Być otwartym na każdego kogo spotkamy…

Wysłanie siedemdziesięciu dwóch

Następnie wyznaczył Pan jeszcze innych siedemdziesięciu dwóch i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał. Powiedział też do nich: żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki. Nie noście z sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie!

Gdy do jakiego domu wejdziecie, najpierw mówcie: Pokój temu domowi! Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim; jeśli nie, powróci do was. W tym samym domu zostańcie, jedząc i pijąc, co mają: bo zasługuje robotnik na swoją zapłatę. Nie przechodźcie z domu do domu.

Jeśli do jakiego miasta wejdziecie i przyjmą was, jedzcie, co wam podadzą; uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: Przybliżyło się do was królestwo Boże.

Opowiadanie pt. „O opowiadaniu”

Kiedy pra-pradziadek miał coś trudnego do załatwienia, szedł na małą polankę w lesie, zapalał ognisko, zapadał w mistyczny trans i odmawiał głośno swoje modlitwy. I wówczas było zawsze tak, jak sobie pra-pradziadek życzył.

Pradziadek – gdy miał ciężkie sprawy – szedł na tę samą polanę i mówił: Ogniska nie wolno już palić, trudno o trans mistyczny, ale modlitwy mogę głośno odmawiać. I odmawiał. I działo się znowu tak; jak sobie pradziadek wymodlił.

W następnym pokoleniu dziadek również szedł z problemami do lasu i mówił: Ogniska nie wolno już palić, trudno o trans mistyczny i nie potrafię się modlić, ale znam to miejsce w lesie, gdzie to wszystko należy robić; i to musi wystarczyć. I wystarczało: rzeczy działy się po myśli dziadka.

Ojciec przeżywając ciężkie godziny, nie wychodził już z domu. Siadał tylko przy stole, zapalał świeczkę i mówił z przekonaniem: Nie wolno już palić ogniska, trudno o trans mistyczny, nie umiem się głośno modlić i nie znam też tego miejsca, gdzie to wszystko się robiło, ale mogę o tym opowiadać. I oto opowiadanie miało ten sam skutek, co czyny świątobliwych i gorliwych w służbie Bożej przodków.

Refleksja

Na naszej drodze spotykamy tłumy ludzi, którzy zapadają w mniejszym lub większym stopniu w naszej pamięci. Wielu z tych ludzi wspominamy w konkretnych sytuacjach naszego życia, wielu z nich jednak nie pamiętamy, bo była to znajomość przelotna. Ważne jednak, aby w każdym naszym spotkaniu z drugim człowiekiem była otwartość serca, która pozwala nam zobaczyć w tej drugie osobie kogoś wyjątkowego i nadzwyczajnego. Jest to dar Boga dla nas samych…

Jezus w każdym spotkaniu z człowiekiem szanował jego oryginalność. Nie tylko wygląd, czy ubiór mówiły, ze jest to ktoś inny, ale też i choroba, która dawała cierpienie. Ważne jest to, abyśmy w każdym spotkaniu z każdym człowiekiem widzieli jego wielkość i wyjątkowść. Wszyscy bowiem zostaliśmy stworzeni na Jego obraz i podobieństwo. Warto sobie nawzajem pomagać…

3 pytania na dobranoc i dzień dobry

1. Dlaczego warto pomagać drugiemu człowiekowi?
2. Dlaczego warto być otwartym na innych ludzi?
3. Dlaczego tak wielu ludzi mamy w naszej pamięci?

I tak na koniec…

Ten świat sprawia, że przez otwartość stajemy się paranoikami indywidualistami… (Maxime Chattam, W ciemnościach strachu)