Kimże będzie to dziecię…

Narodzenie Jana

Dla Elżbiety nadszedł czas rozwiązania i urodziła syna. Gdy jej sąsiedzi i krewni usłyszeli, że Pan okazał tak wielkie miłosierdzie nad nią, cieszyli się z nią razem. Ósmego dnia przyszli, aby obrzezać dziecię, i chcieli mu dać imię ojca jego, Zachariasza.

Jednakże matka jego odpowiedziała: Nie, lecz ma otrzymać imię Jan. Odrzekli jej: Nie ma nikogo w twoim rodzie, kto by nosił to imię. Pytali więc znakami jego ojca, jak by go chciał nazwać.

On zażądał tabliczki i napisał: Jan będzie mu na imię. I wszyscy się dziwili. A natychmiast otworzyły się jego usta, język się rozwiązał i mówił wielbiąc Boga. I padł strach na wszystkich ich sąsiadów. W całej górskiej krainie Judei rozpowiadano o tym wszystkim, co się zdarzyło.

A wszyscy, którzy o tym słyszeli, brali to sobie do serca i pytali: Kimże będzie to dziecię? Bo istotnie ręka Pańska była z nim. Chłopiec zaś rósł i wzmacniał się duchem, a żył na pustkowiu aż do dnia ukazania się przed Izraelem.

Opowiadanie pt. „O dziecku na plaży”

Mała Wiktoria z radością szła z matką na plażę. Gdy się już obie rozłożyły na macie, dziecko spytało:

– Mamusiu, czy mogę pobawić się w piasku? – Nie, kochanie, pobrudzisz sobie tylko tę śliczną sukieneczkę!

– A czy mogę popluskać się w wodzie? – zapytała dziewczynka po jakimś czasie.- Nie, pomoczysz się i przeziębisz.

– A czy mogę bawić się z innymi dziećmi? – mała nie dawała za wygrane.- Nie, bo później cię nie znajdę.

– Mamusiu, kup mi loda – poprosiła grzecznie córeczka.- Nie, to nie jest na twoje gardło!

Wówczas Wiktoria już nie wytrzymała i zaczęła płakać. Wtedy rodzicielka zwróciła się do leżącej obok na kocu kobiety ze skargą: – O nieba! Widziała pani kiedyś takie znerwicowane dziecko?

Refleksja

Z każdym narodzeniem człowieka wiąże się radość i nadzieja. Zawsze pytamy, co będzie z tym dzieckiem? Na kogo wyrośnie, jak będzie żyć? W dużej mierze zależy to jednak od nas samych, bo to w naszym środowisku to dziecko będzie wzrastać. To od naszej postawy będą zależeć postawy tego dziecka…

Jezus uczy nas, że środowisko w którym wzrastał, mimo, że dziwiło się, co to będzie za dziecię, to jednak akceptowało go takim jakim jest. Bycie dzieckiem daje zawsze „kredyt” zaufania, bo dziecko jest bezbronne, ufne, ale też i zależne od miejsca i ludzi z którymi przyszło mu żyć. Warto ten „kredyt” dobrze wykorzystać…

3 pytania na dobranoc i dzień dobry

1. Dlaczego narodziny wiążą się z radością i nadzieją?
2. Dlaczego środowisko w którym żyjemy ma na nas taki wpływ?
3. Jak wykorzystujesz „kredyt” zaufania dany Ci przez Boga?

I tak na koniec…

Wierzysz, że się Bóg zrodził w betlejemskim żłobie, lecz biada ci, jeżeli nie zrodził się w Tobie (Adam Mickiewicz)