Niedowiarstwo trzeba pokonać…

Jezus w Nazarecie

Jezus przyszedł do swego rodzinnego miasta. A towarzyszyli Mu Jego uczniowie. Gdy nadszedł szabat, zaczął nauczać w synagodze; a wielu, przysłuchując się, pytało ze zdziwieniem: Skąd On to ma? I co za mądrość, która Mu jest dana? I takie cuda dzieją się przez Jego ręce. Czy nie jest to cieśla, syn Maryi, a brat Jakuba, Józefa, Judy i Szymona? Czyż nie żyją tu u nas także Jego siostry? I powątpiewali o Nim.

A Jezus mówił im: Tylko w swojej ojczyźnie, wśród swoich krewnych i w swoim domu może być prorok tak lekceważony. I nie mógł tam zdziałać żadnego cudu, jedynie na kilku chorych położył ręce i uzdrowił ich. Dziwił się też ich niedowiarstwu. Potem obchodził okoliczne wsie i nauczał.

Opowiadanie pt. „O dwóch żołnierzach”

Jest taka wzruszająca historyjka z pola bitwy, nie wiadomo z której wojny:

Do oficera melduje się szeregowy z prośbą, aby mógł odszukać i sprowadzić zaginionego przyjaciela. Oficer odmawia, bo nie chce ryzykować życia za człowieka, który prawdopodobnie już nie żyje.

Żołnierz mimo to udaje się na poszukiwanie i za godzinę wraca śmiertelnie zraniony, z martwym przyjacielem na rękach. Oficer wychodzi z siebie: – Mówiłem ci, że on już nie żyje. Teraz straciłem was obu, po co to wszystko?

Umierający żołnierz odpowiedział cicho: – Panie oficerze, to się opłaciło. Gdy go odnalazłem, jeszcze żył i powiedział mi: – „Wiedziałem, że przyjdziesz”.

Refleksja

Zaczynamy nie wierzyć nikomu. Wciąż jesteśmy podejrzliwi, że i tym razem ktoś nas oszuka, wykiwa, wystawi na pośmiewisko. Im więcej takich sytuacji życiowych, tym trudnej przełamać w sobie opór , aby zaufać i zdać się na czyjąś wolę. Instynktownie jednak czujemy, że nie da się żyć wciąż w świecie, gdzie każdy każdemu będzie patrzył na ręce i sprawdzał co w danym momencie robi. Jest to bowiem więzienie z którego nie ma wyjścia, bo jest ono w naszej głowie…

Jezus żył wśród ludzi, którzy wciąż mu nie dowierzali, że jest kimś wyjątkowym, że jest wybrańcem samego Boga. Nie musiał nic udowadniać, bo Jego życie wskazywało, że właśnie nim jest. Jednak dystans między Nim, a tymi, co Go otaczali i przysłuchiwali się Mu, był często barierą nie do przeskoczenia. Zwłaszcza dla tych, którzy Go nienawidzili, możliwość uwierzenia w Niego, była niemożliwa. Dystans zatem wciąż rósł, bo spowodowany był niedowiarstwem ze strony człowieka. Mur braku zaufania był nie do przeskoczenia…

3 pytania na dobranoc i dzień dobry

1. Dlaczego nie wierzymy i nie ufamy innym ludziom?
2. Dlaczego nie przezwyciężamy naszych niechęci?
3. Dlaczego niedowiarstwo nastawia nas negatywnie do innych ludzi?

I tak na koniec…

Niedowiarstwo przychodzi naturalnie, niewiarę trzeba w sobie wyrobić (Stephen King, Desperacja)