Kiedy jest głód…

Łuskanie kłosów w szabat

W pewien szabat przechodził wśród zbóż, a uczniowie zrywali kłosy i, wykruszając je rękami, jedli.

Na to niektórzy z faryzeuszów mówili: Czemu czynicie to, czego nie wolno czynić w szabat?

Wtedy Jezus rzekł im w odpowiedzi: Nawet tegoście nie czytali, co uczynił Dawid, gdy był głodny on i jego ludzie? Jak wszedł do domu Bożego i wziąwszy chleby pokładne, sam jadł i dał swoim ludziom? Chociaż samym tylko kapłanom wolno je spożywać. I dodał: Syn Człowieczy jest panem szabatu.

Opowiadanie pt. „O wsi i kapłanach”

Była sobie wieś, bynajmniej wcale nie święta a w niej żył sobie kapłan – świątobliwy i pobożny. Przychodzili więc ludzie do niego ze swoimi problemami i troskami, a on oddalał się potem zwykle na jakieś osobliwe miejsce w lesie i zmawiał tam jakąś osobliwą modlitwę. I było tak, że Bóg zawsze wysłuchiwał jego modlitwy i wioska doznawała pomocy Bożej.

Gdy ów kapłan pomarł, a ludzie dalej mieli te swoje różne kłopoty, to zwracali się z nimi do jego następcy, który nie był wcale świętym człowiekiem, ale znał tajemnicę osobliwego miejsca w lesie i osobliwej modlitwy. Dlatego modlił się mniej więcej tak: „Panie, Ty wiesz, ja nie jestem świętym człowiekiem. Ale przecież nie będziesz się za to mścił na swoim ludzie. A więc wysłuchaj mojej modlitwy i pośpiesz ku ratunkowi naszemu”. I było tak, że Bóg wysłuchiwał jego modlitwy i wioska doznawała pomocy Bożej.

Gdy odszedł do Pana i ten kapłan, a mieszkańcy dalej nie byli wolni od swych trosk, to zwracali się z nimi do jego następcy, który umiał ową osobliwą modlitwę, ale nie znał miejsca w lesie. Dlatego mówił tak; „Panie dlaczegóż tak zależy Ci na osobliwych miejscach? Czyż nie każde miejsce jest uświęcone Twoją obecnością? Wysłuchaj przeto i tutaj, na tym miejscu mojej modlitwy i pośpiesz nam z pomocą”. I znów Bóg wysłuchiwał jego modlitw i wioska doznawała pomocy Bożej. Ale oto zmarł również ten kapłan.

I znów, gdy mieszkańcy mieli swoje kłopoty, szli z nimi do jego następcy, który nie znał ani owej osobliwej modlitwy, ani owego osobliwego miejsca w lesie. Dlatego modlił się tak: „Panie, Ty nie zwracasz uwagi na formuły, lecz na krzyk serca przepełnionego troskami. Wysłuchaj przeto mojej modlitwy i pośpiesz ku ratunkowi naszemu”. I znów Bóg wysłuchiwał jego modlitwy i wioska doznawała pomocy Bożej. Ale również i ten kapłan zakończył swe ziemskie życie, a ludzie, jak mieli swe kłopoty, tak mieli, śpieszyli z nim pokoleń jak od pokoleń – do jego następcy.

Tego kapłana jednak interesowało więcej złoto niż modlitwa. Dlatego wyznał Bogu: „Jakiż z Ciebie Bóg, który będąc w stanie rozwiązać problemy, nie kwapisz się nawet poruszyć palcem, jeżeli przedtem nie prosimy o to, nie płaszczymy się przed Tobą i nie żebrzemy o łaskę; jeżeli o mnie chodzi, to rób z tymi ludźmi, co uważasz”. Potem poszedł do swoich zwyczajnych zajęć.

I znów Bóg wysłuchiwał jego modlitwy i wioska doznawała Bożej pomocy…

Refleksja

Nie jest sztuką zarobić pieniądze dla siebie i najeść się do syta. Sztuką jest, aby tym, co się ma, podzielić się z innymi ludźmi. To my mamy dysponować tym co wyprodukowaliśmy, aby inni też mogli żyć. Nie jest to łatwe w świecie, gdzie każdy patrzy tylko na siebie i tylko swoje nieograniczone potrzeby.  Widzenie innych i ich potrzeb nie jest dziś w „modzie”…

Jezus mówi nam, że to od nas zależy jak wykorzystujemy to, co otrzymaliśmy. Jesteśmy „dysponentami” tego, co dał nam Bóg. Tymczasem często zachowujemy się tak, jakby to od nas zależał los całego świata. Tymczasem jesteśmy gospodarzami na „niwie Pana” i mamy dostosować się do tego, co On nam głosi wykorzystując dane nam talenty. Musimy zawsze pamiętać, że na nas świat się nie kończy…

3 pytania na dobranoc i dzień dobry

1. Jak i czym warto się dziś dzielić z innymi?
2. Jak dostrzegać potrzeby innych?
3. Czy tylko od człowieka zależy los świata?

I tak na koniec…

Czuję wielką potrzebę zerwania z wieloma ludźmi, przede wszystkim z przyjaciółmi; potem rezygnuję – czas się tym zajmie (Emil Cioran)