Można sobie planować…

Ostrzeżenie przed chciwością

Ktoś z tłumu rzekł do Jezusa: Nauczycielu, powiedz mojemu bratu, żeby się podzielił ze mną spadkiem.

Lecz On mu odpowiedział: Człowieku, któż Mię ustanowił sędzią albo rozjemcą nad wami? Powiedział też do nich: Uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości, bo nawet gdy ktoś opływa [we wszystko], życie jego nie jest zależne od jego mienia.

I opowiedział im przypowieść: Pewnemu zamożnemu człowiekowi dobrze obrodziło pole. I rozważał sam w sobie: Co tu począć? Nie mam gdzie pomieścić moich zbiorów. I rzekł: Tak zrobię: zburzę moje spichlerze, a pobuduję większe i tam zgromadzę całe zboże i moje dobra. I powiem sobie: Masz wielkie zasoby dóbr, na długie lata złożone; odpoczywaj, jedz, pij i używaj!

Lecz Bóg rzekł do niego: Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, coś przygotował? Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty przed Bogiem.

Opowiadanie pt. „O turkawce”

Turkawka (ptak niebieski; z rodziny gołębiowatych) lubiła od czasu do czasu wpaść na krótkie odwiedziny do sąsiadów i dalekich krewnych (gołębi domowych), mieszkających w pobliskiej zagrodzie chłopskiej. Spotkania te były okazją do wymiany najświeższych nowinek; do poplotkowania i planowania ptasiej przyszłości.

Pewnego razu, gdy rozmowa zeszła na temat dobrobytu, turkawka w swej szczerości i prostocie wyznała,, że wprawdzie nigdy nie wie, co przyniesie jutro, ale zawsze przyniesie przecież coś do jedzenia. Na to zaśmiały się gołębie i zagruchotały z wyższością, że ich przyszłość jest dostatecznie zaprogramowana i zabezpieczona; dba o to chłop, a one nie muszą się o nic martwić.

W tym kontekście turkawka zobaczyła swój los jako strasznie mizerny: żadnej pewności, żadnych zapasów, żadnego planowania. I wróciwszy do domu zaczęła sama na własną rękę gromadzić ziarnko do ziarnka. Ale zapasów nie przybywało, bo jakiś złośliwiec wykradał natychmiast każdą przyniesioną ilość cennego ziarna. A turkawka marniała w oczach z przepracowania i z niedożywienia.

Niezadowolona z wyników swej pracy; użyła podstępu i przyłączyła się do gołębi, chcąc zakosztować radości żywota gołębiego. Ale gospodarz bez trudności odkrył przybysza i intruza, złapał; poderżnął gardło i przeznaczył do garnka.

Gdyby turkawka była zadowolona ze swego losu, żyłaby pewno jeszcze do dziś.

Refleksja

Jest takie powiedzenie, że jak człowiek zaczyna planować, to Pan Bóg zaczyna się wielce radować.  Znaczy się to tyle, że Bóg ma zawsze dobre plany dla człowieka, a ten prawie zawsze wie lepiej i próbuje działać na własną rękę. Przeważnie te plany legną w gruzach i okazuje się w końcu, że były tylko dla samego planowania. Wniosek zatem z tego jest taki, że człowiek powinien planować wszystko, ale „konsultując” się z Tym, który nas stworzył. Tylko w porozumieniu z Bogiem, w odkryciu tego, co On chce nam dziś powiedzieć, możliwe jest zrozumienie swojej drogi życia na tej ziemi…

Bóg nie jest tym, który poprzez nieszczęścia i kataklizmy chce wypróbować człowieka. Jednak przez również takie wydarzenia możliwe jest poznanie tego wszystkiego, co On da nas mówi, co chce dziś przekazać. My zaś powinniśmy w każdej sytuacji życiowej odkrywać wolę naszego Ojca. Czasami w sytuacjach życiowych prostych, czasami zaś aż tak skomplikowanych, że lepiej jest, abyśmy nie poprawiali tego wszystkiego , co jest już i tak po ludzku biorąc – jest beznadziejne. Bo zamiast pomóc, możemy dołożyć jeszcze swoje niepotrzebne „dwa grosze” do zaistniałej złej sytuacji. Jezus chce od nas autentycznej wiary w poznawaniu Jego woli. W każdym momencie naszego życia poznajemy bowiem zarówno siebie, ale przede wszystkim Jego wolę i plany względem nas…

3 pytania na dobranoc i dzień dobry

1. Jak rozeznać wole Pana Boga względem nas?
2. Czy warto mieć swoje plany?
3. Czy cele i środki to jest to samo?

I tak na koniec…

Nie potrafię wyobrazić sobie Boga, który nagradza i karze istoty przez siebie stworzone, lub Boga obdarzonego wolną wolą na podobieństwo nas samych. Nie mogę również ani też nie chcę sobie wyobrazić, że człowiek trwa dalej po fizycznej śmierci; nadzieje tą pozostawiam ludziom słabego ducha, którzy żywią ją ze strachu lub niedorzecznego egoizmu (Albert Einstein)