Walka o pierwsze miejsca…

Spór o pierwszeństwo

Uczniom Jezusa przyszła myśl, kto z nich jest największy. Lecz Jezus, znając myśli ich serca, wziął dziecko, postawił je przy sobie i rzekł do nich: Kto przyjmie to dziecko w imię moje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmie, przyjmuje Tego, który Mnie posłał. Kto bowiem jest najmniejszy wśród was wszystkich, ten jest wielki. Wtedy przemówił Jan: Mistrzu, widzieliśmy kogoś, jak w imię Twoje wypędzał złe duchy, i zabranialiśmy mu, bo nie chodzi z nami. Lecz Jezus mu odpowiedział: Nie zabraniajcie; kto bowiem nie jest przeciwko wam, ten jest z wami.

Opowiadanie pt. „O tygrysie, który chciał być królem zwierząt”

Pewnego poranka w dżungli zbudził się tygrys i powiedział do swej żony, iż chętnie zostałby królem zwierząt. – Wiesz przecież, że lew siedzi na tronie – odparła tygrysica. – Potrzeba jednak zmiany – ciągnął tygrys – mieszkańcy dżungli nawołują głośno do zmiany rządu. Ale tygrysica nie słyszała żadnych innych głosów oprócz pomrukiwania własnych dzieci. – Zostanę królem zwierząt, zanim wzejdzie księżyc postanowił nieodwołalnie ambitny tygrys.

Potem wyruszył niepewnym krokiem w stronę mieszkania lwa: – Wyjdź i pozdrów króla zwierząt – zagrzmiał. – Jakiego króla? Ja jestem królem – odburknął lew i wyskoczył, aby bronić korony. I zaczęła się zacięta walka, trwająca do zachodu słońca.

Wszystkie zwierzęta brały w niej udział: jedne walczyły po stronie lwa, a inne po stronie tygrysa. A niektóre w ogóle nie wiedziały dla kogo walczą, albo walczyły raz z tymi, a raz z tymi. Znowu inne walczyły tylko dla samej walki. Jednym słowem cały dzień była jedna wielka kotłowanina i to w imię porządku: wszystko jedno jakiego – nowego, czy starego. Gdy księżyc ukazał się na niebie, w dżungli rzeczywiście – jak przepowiadał pretendent do tronu – zapanowała cisza. Cisza cmentarna, bo wszystkie zwierzaki padły na polu boju.

Tylko tygrys jeszcze żył, ale widać było, że dni jego już policzone. Tygrys został panem nad wszystkim, co tylko mógł objąć wzrokiem; ale to nie miało już żadnego znaczenia: ani dla świata, ani dla niego.

Refleksja

Walka o tzw. „stołki” nie trwa od wczoraj. W każdym społeczeństwie, na przestrzeni wieków byli tacy, którzy walczyli z innymi, aby osiągnąć szczyty władzy, popularności i sławy. Ich pycha prowadziła do tego, że poświęcali oni nawet swoich najbliższych przyjaciół, aby dostać to, czego chcieli. Sentymentów zatem nie było. Po „trupach” dążyli do wyznaczonego sobie celu, bo on uświęcał środki. Jak wiele cierpienia sprawiali oni swoim zachowaniem najbliższym z otoczenia…

Jezus mówi, że to nie ta droga. Tylko ten, kto jest pokorny i szczery jak dziecko osiągnie Królestwo Boże. Innej drogi nie ma, bo gdy egoizm osiągnięcia upragnioną władzę, to zawsze oślepia. Człowiek jest wtedy zapatrzony w siebie i nie widzi potrzebujących oraz tych, którzy się źle mają. Tylko będąc jak dziecko, czyli pokornym, cichym i otwartym na innych, potrafimy widzieć więcej, bo patrzymy „innymi oczami”. To one otwierają nas na świat i na drugiego człowieka. Obyśmy, nawet jeśli dostaniemy kiedyś władzę, nie zapominali o tych, którzy nam ją kiedyś dali. Władza jest przelotna, dziś ją się ma, a jutro już nie…

3 pytania na dobranoc i dzień dobry

1. Czy bycie pierwszym jest dla Ciebie najważniejsze?
2. Co myślisz o ludziach, którzy walczą o pierwsze miejsca kosztem innych?
3. Co oznacza dla Ciebie stać się jak dziecko?

I tak na koniec…

„Nie należy dawać się zwodzić słowom pięknie brzmiącym sformułowaniom. Pergaminy nie robią polityki, czynią to ludzie, przedstawiciele konkretnych sił, interesów. A zwłaszcza tacy ludzie, co sprawują władzę” (Paweł Jasienica, Polska Jagiellonów)