Nie zabraniać…

W imię Jezusa

Wtedy Jan rzekł do Niego: Nauczycielu, widzieliśmy kogoś, kto nie chodzi z nami, jak w Twoje imię wyrzucał złe duchy, i zabranialiśmy mu, bo nie chodził z nami.

Lecz Jezus odrzekł: Nie zabraniajcie mu, bo nikt, kto czyni cuda w imię moje, nie będzie mógł zaraz źle mówić o Mnie. Kto bowiem nie jest przeciwko nam, ten jest z nami.

Opowiadanie pt. „Przygoda króla”

W 1458 roku Macieja Korwina wybrano na króla Węgier. Szlachta spieszyła tłumnie na zamek, aby złożyć hołd nowemu władcy. Wśród przybyłych magnatów obecny był również książę serbski Lazarion. Na cześć gości mieszkających w zamku urządzano przez kilka dni wystawne biesiady. Przygodnemu złodziejowi udało się w tym czasie zakraść do zamku. Za pomocą wytrychu dostał się do komnaty księcia Lazariona.

Gdy buszował w najlepsze po pokoju, usłyszał kroki. Jedyna droga ucieczki została mu odcięta. Nie namyślając się długo wszedł pod łóżko. Po chwili usłyszał, jak książę serbski mówił do żony, że przybył do Budapesztu nie z szacunku dla króla, ale w tym celu, aby go otruć. Żona próbowała odwieść swego męża od tego zamiaru. Ten jednak kazał jej milczeć.

Gdy oboje zasnęli, złodziej czmychnąwszy z komnaty, dał się złapać straży i poprosił, aby zaprowadzono go przed oblicze króla. Widząc, że Król nie chce uwierzyć w to co podsłuchał, molestował władcę aby zamknięto go w więzieniu do dnia, w którym słowa doniesienia okażą się prawdą. Król przystał na tę prośbę, ale odtąd zaczął bacznie obserwować zachowanie swojego serbskiego gościa. Kilka dni później Lazarion oznajmił królowi, że ważne sprawy wzywają go do domu. Na pożegnanie chciał wychylić wspólny toast za trwałą przyjaźń.

Sługa przyniósł dwa puchary napełnione winem. Książę podał jeden królowi. Ten jednak zażądał, aby najpierw gość z niego wypił. Lazarion straszliwie zbladł. Drżącą ręką ująwszy puchar opróżnił go. Za godzinę był już martwy. Zabiła go trucizna, którą przymieszał do wina. Własną ręką winowajca wymierzył sobie karę. Złodziej odzyskał upragnioną wolność. W nagrodę otrzymał dobrą służbę, tak że od tej pory nie miał ochoty do kradzieży.

Król zaś dziękował Opatrzności Bożej za ocalenie życia. Przy okazji często powtarzał: „Kto pod kim dołki kopie, sam w nie wpada.”

Refleksja

Prawda obroni się sama. Potrzebny jest tylko czas. My tymczasem chcemy wszystko mieć od razu, stąd nie ma w nas cierpliwości, aby zweryfikować czyjeś słowa z jego postępowaniem. Tymczasem nasze życie potrzebuje czasu, którego nic nie jest w stanie przyspieszyć. Nasze zamiary powinny być zatem czyste w intencji, bo tylko wtedy możliwy jest końcowy sukces, czyli radość z osiągniętego celu…

Jezus nie konfrontował, tylko czekał. Wiedział, że każde kłamstwo wcześniej, czy później zostanie zweryfikowane. Kłamstwo bowiem ma to do siebie, że nie jest samoistnie egzystować, gdyż zniszczy samo siebie. Nie da się w nieskończoność kłamać, gdyż ludzie mają dar obserwacji, która weryfikuje i prowadzi do prawdy. Kłamstwo i zło zawsze ma krótkie nogi…

3 pytania na dobranoc i dzień dobry

1. Czy prawda zawsze „obroni się sama”?
2. Dlaczego nasze intencje są tak ważne?
3. Dlaczego kłamstwo zamyka nas na życie?

I tak na koniec…

Nie staraj się, aby ludzie zrozumieli intencje twoich czynów. Ludzie ich nigdy nie zrozumieją i nie ma w tym żadnej niesprawiedliwości. Bo sprawiedliwość to pościg za chimerą, która jest wewnętrzną sprzecznością (Antoine de Saint-Exupéry)