Dwa oblicza wierności…

Przypowieść o słudze wiernym i niewiernym

Jezus powiedział do swoich uczniów: To rozumiejcie, że gdyby gospodarz wiedział, o której godzinie złodziej ma przyjść, nie pozwoliłby włamać się do swego domu. Wy też bądźcie gotowi, gdyż o godzinie, której się domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie.

Wtedy Piotr zapytał: Panie, czy do nas mówisz tę przypowieść, czy też do wszystkich? Pan odpowiedział: Któż jest owym rządcą wiernym i roztropnym, którego pan ustanowi nad swoją służbą, żeby na czas wydzielił jej żywność? Szczęśliwy ten sługa, którego pan powróciwszy zastanie przy tej czynności. Prawdziwie powiadam wam: Postawi go nad całym swoim mieniem.

Lecz jeśli sługa ów powie sobie w duszy: Mój pan ociąga się z powrotem, i zacznie bić sługi i służące, a przy tym jeść, pić i upijać się, to nadejdzie pan tego sługi w dniu, kiedy się nie spodziewa, i o godzinie, której nie zna; każe go ćwiartować i z niewiernymi wyznaczy mu miejsce. Sługa, który zna wolę swego pana, a nic nie przygotował i nie uczynił zgodnie z jego wolą, otrzyma wielką chłostę.

Ten zaś, który nie zna jego woli i uczynił coś godnego kary, otrzyma małą chłostę. Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie; a komu wiele zlecono, tym więcej od niego żądać będą.

Opowiadanie pt. „Pierwszy dzień wytrwania”

Do proboszcza przyszedł mężczyzna w sile wieku i poprosił o Mszę św. z okazji srebrnego jubileuszu małżeństwa. W oznaczonym dniu przywiózł na wózku swoją żonę, zaniósł na rękach jak dziecko przed ołtarz. Dziwny to był widok.

Kobieta spostrzegła, że jej obecność zrobiła na księdzu ogromne wrażenie, zwróciła do niego rozpromienioną ze szczęścia twarz i powiedziała: – Ksiądz zapewne się dziwi temu co w tej chwili widzi. Już 24 lata jestem sparaliżowana. W rok po naszym ślubie stało się nieszczęście, zostałam kaleką i ciężarem dla męża. Nic nie miał ze mnie w ciągu tych 24 lat. A jednak z dumą muszę powiedzieć, że mój mąż przez te wszystkie lata tak był mi wierny, jak w pierwszym dniu naszego małżeństwa.

Refleksja

Wierność ma to do siebie, że każdego z nas kosztuje. Najlepiej bowiem uciec i poddać się chwilowej zachciance. Każdy woli pozbywać się kłopotów, niż się z nimi na co dzień zmagać. Jakże jest to ludzki odruch wynikający z poczucia bezpieczeństwa. I jest to jedna strona medalu. Druga to ta, że idąc wciąż przez życie na tzw. łatwiznę, nie uczymy się wiele i nie hartujemy swojego charakteru…

Jezus uczy nas, że wierność temu, co obraliśmy sobie za drogę jest bardzo ważne z punktu widzenia naszej wolności. Robimy i działamy bowiem za tym co chcemy, a nie to co nam się teraz zachce. Chcenie ma coś z przymusu, który hartuje na w boju. Zachcianki spełniają tylko dzieci, które bez obowiązków nie mają na sobie tak dużej odpowiedzialności jak każdy dorosły człowiek…

3 pytania na dobranoc i dzień dobry

1. Dlaczego wierność kosztuje?
2. Jaka jest różnica między tym, co mi się chce, a zachce?
3. W czym być dziś wiernym Jezusowi?

I tak na koniec…

Bądź wierny sobie, a nie będziesz niewierny innym (Francis Bacon)