Pasterzowanie każdego dnia w roku…

Pasterze u żłóbka i obrzezanie Jezusa

Udali się też z pośpiechem i znaleźli Maryję, Józefa i Niemowlę, leżące w żłobie. Gdy Je ujrzeli, opowiedzieli o tym, co im zostało objawione o tym Dziecięciu. A wszyscy, którzy to słyszeli, dziwili się temu, co im pasterze opowiadali. Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu. A pasterze wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli, jak im to było powiedziane.

Gdy nadszedł dzień ósmy i należało obrzezać Dziecię, nadano Mu imię Jezus, którym Je nazwał anioł, zanim się poczęło w łonie [Matki].

Opowiadanie pt. „O delegacji pasterzy”

Opowiadają, że owej nocy Bożego Narodzenia anioł ukazał się nie tylko tym pasterzom z Ewangelii, którzy uwierzyli słowom anielskim i spontanicznie pośpieszyli do Betlejem. Inni pasterze, wysłuchawszy poleceń anioła, z zakłopotaniem (bo mieli strasznie dużo roboty) zwołali najpierw zebranie ogólne, aby się wspólnie zastanowić, co należy w tym wypadku robić. Po długich i burzliwych obradach postanowiono wysłać dwuosobową delegację, do której weszli pasterze najstarszy i najmłodszy. Delegacja (po co w końcu są reprezentacyjne ciała?!) miała najpierw udać się do miasta, aby zakupić odpowiednie podarki dla Dzieciątka. O świcie przewidziano (po co w końcu są planowania?!) powrót delegatów do stada.

Delegaci już w drodze łamali głowy, co by tu kupić takiemu niezwykłemu Dziecku na prezent, ale jakoś nie mogli dojść do porozumienia: to, co chciał kupić senior, nie podobało się juniorowi – i na odwrót. I tak przed pierwszym pianiem koguta dotarli do Betlejem. Wszyscy jeszcze spali, wszystko było pozamykane. Zaczęli więc budzić handlarzy i w pośpiechu kupili srebrny nóż i rzeźbiony łuk z cięciwami.

Z tymi darami wyszli z miasta. Szopę, o której opowiadał wysłaniec nieba, znaleźli szybko, bo usłyszeli wnet śpiewy anielskie i zobaczyli wracających już kolegów. Przyśpieszyli kroku. Za parę minut stali przed Dzieckiem. Po upewnieniu się, że to jest właśnie to Dziecię, padli na kolana, położyli przed żłobkiem srebrny nóż i rzeźbiony łuk z cięciwami i wyrecytowali jednym tchem: pasterze naszej grupy pozdrawiają Cię serdecznie i przynoszą dary. Potem powstali, otrzepali nogawki i skierowali się ku wyjściu.- Już chcecie odchodzić? – spytała zdziwiona Matka Dziecka. – Niestety, nie mamy wiele czasu – odpowiedzieli jak na komendę. – Szkoda – powiedziała Maryja, a po chwili dodała prawie szeptem – szczęśliwi są ci, którym dla drugich nigdy nie brakuje czasu. Ale delegacja już tego dopowiedzenia nie usłyszała…

Refleksja

W naszych mieszkaniach pojawiły się nowe kalendarze, które będą nam odliczać kolejne 365 dni naszego życia, tym razem 2015 roku. Jedne kalendarze będą ozdobione ładnymi widokami gór, inne kwiatami, zdjęciami. Wiele z nich będzie zawierało różnego rodzaju porady życiowe albo sentencje na każdy dzień. Wiemy jednak, że każdy z tych dni będzie dla nas tym – jak to śpiewał kiedyś Marek Grechuta – „którego jeszcze nie znamy”…

Jako wierzący w Boga wiemy, że wszystko jest zaplanowane przez Boga. On wie, co się wydarzy w naszym życiu. Trzeba nam dziś dobrze się z tym kalendarzem zapoznać i dzień po dniu starać jak najlepiej realizować nasze  życie i to tak, jak najlepiej tylko potrafimy. Przyjmijmy wszystko, co On nam dał, a wtedy ten najbliższy rok, będzie dla nas rokiem szczęścia i radości…

3 pytania na dobranoc i dzień dobry

1. Przyglądnij mu się dokładnie…  i jak wygląda Twój kalendarz?
2. Jakie masz plany na przyszły rok?
3. Patrząc z perspektywy czasu, czy Twoje plany odbiegają od tych, które ma dla Ciebie Bóg?

I tak na koniec…

„Lepiej być o trzy godziny za wcześniej niż o minutę za późno” (William Shakespeare)