Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie…

Jezus błogosławi dzieci

Przynosili Jezusowi dzieci, żeby ich dotknął; lecz uczniowie szorstko zabraniali im tego. A Jezus, widząc to, oburzył się i rzekł do nich: Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im; do takich bowiem należy królestwo Boże.

Zaprawdę, powiadam wam: Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego. I biorąc je w objęcia, kładł na nie ręce i błogosławił je.

Opowiadanie pt. „O koniu na biegunach i pluszowym zajączku”

W pokoju dziecinnym koń na biegunach mieszkał już od dawna. Zjawił się tu chyba jako pierwszy, bo nikt z małych mieszkańców nie pamiętał jego przybycia. Zestarzał się w międzyczasie, wyblakł brąz jego powłoki, wytarta skóra świeciła tu i ówdzie brzydkimi dziurami. Karku nie zdobiła już bujna grzywa i ogon wyłysiał, bo włosie wyrwano na nitki do pereł. Z wiekiem przyszła też mądrość i stateczność.

Pewnego dnia zapytał go młody pluszowy zajączek: – Co jest naprawdę? Czy to znaczy: mieć w sobie – jak niektóre nasze koleżanki lalki – rzeczy, które pozwalają mówić i poruszać się? – Naprawdę – odpowiedział koń – nie jest to, z czego się jest zrobionym, ale to, co się z nim dzieje. Jeżeli pokocha cię dziecko i będzie cię kochało długi, długi czas nie tylko dlatego, aby się z tobą bawić, ale że cię naprawdę kocha – to wtedy jesteś naprawdę.

– Czy to boli – zapytał zajączek. – Czasami – odpowiedział koń, bo zawsze mówił prawdę. Jeżeli jesteś naprawdę, to nie masz o to żalu, że boli. – Czy dzieje się to za jednym razem – czy powtarza się to ciągle od nowa?

– Nie, to nie dzieje się za jednym razem – odpowiedział koń. Trzeba się stawać, aby być, a to trwa bardzo długo. Dlatego wyłączeni są z tego procesu wszyscy ci, którzy łatwo się łamią, mają ostre kanty i ci tak piękni i wartościowi, że nie wolno ich dotknąć. Tak między nami mówiąc, kiedy będziesz naprawdę, będziesz wyglądał inaczej niż teraz: oklapną ci uszy, wybiją się stawy, wyleniejesz, utracisz oczy – jednym słowem; będziesz bardzo brzydki. Ale to wszystko nie ma znaczenia. Albowiem jeżeli jesteś naprawdę, nie możesz być brzydki – chyba tylko w oczach dorosłych, którzy nic z tego nie rozumieją:

– Chyba jesteś naprawdę – pomyślał pluszowy zajączek, ale nie powiedział tego głośno, bo bał się, że urazi przyjaciela: starego konia na biegunach. A koń uśmiechnął się tylko.

Refleksja

Prostota dziecka ma w sobie wspaniałego i zarazem coś uroczego. Dziecko jest tak ufne, otwarte na innych i pełne entuzjazmu, że często podświadomie mu „zazdrościmy” takiej postawy. Podobnie ludzi dorosłych, jeśli mają „coś” z dziecka dążymy naszym zaufaniem i otwartością. Odpychają natomiast nas Ci, którzy wciąż mają do nas pretensje, obrażają się, naburmuszają, czy są wciąż do uprzedzeni i nieufni.

Postawa małego dziecka ma coś w sobie z odkrywcy i podróżnika, czyli osoby, która chce poznać otaczający ją świat, ale także i każdego napotkanego człowieka…

Jezus zachęca nas, abyśmy byli tacy jak dzieci. Przede wszystkim oddali się Bogu i drugiemu człowiekowi bez reszty. I to nic, że ten drugi człowiek nas czasem oszuka, wykorzysta, czy nadszarpie zdrowia psychicznego, duchowego czy nawet fizycznego. Jest przecież Bóg, który widzi nas i wie, jakie mamy dobre serce. Za to nam różnorako wynagrodzi. Przed Nim zdamy nasz egzamin. Wszak będziemy rozliczani z naszej postawy niewinnego i otwartego serca dziecka bożego…

3 pytania na dobranoc i dzień dobry

1. Dlaczego prostota dziecka jest tak piękna?
2. Dlaczego warto być jak dziecko?
3. Czy postawa dziecka pomaga, czy przeszkadza w codziennym życiu?

I tak na koniec…

Tylko dzieci potrafią zatknąć kij w piasku, uznać, że jest królową i obdarzyć go miłością (Antoine de Saint-Exupéry)