Pójdźcie za Mną, a sprawię, że…

Pierwsze wystąpienie i powołanie pierwszych uczniów…

Gdy Jan został uwięziony, Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię. Przechodząc obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał Szymona i brata Szymonowego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami.

Jezus rzekł do nich: Pójdźcie za Mną, a sprawię, że się staniecie rybakami ludzi. I natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim. Idąc dalej, ujrzał Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego Jana, którzy też byli w łodzi i naprawiali sieci. Zaraz ich powołał, a oni zostawili ojca swego, Zebedeusza, razem z najemnikami w łodzi i poszli za Nim.

Opowiadanie pt. „Droga przez mękę”

Pracując przez kilka lat w szpitalu jako kapelan, miałem okazję poznać trudną drogę cierpienia. Znajdował się tam oddział dzieci z wadą serca, które czekały na trudną operację przy pomocy zastosowania sztucznego serca. Dzieci te szybko się męczą. Twarze, palce pod paznokciami mają nieraz koloru fioletowego. Zależy to od nasilenia choroby czy też wady serca.

Pamiętam sześcioletniego Wojtusia. Czekała go ryzykowna operacja. Miał przeżyć wyłączenie własnego serca na czas operacji przy zastosowaniu sztucznego serca. W związku z tym lekarze przygotowywali jego organizm przez kilkanaście dni przed zabiegiem. Mama pragnęła, aby wewnętrznie też był przygotowany. Przez wiele dni słuchał prawd koniecznych, aby przyjąć Komunię św. Cieszył się, że będzie mógł podobnie jak dorośli przyjąć Komunię przed operacją. Współcierpiące dzieci razem z Wojtusiem klęczały przy stoliku, na którym ustawiono krzyż i dwie zapalone świece.

Po krótkich modlitwach przy tym szpitalnym ołtarzyku mały pacjent przyjął Pana Jezusa pod znakiem chleba. Chociaż przeżywał tak poważne dni miał rozpromienioną od radości twarz. Nazajutrz doktor przeprowadził operację z nadzieją, że należy do udanych. A jednak po dobie Wojtuś zmarł. Przed śmiercią pocieszał swoich rodziców: – „Jak umrę to pamiętajcie, kochani rodzice, że będę się za was modlił”.

Refleksja

To prawda, że pójście za Jezusem nie jest łatwe. Ale przecież On nikomu nie obiecywał łatwej drogi. Nasze codzienne, te małe i duże krzyże, które umieszczone są na krętej drodze, przypominają nam, że życie nie jest proste, że trzeba się natrudzić, aby dojść do Królestwa Niebieskiego. Nasza łódź, poki zabierze balansu, potrzebuje czasu…

Gdy Jezus obwieścił Piotrowi, że będzie pasł Jego owczarnię, jednocześnie zapowiedział mu Jego męczeństwo. Codziennie idąc za Jezusem „spalamy” się jednocześnie dla Chrystusa. Życie dla Niego wymaga od nas poświęcenia i ofiary. Pójście nie oznacza stania, ale nieustanny ruch. Ciągłe wychodzenie i przekraczanie siebie samego jest świadectwem dawanym z miłości do Jezusa, który jest naszym Mistrzem i Panem…

3 pytania na dobranoc i dzień dobry

1. Czy podążanie za Jezusem jest łatwe?
2. Co jest dziś Twoim krzyżem?
3. Co znaczy dla Ciebie sformułowanie: „spalać się dla Jezusa?”

I tak na koniec…

„Krzyż ma długie, na cała Europę ramiona” (Adam Mickewicz)