Strach najgorszym doradcą…

Narodzenie Jana

Dla Elżbiety nadszedł czas rozwiązania i urodziła syna. Gdy jej sąsiedzi i krewni usłyszeli, że Pan okazał tak wielkie miłosierdzie nad nią, cieszyli się z nią razem. Ósmego dnia przyszli, aby obrzezać dziecię, i chcieli mu dać imię ojca jego, Zachariasza. Jednakże matka jego odpowiedziała: Nie, lecz ma otrzymać imię Jan.

Odrzekli jej: Nie ma nikogo w twoim rodzie, kto by nosił to imię. Pytali więc znakami jego ojca, jak by go chciał nazwać. On zażądał tabliczki i napisał: Jan będzie mu na imię. I wszyscy się dziwili. A natychmiast otworzyły się jego usta, język się rozwiązał i mówił wielbiąc Boga. I padł strach na wszystkich ich sąsiadów.

W całej górskiej krainie Judei rozpowiadano o tym wszystkim, co się zdarzyło. A wszyscy, którzy o tym słyszeli, brali to sobie do serca i pytali: Kimże będzie to dziecię? Bo istotnie ręka Pańska była z nim. Chłopiec zaś rósł i wzmacniał się duchem, a żył na pustkowiu aż do dnia ukazania się przed Izraelem.

Opowiadanie pt. „Utopia”

W suficie celi ojca Leonarda pojawiła się wielka ciemna plama. Wpatrując się w tę plamę, młody zakonnik uruchomił swoją bujną wyobraźnię. W fantazji rdzawy naciek przemienił się w niezwykłą wyspę, której mieszkańcy realizowali idealne życie społeczne. Na tej wyspie panował uśmiech i powszechne zadowolenie. Mieszkańcy wyspy, którą ojciec Leonard nazwał UTOPIĄ/ nie znali takich słów, jak „kłamstwo”,”strach”, „niesprawiedliwość”, „niewola”, „oszczerstwom”.

Istnienie tej urojonej społeczności nie miało jednak dobrego wpływu na codzienne życie naszego bohatera. Był coraz mniej aktywny w pracy, coraz bardziej lekceważył swoje codzienne obowiązki, coraz częściej uzewnętrzniał swoje niezadowolenie, zniechęcenie, pesymizm. Wszystko go denerwowało i drażniło. Uspokajał się dopiero wieczorem, gdy po całodziennej szarpaninie, jego idealna wyspa pomagała mu zapomnieć, uciec ze „zwariowanej rzeczywistości” – do „urojonego świata”.

Refleksja

Strach jest najgorszym doradcą. Nie pozwala bowiem widzieć rzeczywistości, ale zaciemnia ją, wprowadzając w nasze myślenie czarne kolory i pesymistyczne widzenie świata i osób. Strach zamyka nas na działanie dobrego ducha, który jeśli nie przejmie w nas inicjatywy, wtedy wpadamy w rozpacz i smutek, który jeśli się nie skończy, wtedy będzie mocno oddziaływać na nasze życie fizyczne, psychiczne i duchowe…

Jezus przestrzegał przed wprowadzeniem w swoje serce strachu. Nie może on paraliżować naszego codziennego życia. Za każdym razem, gdy się on pojawia, wtedy istnieje duże prawdopodobieństwo dotarcia do nas zła dla którego jest to „idealne środowisko” w którym może się swobodnie rozwijać. Jezus zachęca nas, abyśmy zaufali do konca Ojcu, który w pełni „panuje” na tym, co dziej się na świecie. Każde poddanie się innej logice prowadzi nas na manowce naszej egzystencji…

3 pytania na dobranoc i dzień dobry

1. Dlaczego strach jest najgorszym doradcą?
2. Dlaczego strach zamyka nam oczy?
3. Jak wyzbyć się paraliżu spowodowanego strachem?

I tak na koniec…

Serce obawia się cierpień […] Powiedz mu, że strach przed cierpieniem jest straszniejszy niż samo cierpienie (Paulo Coelho)