Wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny…

Nawiedzenie

Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w [pokoleniu] Judy. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę.

Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę.

Wydała ona okrzyk i powiedziała:

Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona.

A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie?

Oto, skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie.

Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana.

Wtedy Maryja rzekła:

Wielbi dusza moja Pana,
i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy.
Bo wejrzał na uniżenie swojej Służebnicy.
Oto bowiem odtąd błogosławić mnie będą
wszystkie pokolenia,
Gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny.
święte jest Jego imię,
A Jego miłosierdzie z pokolenia na pokolenie
nad tymi, co się Go boją.
Okazał moc swego ramienia,
rozproszył pyszniących się zamysłami serc swoich.
Strącił władców z tronu, a wywyższył pokornych.
Głodnych nasyca dobrami, a bogatych z niczym odprawił.
Ujął się za sługą swoim, Izraelem,
pomny na swe miłosierdzie.
Jak przyobiecał naszym ojcom,
Abrahamowi i jego potomstwu na wieki.
Maryja pozostała u niej około trzech miesięcy; potem wróciła do domu.

Opowiadanie pt. „O dwóch rabinach i cierpieniu”

Rabin Johanan został nawiedzony przez straszliwą chorobę i wiele cierpiał. Cierpienia załamały go psychicznie. Przyjacielowi Haninie wyznał swą rozpacz i użalał się na swe beznadziejne położenie.

Wtedy ten pobożny mąż zaczął go pocieszać: – Mój przyjacielu, te słowa nie pasują w ogóle do takiego męża jak ty; do takiego, który jest pobożny i świątobliwy. Mów raczej, że Bóg jest sprawiedliwy w cierpieniach, jakie nam zsyła, że jest sprawiedliwy w nagrodzie, jaką obiecuje cierpiącym!

Te religijne rozważania „podreperowały” rzeczywiście schorowanego Johanana.

Po paru latach zachorował Hanina. Również Hanina został przez cierpienie wytrącany z równowagi.  Przyjaciel Johanan chciał go teraz pocieszyć jego własnymi, wcześniejszymi słowami, ale Hanina odpowiedział: – Jakże chętnie zrezygnowałbym z tych męczarni i z obiecanej zapłaty!

Na to odparł Johanan: – W mojej chorobie byłeś dla mnie mistrzem pociechy i podnoszenia na duchu… z religii uczyniłeś balsam na rany, znalazłeś słowa, które niosły mi pokój serca. Dlaczego nie powiesz sobie samemu tych słów dźwigających?

– Ponieważ byłem wtedy na zewnątrz – odpowiedział spokojnie chory rabin – byłem wolny, mogłem ręczyć za innych; teraz jednak; gdy sam jestem wewnątrz, jakże mogę być dla siebie poręką?

Refleksja

Każdego dnia mamy za co być wdzięczni Bogu. Dostaliśmy i dostajemy wciąż od niego kolejny dzień, czyli 86.400 sekund życia. To tylko tyle i… aż tyle. Czas został nam dany i zadany, abyśmy wykorzystali go jak najlepiej potrafimy. Każda sekunda to bicie naszego serca, które poruszone dobrocią i życzliwością potrafi zdziałać wiele dla nas i także dla innych ludzi…

Jezus uczy nas, ze każda chwila spędzona na modlitwie i dobrych uczynkach daje nam satysfakcję z przeżytego dnia, tygodnia, miesiąca i wielu lat. Warto dziękować mu za ten dar życia i to codziennie, bo tylko w ten sposób nasz postawa pokory potrafi uruchomić postawę wdzięczności wobec wszystkiego, co otrzymujemy od Niego każdego dnia…

3 pytania na dobranoc i dzień dobry

1. Czy jesteś wdzięczny Bogu za stworzenie i każdy dzień (86.400 sekund każdego dnia)?
2. Dlaczego czas został nam nie tylko dany, ale także zadany?
3. Czy modlitwa i dobre uczynki są częścią Twojego życia?

I tak na koniec…

Wszelkie niezadowolenie z tego, czego nam brak, płynie z braku wdzięczności za to, co posiadamy (Daniel Defoe)