Uczyć się od dzieci zaufania…

Jezus błogosławi dzieci

Przynoszono do Jezusa dzieci, aby włożył na nie ręce i pomodlił się za nie; a uczniowie szorstko zabraniali im tego. Lecz Jezus rzekł: «Dopuście dzieci i nie przeszkadzajcie im przyjść do Mnie; do takich bowiem należy królestwo niebieskie». Włożył na nie ręce i poszedł stamtąd.

Opowiadanie pt. „O drwalu i królu”

Żył sobie kiedyś biedny drwal. Mieszkał pod lasem w małej ubogiej chatce, zarabiał niewiele, ale był zadowolony z tego, co posiadał. Promieniował szczęściem i cały dom wieczorem trząsł się od śmiechu i śpiewu. Chętnie też przychodzili inni, aby cieszyć się ich naturalną radością.

To właśnie denerwowało króla, który codziennie wracając z polowania, musiał przechodzić koło rozśpiewanej chaty. – Z czegóż taki wyrobnik może się tak śmiać? – pytał zprzekąsem monarcha.

I zaraz następnego dnia posłał gońca z rozkazem: Pan i władca życzy sobie, abyś jeszcze przed północą dostarczył na zamek pięćdziesiąt worków trocin; w przeciwnym razie zginiesz ty i cała twoja rodzina.Drwal zmarkotniał, bo wiedział, żę nie sposób w ciągu tak krótkiego czasu „zorganizować” taką masę trocin.

Po krótkiej naradzie z żoną postanowili jednak, że spędzą i ten ostatni wieczór (bo śmierć pewna) tak samo w gronie dzieci i przyjaciół: właśnie w imię zasady, iż trzeba umierać tak, jak się żyło.

I tak też nastał ten wieczorny czas: znowu zeszło się mnóstwo gości – było pięknie i serdecznie. Przed północą wszyscy powrócili do swoich domów. Drwal z żoną zostali sami, dzieci poszły spać. O północy pocieszają się wzajemnie: lepiej umrzeć szczęśliwie i w pokoju, niż żyć w strachu i w niewoli.

W tym momencie słychać właśnie kołatanie do drzwi. Ociągając się, wstał mąż, aby wpuścić oczekiwanych katów. Na dworze stał jednak tylko jeden urzędnik. Zmieszany wszedł do środka i suchym głosem zakomenderował: – Przygotuj sześć desek na trumnę… król umarł niespodziewanie… przed chwilą.

Refleksja

Zaufania uczymy się każdego dnia. Odkrywamy jego dobrodziejstwa, ale też i porażki. Brak zaufania może zniszczyć każdą relację z drugim człowiekiem. Zaufanie bowiem jest podstawą naszych relacji międzyludzkich. Trzeba nam zatem być jak dziecko, które swoimi otwartymi dłońmi zachęca do współpracy. Nie może być w tym jednak żadnej naiwności, gdyż zło może zebrać swoje owoce. Tam, gdzie nie ma zaufania, tam jest śmierć relacji międzyludzkich…

Jezus zachęcał ludzi, aby swoim zaufaniem otwierali serca innych ludzi, ale również to, aby byli otwarci no to, co daje im drugi człowiek. Dziecko zawsze swoimi rękami zachęca do wejścia w relacje. Wyciągnięta ręka to symbol otwartości, którą można zawsze odrzucić w mgnieniu oka, ale trudno spodziewać się, że zostanie ponownie otwarta. Na zaufanie można pracować całe życie, ale stracić je można w mgnieniu oka…

3 pytania na dobranoc i dzień dobry

1. Dlaczego zaufania uczymy się każdego dnia?
2. Dlaczego brak zaufania niszczy relacje międzyludzkie?
3. Dlaczego zaufanie jest podstawą naszych relacji międzyludzkich?

I tak na koniec…

„Mieć” zaufanie. Nigdy się nie „ma” zaufania. Zaufanie to nie jest coś, co się posiada. To coś, czym się obdarza. „Darzy się” zaufaniem (Éric-Emmanuel Schmitt, Małe zbrodnie małżeńskie)