Dlatego nie bójcie się…

Męstwo w ucisku

Jezus powiedział do swoich apostołów: Uczeń nie przewyższa nauczyciela ani sługa swego pana. Wystarczy, jeśli uczeń będzie jak jego nauczyciel, a sługa jak pan jego.

Jeśli pana domu przezwali Belzebubem, o ileż bardziej jego domowników tak nazwą. Więc się ich nie bójcie! Nie ma bowiem nic zakrytego, co by nie miało być wyjawione, ani nic tajemnego, o czym by się nie miano dowiedzieć. Co mówię wam w ciemności, powtarzajcie na świetle, a co słyszycie na ucho, rozgłaszajcie na dachach!

Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle. Czyż nie sprzedają dwóch wróbli za asa? A przecież żaden z nich bez woli Ojca waszego nie spadnie na ziemię. U was zaś nawet włosy na głowie wszystkie są policzone.

Dlatego nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli. Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie.

Opowiadanie pt. „O rycerzu i smokach”

Brakowało mu” odwagi i nie ciągnęło go w ogóle do wojaczki: Ojciec jednak mimo to postanowił go szkolić w rzemiośle rycerskim i wysłał do najsłynniejszego mistrza na nauki. Nauczyciel musiał poświęcić wiele czasu, zanim nauczył go sztuki walki ze specjalizacją – jak byśmy to dzisiaj powiedzieli – wojowania ze smokami. Najpierw były to smoki papierowe, potem z tektury, w końcu z drzewa. Giermek ćwiczył pilnie i czynił zadowalające postępy.

Wreszcie pewnego dnia oznajmiono mu, że już czas, aby wyruszył do starcia z prawdziwym smokiem. Myśl o grożących niebezpieczeństwach przeraziła okrutnie młodego rycerza. Mistrz wtedy – aby dodać odwagi – ofiarował mu na drogę czarodziejskie słowo. Za każdym razem, kiedy spotka smoka, ma tylko wypowiedzieć słowo, a bestia już nic złego zrobić mu nie może.

Rycerz wyruszył w świat. Szybko stał się sławnym zabójcą smoków. Nie znał strachu ni lęku za grosz.

Aż razu pewnego, po przehulanej nocy, napatoczył się znowu na smoka. Wino wypite w nadmiarze działało jeszcze zbyt silnie i w żaden sposób nie mógł sobie przypomnieć owego czarodziejskiego słowa. W ostatniej jednak chwili stanął do walki i udało mu się – jak zwykłe – za jednym cięciem odrąbać siedem smoczych głów: Zwyciężył.

Kiedy wrócił do domu, nie bez dumy opowiadał o tym zdarzeniu. Mistrz zaśmiał się tylko i powiedział, że tym sposobem uśmiercone zostały wszystkie smoki, gdyż czarodziejskie słowo w rzeczywistości nie miało żadnej mocy. Było tylko po to, aby zręczności rycerskiej dodać odwagi i zaufania we własne siły. Nie zabezpieczało ono jednak nigdy przed wrogiem.

Wystraszył się rycerz śmiertelnie, usłyszawszy taką odpowiedź. Pobladł jak ściana, kiedy uświadomił sobie, ile to niebezpieczeństw czyhało na jego drodze, ile to razy narażał swe życie. Tej nocy nie spał już spokojnie, na samo wspomnienie przeszłych walk trząsł się jak w febrze.

Rankiem wyruszył znowu, aby spotkać kolejnego, 51 smoka w swoim życiu. Z tej wyprawy nie powrócił już nigdy.

Refleksja

Bojaźń paraliżuje ludzi do tego stopnia, że każdy dobry czyn nigdy nie jest przez to realizowany. Samo zapragniecie bycia dobrym to za mało, potrzeba jeszcze konkretnego czynu, który nadaje naszej wypowiedzi odpowiedni kierunek, ale też weryfikuje, często zbyt idealistyczne poglądy na świat…

Jezus w tym względzie jest realistą. Wie, że wśród ucisku i zniewag przyjdzie Jego uczniom zmagać się z tymi, którzy ich nienawidzą do tego stopnia, że życzą im nawet śmierci. Obroną na atak niech będzie miłość, tylko w ten sposób nie rozlejemy jeszcze więcej krwi tu na ziemi…

3 pytania na dobranoc i dzień dobry

1. Dlaczego jest w nas bojaźń?
2. Jak żyć w ucisku i wśród zniewag?
3. Dlaczego miłość jest nam tak potrzebna?

I tak na koniec…

Pokora jest cnotą, bojaźń jest chorobą (autor nieznany)