Plon naszej pracy i talentów…

Przypowieść o siewcy. Cel przypowieści. Wyjaśnienie przypowieści o siewcy

Jezus znowu zaczął nauczać nad jeziorem i bardzo wielki tłum ludzi zebrał się przy Nim. Dlatego wszedł do łodzi i usiadł w niej /pozostając/ na jeziorze, a cały lud stał na brzegu jeziora. Uczył ich wiele w przypowieściach i mówił im w swojej nauce: Słuchajcie: Oto siewca wyszedł siać. A gdy siał, jedno padło na drogę; i przyleciały ptaki, i wydziobały je. Inne padło na miejsce skaliste, gdzie nie miało wiele ziemi, i wnet wzeszło, bo nie było głęboko w glebie.

Lecz po wschodzie słońca przypaliło się i nie mając korzenia, uschło. Inne znów padło między ciernie, a ciernie wybujały i zagłuszyły je, tak że nie wydało owocu. Inne w końcu padły na ziemię żyzną, wzeszły, wyrosły i wydały plon: trzydziestokrotny, sześćdziesięciokrotny i stokrotny. I dodał: Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha.

A gdy był sam, pytali Go ci, którzy przy Nim byli, razem z Dwunastoma, o przypowieść.

On im odrzekł: Wam dana jest tajemnica królestwa Bożego, dla tych zaś, którzy są poza wami, wszystko dzieje się w przypowieściach, aby patrzyli oczami, a nie widzieli, słuchali uszami, a nie rozumieli, żeby się nie nawrócili i nie była im wydana /tajemnica/.

I mówił im: Nie rozumiecie tej przypowieści? Jakże zrozumiecie inne przypowieści? Siewca sieje słowo. A oto są ci /posiani/ na drodze: u nich się sieje słowo, a skoro je usłyszą, zaraz przychodzi szatan i porywa słowo zasiane w nich.

Podobnie na miejscach skalistych posiani są ci, którzy, gdy usłyszą słowo, natychmiast przyjmują je z radością, lecz nie mają w sobie korzenia i są niestali. Gdy potem przyjdzie ucisk lub prześladowanie z powodu słowa, zaraz się załamują. Są inni, którzy są zasiani między ciernie: to są ci, którzy słuchają wprawdzie słowa, lecz troski tego świata, ułuda bogactwa i inne żądze wciskają się i zagłuszają słowo, tak że zostaje bezowocne.

W końcu na ziemię żyzną zostali posiani ci, którzy słuchają słowa, przyjmują je i wydają owoc: trzydziestokrotny, sześćdziesięciokrotny i stokrotny.

Opowiadanie pt. „O dwóch braciach”

Jezus mówił tłumom wiele w przypowieściach, a bez przypowieści nic im nie mówił. Tak więc mógł też pewnego dnia przedłożyć im tę przypowieść o dwóch braciach:

Królestwo niebieskie podobne jest do dwóch braci, którzy żyli w pokoju i radości, dopóki Bóg ich nie wezwał, aby poszli za Jezusem i stali się Jego uczniami.

Starszy odpowiedział ochoczym sercem na wezwanie Pana, aczkolwiek musiał opuścić swoją rodzinę i wyrwać się z objęć dziewczyny, którą kochał i chciał pojąć za żonę. W końcu udał się do dalekiego kraju, gdzie spędził swe życie w służbie najbiedniejszym z biednych.

Gdy w owej krainie wybuchło prześladowanie chrześcijan, pojmało go, niesprawiedliwie osądzono, skatowano i zabito.Wówczas rzekł mu Pan: Dobrze, sługo dobry i wierny! Twoją służbą zarobiłeś tysiąc talentów; w nagrodę dam ci miliard, miliard talentów: wejdź do radości Pana swego!

Odpowiedź młodszego brata na wezwanie Pana nie była aż tak wspaniałomyślna. Postanowił bowiem zignorować to wezwanie i dalej robić swoje. A więc pojął za żonę dziewczynę, którą kochał. Długie lata żyli szczęśliwie, dobrze im się powodziło, cieszyli się bogactwem i sławą. A on dbał o żonę i dzieci, od czasu do czasu dawał jałmużnę ubogim, posyłał też starszemu bratu jakąś niewielką sumę pieniędzy.

A gdy przyszła i na niego pora odejścia z tego świata, rzekł mu Pan: Dobrze, sługo dobry i wierny! Twoją służbą zarobiłeś dziesięć talentów; w nagrodę dam ci miliard, miliard talentów: wejdź do radości Pana swego!

Starszy brat był zaskoczony, gdy dowiedział się, że jego młodszy brat otrzymał taką samą nagrodę jak on. Ale cieszył się razem z nim. I rzekł: Panie, gdy teraz wiem to, co wiem, gdybym się jeszcze raz narodził i jeszcze raz miałbym przeżyć moje życie, poszedłbym tą samą drogą, którą szedłem za Tobą.

Refleksja

Każdy z nas ma talenty, które zna i są wciąż odkrywane i zarazem kształtowane, ale są i takie, które są wielką tajemnicą. Nie da się ich w sobie odkryć bez „odejścia od siebie” i spojrzenia na siebie z pewnego dystansu. Pomocni są nam też nasi przyjaciele, którzy potrafią prosto i zwięźle przekazać nam to, czego my nie widzimy. Sam talent i przyjaciel to za mało, bo potrzebna jest też konsekwencja w ciągłym rozwijaniu naszych talentów…

Jezus widział, że wielu ludzi, którzy do niego przychodzili mieli mnóstwo talentów. Niestety nie mogli ich realizować, gdyż w ich życiu były mniejsze lub większe, wewnętrzne lub zewnętrzne przeszkody. Jezus tym bardziej pomagał im, aby mogli pójść dalej, aby mogli tym co dał im Bóg, dzielić się z innym ludźmi…

3 pytania na dobranoc i dzień dobry

1. Jakie masz talenty dane Ci od Boga?
2. Czy pomagasz innym ludziom w rozwijaniu ich talentów?
3. Dlaczego warto rozwijać swoje talenty?

I tak na koniec…

Tracimy przyjaciół, gdy odkrywają oni w nas talenty, które dotąd przypisywali tylko sobie (Zdzisław Kałędkiewicz)