Troszczcie się nie o ten pokarm…

Mowa eucharystyczna

Nazajutrz po rozmnożeniu chlebów lud, stojąc po drugiej stronie jeziora, spostrzegł, że poza jedną łodzią nie było tam żadnej innej oraz że Jezus nie wsiadł do łodzi razem ze swymi uczniami, lecz że Jego uczniowie odpłynęli sami.

Tymczasem w pobliże tego miejsca, gdzie spożyto chleb po modlitwie dziękczynnej Pana, przypłynęły od Tyberiady inne łodzie. A kiedy ludzie z tłumu zauważyli, że nie ma tam Jezusa, a także Jego uczniów, wsiedli do łodzi, przybyli do Kafarnaum i tam szukali Jezusa. Gdy zaś odnaleźli Go na przeciwległym brzegu, rzekli do Niego: Rabbi, kiedy tu przybyłeś?

W odpowiedzi rzekł im Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Szukacie Mnie nie dlatego, żeście widzieli znaki, ale dlatego, żeście jedli chleb do sytości. Troszczcie się nie o ten pokarm, który ginie, ale o ten, który trwa na wieki, a który da wam Syn Człowieczy; Jego to bowiem pieczęcią swą naznaczył Bóg Ojciec.

Oni zaś rzekli do Niego: Cóż mamy czynić, abyśmy wykonywali dzieła Boże? Jezus odpowiadając rzekł do nich: Na tym polega dzieło /zamierzone przez/ Boga, abyście uwierzyli w Tego, którego On posłał.

Opowiadanie pt. „Dramaty osobiste”

Wspomina kapitan… Kiedyś odprawiałem w Hajnówce (miasto na skraju Białowieży) Mszę świętą. Po zakończeniu Eucharystii wróciłem z ministrantami do zakrystii. Jeden z ministrantów 17-letni Edward w pewnym momencie powiedział: „Jak ja księdzu zazdroszczę! Tak bardzo chciałbym być księdzem”.

Odpowiedziałem mu: „Edek, jak naprawdę chcesz, to na pewno będziesz. Zdasz maturę, odbędziesz studia w seminarium i staniesz przy ołtarzu”.

Rozpłakał się na te słowa, choć wstydził się swoich łez. Przezwyciężając szloch mówił: „Nie, proszę księdza. Ja nigdy nie zostanę kapłanem. Mam ojca pijaka. Kiedy byłem mały, miałem wtedy 3 lata, ojciec wrócił bardziej niż zazwyczaj pijany. Wszczął awanturę z matką, zaczął ją bić. Ukryła się w jakimś zakamarku tak, że nie mógł jej znaleźć. Wtedy pijany chwycił siekierkę, stanął nade mną i krzyczał – jak nie powiesz, gdzie matka, to cię zarąbię, szczeniaku”. I wtedy dostałem pierwszego ataku padaczki. Teraz to często powraca. Lekarze mówią, że przestraszyłem się. – „Widzi ksiądz – kończył płacząc – ja nigdy nie będę mógł zostać księdzem”.

Refleksja

W naszej codzienności łatwiej żyć tym co zwykłe i normalne niż tym, co potrafi wciąż zadziwiać i pociągnąć nasze serce. Pokarm codzienny, który daje nam życie doczesne, jest czymś co nam powszednieje. Tymczasem Jezus mówi nam o innym pokarmie, który daje życie wieczne…

W każdej Eucharystii dotykamy „misterium codzienności”, ale też i „misterium tajemnicy”. W każdej Eucharystii jest zawarte życie takie jakie ono jest, czyli zwykłe i powszednie. Czytania mszalne przybliżają nas i przedstawiają bohaterów Starego i Nowego Testamentu, którzy przecież żyli zwykłą codziennością…

Ta sama Eucharystia przybliża nas równocześnie do tajemnicy, która nas zwyczajnie – niezwyczajnie przekracza: intelektualnie, fizycznie, czy też duchowo. Każdy z nas wezwany jest, aby tą tajemnicę zgłębiać każdego dnia naszego ziemskiego życia, abyśmy się stawali „ziemskimi aniołami”…

3 pytania na dobranoc i dzień dobry

1. Jak „zauroczyć” się sercem w tym, co nowe?
2. Jak odkryć na „nowo” Eucharystię?
3. Jak zgłębiać „Tajemnicę Eucharystii”?

I tak na koniec…

„Eucharystia należy do tej właśnie godziny: do odkupieńczej godziny Chrystusa, do odkupieńczej godziny dziejów człowieka i świata. Jest to godzina, w której Syn Człowieczy „umiłował do końca”. Do końca potwierdził zbawczą potęgę miłości. Objawił, że Bóg sam jest Miłością. Innego, większego objawienia tej prawdy nie było i nigdy nie będzie. Bardziej radykalnego jej potwierdzenia: „Nie masz większej miłości nad tę, by ktoś życie dał” (por. J 15, 13) za wszystkich, ażeby oni „życie mieli — i mieli je w obfitości” (por. J 10, 10). To wszystko wyraża się w Eucharystii. Tego wszystkiego Eucharystia jest pamiątką i znakiem, sakramentem” (Jan Paweł II)