Nie płacz!…

Młodzieniec z Nain

Jezus udał się do pewnego miasta, zwanego Nain; a szli z Nim Jego uczniowie i tłum wielki. Gdy zbliżył się do bramy miejskiej, właśnie wynoszono umarłego – jedynego syna matki, a ta była wdową. Towarzyszył jej spory tłum z miasta.

Na jej widok Pan użalił się nad nią i rzekł do niej: Nie płacz! Potem przystąpił, dotknął się mar – a ci, którzy je nieśli, stanęli – i rzekł: Młodzieńcze, tobie mówię wstań! Zmarły usiadł i zaczął mówić; i oddał go jego matce.

A wszystkich ogarnął strach; wielbili Boga i mówili: Wielki prorok powstał wśród nas, i Bóg łaskawie nawiedził lud swój.

I rozeszła się ta wieść o Nim po całej Judei i po całej okolicznej krainie.

Opowiadanie pt. „O marynarzu i morzu”

Gorch Fock (1880-1916), niemiecki marynista, opowiada o pewnym młodym matrosie, który z pełnego morza napisał w liście do matki wzruszające wyznanie:

„A jeżeli kiedyś usłyszysz o mojej śmierci, pomyśl, że morze – które pochłonie moje ciało – jest tylko zaciśniętą ręką Zbawiciela; ręką, z której już nic mnie nie potrafi wyrwać”.

Refleksja

Śmierć naszych bliskich i znajomych jest często powodem do płaczu. Nasze łzy bólu ukazują całą prawdę o naszej relacji do osoby, której już więcej nie zobaczymy. Jej ziemskie życie zakończyło się – jak to zawsze mówimy – tak nagle. Te łzy są nam potrzebne, aby oczyścić z bólu i rozpaczy to, co w sercu nas boli. Bo oto ktoś był, a tu już go nie ma…

Jezus uczy nas, że śmierć to początek nowego życia. Nasza śmierć fizyczna to początek naszej drogi do Pana, który jest w niebie. Ta prawda powinna przewodzić także nam, bo przecież my też któregoś dnia – taka nagle, mimo świadomości śmierci – odejdziemy z tego świata. Musimy się przygotować do śmierci naszym chrześcijańskim życiem, aby w momencie naszego odejścia, zarówno w naszym sercu, jak i na twarzy, był obecny płacz, ale tym razem z radości widzenia Pana…

3 pytania na dobranoc i dzień dobry

1. Czy łzy są częste w Twoim życiu?
2. Czy łzy pomagają Ci przetrwać ciężkie chwile?
3. Czy masz „odchodzisz” z tego świata w radości?

I tak na koniec…

Są takie oczy, nie pozna pan po nich, że płakały. Wystarczy je otrzeć. A są takie, że płacz długo w nich stoi, nawet gdy dawno płakały (Wiesław Myśliwski)