Powinniśmy modlić się każdego dnia…

Modlitwa. Natrętny przyjaciel. Wytrwałość w modlitwie

Gdy Jezus przebywał w jakimś miejscu na modlitwie i skończył ją, rzekł jeden z uczniów do Niego: Panie, naucz nas się modlić, jak i Jan nauczył swoich uczniów.

A On rzekł do nich: Kiedy się modlicie, mówcie: Ojcze, niech się święci Twoje imię; niech przyjdzie Twoje królestwo! Naszego chleba powszedniego dawaj nam na każdy dzień i przebacz nam nasze grzechy, bo i my przebaczamy każdemu, kto nam zawinił; i nie dopuść, byśmy ulegli pokusie.

Dalej mówił do nich: Ktoś z was, mając przyjaciela, pójdzie do niego o północy i powie mu: Przyjacielu, użycz mi trzy chleby, bo mój przyjaciel przyszedł do mnie z drogi, a nie mam, co mu podać.

Lecz tamten odpowie z wewnątrz: Nie naprzykrzaj mi się! Drzwi są już zamknięte i moje dzieci leżą ze mną w łóżku. Nie mogę wstać i dać tobie.

Mówię wam: Chociażby nie wstał i nie dał z tego powodu, że jest jego przyjacielem, to z powodu natręctwa wstanie i da mu, ile potrzebuje.

Ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą. Jeżeli którego z was, ojców, syn poprosi o chleb, czy poda mu kamień? Albo o rybę, czy zamiast ryby poda mu węża? Lub też gdy prosi o jajko, czy poda mu skorpiona?

Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą.

Opowiadanie pt. „O czasie na modlitwę”

Kardynał Jean-Marie Lustiger (ur. 1926), arcybiskup Paryża, zaskoczył kiedyś dziennikarzy błyskotliwym stwierdzeniem o modlitwie.

Mianowicie na pytanie, czy ma czas na modlitwę, refleksję, medytację… miał odpowiedzieć: – Nie, ja nie mam czasu… ja sobie go po prostu biorę!

Refleksja

Prosić nie jest łatwo. Potrzebujemy tak wiele, że czasami gubimy się w naszych codziennych „zapotrzebowaniach”. Rzeczy i sprawy istotne spadają na drugi plan, tymczasem te ważne, na na „tu i teraz” wydają się być odległe. Odkładamy zatem często nasze marzenia na potem, łudząc się, że znajdziemy kiedyś czas na realizację tego, co jest dla nas najważniejsze. Trwa to czasami całe miesiące, lata, a nawet całe życie…

Modlitwa ma nam pomóc w odejściu od rutynowej codzienności, aby zobaczyć siebie jakby trochę „z boku”. Wszystko po to, aby wejść w to, czego człowiek chce, tu i teraz. Dystans i perspektywa nam są potrzebne, by zdążać do celu, jaki sami sobie obraliśmy. Tymczasem często mieszamy środki z celami i wikłamy się w różnego rodzaju wydarzenia, które oddalają nas od tego, co sobie zaplanowaliśmy. W ten sposób gubimy nasze szczęście, które jest możliwe nawet wtedy, gdy wielu wokół nas w to nie wierzy…

3 pytania na dobranoc i dzień dobry

1. Dlaczego nie jest nam łatwo kogoś o coś prosić?
2. Dlaczego nie realizujemy naszych planów?
3. Dlaczego mylimy cele ze środkami, które prowadzą do celu?

I tak na koniec…

Kochać jest łatwo. To, można powiedzieć, jak z samochodem: wystarczy włączyć silnik, dodać gazu i wyznaczyć sobie cel podróży. Ale być kochaną to tak jak przejażdżka z kimś innym, jego samochodem. Nawet, jeśli uważasz tego kogoś za dobrego kierowcę, zawsze pozostaje ten podskórny strach, że może się pomylić, a wtedy w ułamku sekundy wystrzelicie oboje przez przednią szybę na spotkanie śmierci. Być kochaną może oznaczać największy koszmar. Bo miłość to rezygnacja z panowania nad własnym losem. A co się stanie, jeśli w połowie drogi postanowisz zawrócić albo skręcić w bok, a nie masz na to jako pasażer żadnego wpływu? (Jonathan Carroll)