Dobrym, ale natrętny przyjaciel…

Natrętny przyjaciel

Jezus powiedział do swoich uczniów: Ktoś z was, mając przyjaciela, pójdzie do niego o północy i powie mu: Przyjacielu, użycz mi trzy chleby, bo mój przyjaciel przyszedł do mnie z drogi, a nie mam, co mu podać. Lecz tamten odpowie z wewnątrz: Nie naprzykrzaj mi się! Drzwi są już zamknięte i moje dzieci leżą ze mną w łóżku. Nie mogę wstać i dać tobie. Mówię wam: Chociażby nie wstał i nie dał z tego powodu, że jest jego przyjacielem, to z powodu natręctwa wstanie i da mu, ile potrzebuje. Ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą.

Opowiadanie pt. „O dwóch braciach i śnie”

W czasie długiej choroby ojca dwaj starci synowie niewiele się o niego troszczyli. Czuwał przy łóżku staruszka jedynie najmłodszy. On też tylko był przy śmierci ojca. Ci starsi byli zbyt zajęci innymi sprawami. Kiedy już było po wszystkim, najmłodszy klęczał jeszcze całą noc przy zwłokach i płakał. Nic dziwnego, że o świcie zasnął tak jak był – na klęczkach: Spał potem w takiej pozycji cały dzień. W tym czasie starsi bracia podzielili się majątkiem: jeden wziął dom i pola, drugi bydło i stajnie. Kiedy wieczorem obudził się najmłodszy, ci drwili z niego:- Przespałeś podział, odziedziczyłeś tylko sen.

Mieszkańcy wioski dowiedziawszy się o takim obrocie sprawy, oburzeni byli tą jawną niesprawiedliwością. We wsi wrzało, tylko sam zainteresowany – wydawało się – niewiele sobie z tego wszystkiego robił. I podczas gdy następnego ranka bracia wyruszyli w pole, on położył się beztrosko w cieniu pierwszego lepszego drzewa i spał jak suseł. Pracy było dużo, więc starsi bracia wieczorem padli zmordowani na posłanie. Nie mogli jednak zasnąć. Jakaś zjawa szarpała ich wciąż za ramię, jakiś natrętny głos mówił: – Wstawaj, nie śpij, to przecież nie ty odziedziczyłeś sen. Tak było też przez następne dni.

Wkrótce chytrzy bracia wyglądali jak cienie. Lecieli z nóg. Wówczas dowlekli się jakoś do naczelnika wsi z prośbą o radę. Ten rozkazał im podzielić powtórnie spadek po ojcu – pomiędzy trzech. A w Afryce do dziś opowiada się tę historię na dowód, że sprawiedliwości musi się stać zadość.

Refleksja

Okazuje się, że natręctwo jednak się… „opłaca”. Działa zwłaszcza wtedy, gdy sprawiedliwość domaga się swego. Dotyczy to zwłaszcza modlitwy, która prosi o to, co jest uczciwe i prawe. Mamy szukać prawdy, bo jest to naszym obowiązkiem. Mamy iść do tych, co są nieczuli i głusi . To tam mamy kołatać mocno i systematycznie, bo tylko wtedy otworzą nam się drzwi ludzkich serc…

Jezus obiecuje nam, że to o co prosimy zawsze otrzymamy. Jeśli czegoś szukamy to znajdziemy. Gdy pukamy do czyjegoś serca, to wcześniej, czy później otworzy nam. Pamiętajmy jednak, że to my mamy być tymi, którzy zrobią to pierwsi. Pamiętajmy też o rozróżnieniu między naszym: „chce” i „zachce”, bo to są dwie różne sprawy…

3 pytania na dobranoc i dzień dobry

1. Czy jesteś natrętny w Bożych sprawach?
2. Czy szukasz prawdy i do niej dążysz?
3. Czy rozróżniasz między tym, co Ci się chce, a zachce?

I tak na koniec…

„Pośród śmierci trwa życie, pośród kłamstwa trwa prawda, pośród ciemności trwa światło. Stąd wnioskuje, że Bóg jest życiem, prawdą i światłem” (Mahatma Gandhi)