Ostatni z ostatnich…

Druga zapowiedź męki i zmartwychwstania. Spór o pierwszeństwo

Po wyjściu stamtąd podróżowali przez Galileję, On jednak nie chciał, żeby kto wiedział o tym. Pouczał bowiem swoich uczniów i mówił im: Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi. Ci Go zabiją, lecz zabity po trzech dniach zmartwychwstanie. Oni jednak nie rozumieli tych słów, a bali się Go pytać. Tak przyszli do Kafarnaum.

Gdy był w domu, zapytał ich: O czym to rozprawialiście w drodze? Lecz oni milczeli, w drodze bowiem posprzeczali się między sobą o to, kto z nich jest największy. On usiadł, przywołał Dwunastu i rzekł do nich: Jeśli kto chce być pierwszym, niech będzie ostatnim ze wszystkich i sługą wszystkich!

Potem wziął dziecko, postawił je przed nimi i objąwszy je ramionami, rzekł do nich: Kto przyjmuje jedno z tych dzieci w imię moje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, nie przyjmuje mnie, lecz Tego, który Mnie posłał.

Opowiadanie pt. „Życie po życiu”

Olbrzymie zainteresowanie wywołała na całym świecie książka doktora Raymonda Mood’ego – „Life after life”. Człowieka bardzo interesuje problem „Życia po życiu”. Dlaczego? Cała bowiem ludzka egzystencja jest ku przyszłości. Z nią wiąże się wszystkie tęsknoty, marzenia i plany.

W każdej niemal sytuacji rodzi się stłumione pytanie, co będzie potem, jakie perspektywy zawierają się w tym, czego jeszcze w tej chwili nie można powiedzieć ani odgadnąć. Czy po śmierci można się jeszcze czegoś spodziewać? Wszelka nadzieja w obliczu śmierci zda się być szaleństwem. Tylko człowiek jest zdolny do takiego szaleństwa.

Tylko człowiek potrafi żyć nadzieją sięgającą poza granicę śmierci. Nadzieją, która skierowana jest na coś, co nie zależy tylko od niego.

Książka Moode’ego w swej wymowie potwierdza prawdę, że człowiek nie potrafi zrozumieć swego przeznaczenia otwartego na świat, jak tylko w łączności z życiem poza grobowym. Nie rozstrzygajmy problemu, co należy sądzić o świadectwach ludzi, którzy „wychylili się” nieco poza granicę śmierci. Chrystus zagwarantował swym autorytetem obietnicę, że kto wierzy w Niego, choćby i umarł, żyć będzie.

Refleksja

Wielu z nas zastanawia się co będzie potem, po naszym życiu na tej ziemi. I nie jest to nic dziwnego, bo przecież nie przyjmujemy nawet do wiadomości, że potem już nic nie będzie. I to jest dobre nie tylko dla nas, ale dla życia innych ludzi. Gorzej jednak, jeśli zaniedbujemy to teraźniejsze życie, poświęcając przyszłości i rozważaniu na jej temat całe nasze życie i czas. Tymczasem nasze życiu „tu i teraz” to przedsionek tego życia w przyszłości. Zatem teraźniejszość jest częścią przyszłości. Warto zatem nią żyć całym swoim umysłem i sercem…

Jezus dzielił się sobą z innymi ludźmi. Cieszył się, że są z Nim „tu i teraz”. Wciąż jednak mówił o tym, co będzie potem. Przygotowywał ludzi do „życia po życiu”. Życie ziemskie, które uwikłane w grzeszność tego świata, miało potem być zastąpione życiem w Bożej miłości, samym Bogiem. Aby ucieszyć się tym, co będzie, trzeba żyć w wierze, nadziei i miłości tu i teraz. Przejście z ziemi do nieba będzie dla nas o wiele łatwiejsze…

3 pytania na dobranoc i dzień dobry

1. Dlaczego tak często myślimy o tym, co przed nami?
2. Dlaczego nie należy za dużo czasu poświęcać przyszłości?
3. Dlaczego warto żyć tym „tu i teraz”?

I tak na koniec…

Człowiek szczęśliwy jest zbyt zadowolony z teraźniejszości, by oddawać się zanadto rozmyślaniom o przyszłości (Albert Einstein)