Skądże więc ma to wszystko…

Jezus w Nazarecie

Jezus przyszedłszy do swego miasta rodzinnego, nauczał ich w synagodze, tak że byli zdumieni i pytali: Skąd u Niego ta mądrość i cuda? Czyż nie jest On synem cieśli? Czy Jego Matce nie jest na imię Mariam, a Jego braciom Jakub, Józef, Szymon i Juda?

Także Jego siostry czy nie żyją wszystkie u nas? Skądże więc ma to wszystko? I powątpiewali o Nim. A Jezus rzekł do nich: Tylko w swojej ojczyźnie i w swoim domu może być prorok lekceważony. I niewiele zdziałał tam cudów, z powodu ich niedowiarstwa.

Opowiadanie pt. „Jak to możliwe?”

Biskup Samonas z Gazy zaprawiony w dysputach religijnych przybył jako pielgrzym do Jerozolimy. Wykorzystał tę sposobność przygodny imam i poprosił go, aby odpowiedział na kilka pytań odnoszących się do Sakramentu Ołtarza.

– Jak to możliwe, aby chleb i wino mogły się stać Ciałem i Krwią Chrystusa? – zapytał mahometanin. – Gdy przyszedłeś na świat – odpowiedział biskup nie byłeś tak duży jak dziś. Urosłeś i masz teraz więcej ciała i krwi, niż wtedy. Skąd je masz? Twój organizm przemieniał pokarmy, które spożywałeś w ciało i krew. Jeśli człowiek może chleb i wino przemieniać w ciało i krew to dlaczego nie mógłby uczynić tego Bóg?

Odpowiedź zmieszała nieco i mama, zadał jednak biskupowi drugie pytanie:- Jak to możliwe, żeby w tak małej hostii był obecny Chrystus? – Okolica, którą widzisz wokół siebie, jest bardzo rozległa, twoje oko zaś bardzo małe, a mimo tego masz w nim obraz całej okolicy – odparł biskup. – Tak samo możliwe jest, że w małej hostii obecny jest cały Chrystus.

Po chwili milczenia wyznawca Allaha zadał trzecie pytanie: – Dobrze, ale jak to możliwe, aby to samo Ciało Chrystusa było równocześnie obecne we wszystkich waszych kościołach? – Dla Boga nie ma nic niemożliwego – odrzekł Samonas. – Pokażę ci coś podobnego w naturze: rozbij zwierciadło na kawałki, a w każdym z nich zobaczysz swoje odbicie. Dam ci drugi przykład: słowa, które wymawiam, słyszy każdy człowiek w tłumie, który nas otacza. Jeśli to jest możliwe, to w takim razie możliwe jest i to, że Ciało Chrystusa jest równocześnie obecne w wielu miejscach.

Refleksja

Często dziwimy się, że ktoś jest inny niż nasza osobista ocena o nim. Potrafi ona często być niesprawiedliwa. Oceniamy bowiem drugiego wobec wyglądu, jego zachowania, ale też i przede wszystkim według naszego sposobu spostrzegania rzeczywistości. W ten sposób robimy krzywdę nie tylko osobie ocenianej, ale także i… sobie. Bo przecież ten, który mógł być nam bliski, poprzez naszą błędną ocenę, staje się nam zupełnie obcy. Czasami staje się wręcz wrogiem…

Jezus uczy nas, że nastawianie się negatywne wobec innych nie jest dobrą metodą. Odbiera nam to bowiem siły do działania, pracy i zaangażowania. Tymczasem to właśnie przebywanie z innym często daje nam moc działania na ziemi. To drugi człowiek jest tym, który potrzebuje naszej pomocy, ale także ją nam oferuje, nawet nieświadomi i to każdego dnia. Nie należy zatem eliminować tego, co daje nam radość w byciu z innymi. Nie bowiem droga kłótni i sporów ma nami rządzić, ale wiara, nadzieja i miłość, które oferowane innym, zwracają się wielokrotnie. Miłość bliźniego, jak siebie samego, jest tu jakże trafne, ale i pomocne w naszym życiu…

3 pytania na dobranoc i dzień dobry

1. Dlaczego nasze oceny są krzywdzące innych?
2. Dlaczego oceniamy innych?
3. Dlaczego miłość bliźniego jak siebie samego jest ważna?

I tak na koniec…

Człowiek, wchodząc w przestrzeń wspólną, musi wyrzec się swej intymności; od momentu wejścia w ludzką wspólnotę jest on skazany na to, że każdy jego ruch, każde słowo i każdy gest będą oceniane przez innych ludzi (Antoni Kępiński)