Kto spożywa moje Ciało i Krew…

Mowa eucharystyczna

Jezus powiedział do Żydów: Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata. Sprzeczali się więc między sobą Żydzi mówiąc: Jak On może nam dać /swoje/ ciało do spożycia?

Rzekł do nich Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem.

Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim. Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie. To jest chleb, który z nieba zstąpił – nie jest on taki jak ten, który jedli wasi przodkowie, a poumierali. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki.

Opowiadanie pt. „Mów do Niego”

Odwiedziłem klasztor kamedułów. Przyjął mnie jeden z ojców i długimi, jasnymi korytarzami, ubogimi i pełnymi ciszy, zaprowadził do przeora. Wszedłem do pomieszczenia o ścianach pobielonych, bez ozdób, bez obrazów, gdzie oczekiwał mnie człowiek milczenia i pogody ducha. Jego oblicze szorstkie i zarazem pełne słodyczy, słodyczy nieodczuwalnej, całkowicie duchowej, która łagodziła surowo wyżłobioną twarz ascety. W jego spojrzeniu prostota dziecka łączyła się z mądrością starca. Nasza rozmowa pełna była wzajemnego zaufania.

Doszło nawet do tego, że ojciec przeor opowiedział mi o tym odległym już dniu, który zadecydował o kierunku jego życia.Jako młody chłopiec uczęszczał do parafialnego ośrodka młodzieżowego.

Pewnego zimowego czwartku, pod koniec popołudnia wypełnionego zabawą, wikary mówił o modlitwie. Gdy wszyscy już wyszli, nasz chłopiec został pod pozorem, że pomoże księdzu w porządkach. W rzeczywistości chciał go o coś zapytać, ale zupełnie nie wiedział, jak to zrobić.

Wreszcie sprzątając salę – to mniej krępuje niż oficjalna rozmowa – powiedział: – Ksiądz powtarza nam stale, że trzeba się modlić, ale ksiądz nas nie uczy, jak to robić. – To prawda. Chcesz nauczyć się modlić? A więc Janku, idź do kaplicy i mów do Niego. – Tego samego wieczoru poszedłem do kaplicy – mówił dalej stary mnich.

– Musiałem tam być bardzo długo, bo pamiętam, że wróciłem do domu późno i dostałem burę. Po raz pierwszy modliłem się. I wydaje mi się, że od tej pory nigdy nie przestałem mówić do Niego.

Refleksja

Swoim przyjęciem woli Boga i akceptacją Jego słów, nadajemy jednocześnie sens naszemu życiu. Odtąd bowiem nie tylko sami żyjemy, ale żyje w nas Chrystis, który przepełnia nasze życie źródłem wiary, nadziei i miłości. Nasza wędrówka nie jest już kroczeniem po omacku, ale przede wszystkim odważnym kroczeniem po „urwiskach codziennych dni”, zwanych tak po prostu: życiem…

Jezus jest dla nas pokarmem i wodą, które ożywiają nasze codzienne życie. Bez tego pokarmu nie potrafimy iść w otchłaniach naszej codzienności, gdzie jest często smutek, depresja i zagubienie. Każdy pokarm daje nam energii życiowej, która jeśli tylko zostanie dobrze spożytkowana, wtedy promieniuje wdzięcznością. Roście ona wtedy nie tylko w nas samych, ale przede wszystkim wśród tych, których postawił na naszej drodze Bóg…

3 pytania na dobranoc i dzień dobry

1. Jak nadać sens swojemu życiu?
2. Dlaczego kroczenie „urwiskiem życia” nie jest przyjemne?
3. Dlaczego Jezus jest dla nas pokarmem dającym życie?

I tak na koniec…

Eucharystia należy do tej właśnie godziny: do odkupieńczej godziny Chrystusa, do odkupieńczej godziny dziejów człowieka i świata. Jest to godzina, w której Syn Człowieczy „umiłował do końca”. Do końca potwierdził zbawczą potęgę miłości. Objawił, że Bóg sam jest Miłością (Jan Paweł II)