Nie Bóg umarłych, leczy żywych…

Spraw zmartwychwstania

Potem przyszli do Niego saduceusze, którzy twierdzą, że nie ma zmartwychwstania, i zagadnęli Go w ten sposób: Nauczycielu, Mojżesz tak nam przepisał: Jeśli umrze czyjś brat i pozostawi żonę, a nie zostawi dziecka, niech jego brat weźmie ją za żonę i wzbudzi potomstwo swemu bratu.

Otóż było siedmiu braci. Pierwszy wziął żonę i umierając, nie zostawił potomstwa. Drugi ją wziął i też umarł bez potomstwa, tak samo trzeci. I siedmiu ich nie zostawiło potomstwa. W końcu po wszystkich umarła ta kobieta. Przy zmartwychwstaniu więc, gdy powstaną, którego z nich będzie żoną? Bo siedmiu miało ją za żonę.

Jezus im rzekł: Czyż nie dlatego jesteście w błędzie, że nie rozumiecie Pisma ani mocy Bożej? Gdy bowiem powstaną z martwych, nie będą się ani żenić, ani zamąż wychodzić, ale będą jak aniołowie w niebie. Co zaś dotyczy umarłych, że zmartwychwstaną, czyż nie czytaliście w księdze Mojżesza, tam gdzie mowa „O krzaku”, jak Bóg powiedział do niego: Ja jestem Bóg Abrahama, Bóg Izaaka i Bóg Jakuba. Nie jest On Bogiem umarłych, lecz żywych. Jesteście w wielkim błędzie.

Opowiadanie pt. „Wchodzenie w siebie”

Pełen pokory brat zakonny, karmelita żyjący w XVII w., Wawrzyniec od Zmartwychwstania, lubił powtarzać tym, którzy pytali go o radę, że najlepszą drogą do życia nieustającej modlitwy, jest częste w ciągu dnia „wchodzenie w siebie”.

Podczas pracy i innych zajęć, nawet w czasie czytania i pisania, choć dotyczą one spraw duchowych, a nawet więcej: podczas modlitwy musimy na chwilę zatrzymać się, aby uwielbić Boga w głębi naszego serca i odczuć Jego obecność choć przelotnie i jakby ukradkiem.

Refleksja

Jesteśmy stworzeni do życia. Bóg bowiem jest Bogiem żywych, a nie umarłych. Tymczasem mamy tendencje widzenia naszego życia przez pryzmat śmierci. Wszak to ona kończy naszą ziemską wędrówkę. Dlatego też i ciężko przełamać się i zobaczyć coś więcej niż cierpienie, łzy i smutek. Nasze życie bowiem często doświadczamy jako pasmo niepowodzeń zakończonych odejściem z tego świata…

Jezus pokazuje, ze życie tu na ziemi to nie koniec. Jest przecież życie wieczne, które przerasta absolutnie nasze ziemskie pielgrzymowanie. Jezus zmartwychwstał i dam nam nadzieję, że śmierć ziemska nie jest końcem życia, ale początkiem, gdzie śmierć nad nami nie ma już władzy. Warto popatrzeć na nasze ziemskie życie z perspektywy życia wiecznego. Wtedy smutek zastąpi radość, a w beznadzieję wejdzie optymizm widzenia tego, co jeszcze przed nami…

3 pytania na dobranoc i dzień dobry

1. Czy widzisz swoje bycie na ziemi przez pryzmat życia, czy śmierci?
2. Jak żyć, aby nie umrzeć duchowo?
3. Czy patrzysz na swoje życie ziemskie z perspektywy życia wiecznego?

I tak na koniec…

Mówienie ludziom „nie” jest wspaniałą rzeczą, jest to część przebudzenia. I zrozum, to nie jest egoizm. Egoizmem jest wymaganie od innych, by żyli życiem, które akurat tobie wydaje się najwłaściwsze. To jest egoizm. Żyć swoim życiem nie jest egoizmem (Anthony de Mello)