. Z podstawówki wyrzucili go za pijaństwo, parokrotnie był w poprawczaku.

Jego dzień zaczynał się o 6-7 rano. Wstawał i szedł na polowanie. Szukał po knajpach załamanych ludzi, którzy chcieli z kimś pogadać. Słuchał ich, pił z nimi, a gdy się upijali – okradał. Kiedy był starszy, kradł samochody.

Wzięli go do wojska. Po dwóch miesiącach zdezerterował. Poszukiwano go listem gończym. Brat chciał mu pomóc.

Któregoś dnia obudził się na strasznym kacu. Resztką sił dowlókł się do łazienki. Trząsł się, wymiotował. Bardzo długo patrzył w lustro i wreszcie zawołał: „Panie Jezu, jeśli jesteś, pomóż mi, bo zdycham jak pies!”

Wyznał Jezusowi wszystkie grzechy. Że bił, kradł, gwałcił, (bo i tak było), i w tej łazience stał się cud. Zrobiło się jasno. Chciał uciec, ale poczuł, że Bóg nie zamierza go zabić. Poczuł, że go kocha. Było tak, jakby ktoś wylał na niego wiadro światłości, jakby włożył mu w piersi świetlistą kulę. Czuł, że został napełniony Duchem Świętym.

Nie pamięta, co robił cały dzień, ale następnej nocy jak zwykle leżał w łóżku z głową przy oknie. Patrzył w niebo i płakał. – W pewnym momencie – wspomina – ktoś wziął mnie za ręce, podniósł do góry i przytulił jak dziecko. Nigdy, ani wcześniej, ani później, nie było mi tak dobrze.

Rano znowu poszedł do knajpy, ale już nie pił. Nie mógł się doczekać, kiedy będzie noc. Liczył, że ON znowu przyjdzie. Przyszedł i powiedział Arkowi, że ze wszystkiego go wyciągnie. To były trzy spotkania Arka z Bogiem, które zupełnie zmieniły jego życie.

Zaczął szukać ludzi, których skrzywdził, chciał naprawiać krzywdy, ale nic od niego nie chcieli, mówili, że mu wybaczają. Doznał łaski od Boga i ludzi.

Następnego dnia po nawróceniu Arka koledzy porobili zakłady, jak długo wytrzyma bez picia. Stawiali wódkę – odmawiał. Później podpity suwnicowy postawił przed nim kieliszek wina, obok rzucił kopertę z całą wypłatą.- Pij! – krzyczał.

W wolnym czasie Arek głosi Ewangelię. Czuje, że jest pod szczególną ochroną Boga.

Refleksja

Nasza wiara jest nam potrzebna, aby każdego dnia kroczyć za Jezusem. Mimo, że się przewracamy i oddajemy różnym pokusom i namiętnościom, to wciąż musimy zdążać do doskonałości. To pragnienie powinno w nas być przez całe życie, bo jeśli go zabraknie, wtedy możemy wpaść w dół niemocy…

Jezus uczy nas, że tylko wiara w zmartwychwstanie i życie jest podstawą naszej egzystencji. Nasze postępowanie powinno potwierdzać tę wiarę. Wiara bez uczynków martwa bowiem jest…

Nasza wiara przypomina często chodzenie po wodzie. Towarzyszy temu chodzeniu często nasz strach, lęk, czy rozczarowanie. Stąd tak ważne jest zaufanie, bez którego niemożliwe jest stawianie kolejnych kroków w naszej egzystencji. Jeśli jest w nas zaufanie i wiara, wtedy nasze postępowanie jest pewniejsze i przede wszystkim radośniejsze…

3 pytania na dobranoc i dzień dobry

1. Do czego potrzebna jest nam wiara?
2. Jak jest z Twoim zaufaniem? Czy ufasz Jezusowi, sobie i innym ludziom?
3. Co towarzyszy Ci w chodzeniu za Jezusem?

I tak na koniec…

Długoletnie błądzenie w ciemnościach w poszukiwaniu prawdy odczuwanej, lecz nieuchwytnej, głębokie pragnienie oraz przeplatające się ze sobą okresy wiary i zwątpienia, które poprzedzają jasne i pełne zrozumienie, znane są wyłącznie tym, którzy sami ich doświadczyli (Albert Einstein)