Lęk jest przeszkodą…

Jezus chodzi po jeziorze

Skoro tłum został nakarmiony, Jezus zaraz przynaglił uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzili Go na drugi brzeg, zanim odprawi tłumy. Gdy to uczynił, wyszedł sam jeden na górę, aby się modlić. Wieczór zapadł, a On sam tam przebywał. Łódź zaś była już sporo stadiów oddalona od brzegu, miotana falami, bo wiatr był przeciwny. Lecz o czwartej straży nocnej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze. Uczniowie, zobaczywszy Go kroczącego po jeziorze, zlękli się myśląc, że to zjawa, i ze strachu krzyknęli.

Wtedy Jezus odezwał się do nich: «Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się». Na to odpowiedział Piotr: «Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie». A On rzekł: «Przyjdź».

Piotr wyszedł z łodzi i krocząc po wodzie, przyszedł do Jezusa. Lecz na widok silnego wiatru uląkł się i gdy zaczął tonąć, krzyknął: «Panie, ratuj mnie».

Jezus natychmiast wyciągnął rękę i chwycił go, mówiąc: «Czemu zwątpiłeś, małej wiary?»

Gdy wsiedli do łodzi, wiatr się uciszył. Ci zaś, którzy byli w łodzi, upadli przed Nim, mówiąc: «Prawdziwie jesteś Synem Bożym».

Gdy się przeprawili, przyszli do ziemi Genezaret. Ludzie miejscowi, poznawszy Go, rozesłali posłańców po całej tamtejszej okolicy, znieśli do Niego wszystkich chorych i prosili, żeby przynajmniej frędzli Jego płaszcza mogli się dotknąć; a wszyscy, którzy się Go dotknęli, zostali uzdrowieni.

Opowiadanie pt. „O zgubionej bransolecie”

Opowiadają, że rabin Samuel przybył do Rzymu akurat w tym dniu, kiedy cesarzowa zgubiła złotą bransoletę. Rabin przypadkowo znalazł ową cenną zgubę. Herold zaś jeszcze tego samego dnia wyruszył z obwieszczeniem: – Kto odda bransoletę w ciągu 30 dni, otrzyma nagrodę; jeżeli jednak znajdzie się ją u kogoś po 30 dniach, zapłaci za to głową.

Rabin nie oddał bransolety w wyznaczonym terminie. Uczynił to dopiero, gdy minęło 30 dni. Cesarzowa zaczęła go wtedy wypytywać: – Nie było cię w tym czasie w królestwie? – Owszem, byłem – odpowiedział Żyd. – Nie słyszałeś ogłoszenia herolda? – Owszem, słyszałem: – A coś słyszał – chciała wiedzieć cesarzowa. Samuel powiedział jej dokładnie treść obwieszczenia. – Dlaczego w takim razie nie przyniosłeś bransolety w ciągu 30 dni? – Dlatego, abyś nie myślała, że zrobiłem to ze strachu przed tobą. Przyniosłem tę bransoletę, bo boję się Boga wyjaśnił bogobojny Żyd.

Refleksja

Nasz lęk może być tak silny, że przeszkadza nam w codziennym życiu. Pozbyć się go jest nam bardzo ciężko, bo nie ma w nas nadziei, że jesteśmy w stanie przezwyciężyć go sami. Boimy się też zdania się na kogoś, bo brak nam zaufania. Wpadamy w kółko zamknięte, zostając z naszym problemem sami, bez nadziei na lepsze jutro. Tymczasem podświadomie wiemy i czujemy w sercu, że jest gdzieś nadzieja, która zawieść nie może…

Jezus dawał nadzieję ludziom każdego dnia. W każdej sytuacji życiowej był z nimi, aby pomóc im wyzdrowieć, aby mieli się lepiej. Usuwał wszystkie przeszkody z którymi nie potrafili sobie poradzić. Pomagał w sytuacjach po ludzku biorąc nie możliwych do uratowania. Leczył umierających, którzy się źle mieli. Dawał przede wszystkim nadzieję, która nie przychodzi sama. Trzeba o nią prosić samego Jezusa, a na pewno przyjdzie…

3 pytania na dobranoc i dzień dobry

1. Dlaczego nie możemy się lękać?
2. Dlaczego nadzieja zawieść nie może?
3. Czy prosisz Jezusa o dar nadziei?

I tak na koniec…

Bo ten, kto raz nie złamie w sobie tchórzostwa, będzie umierał ze strachu do końca swoich dni (Andrzej Sapkowski)