Służyć, nie wywyższać się…

Synowie Zebedeusza

Matka synów Zebedeusza podeszła do Jezusa ze swoimi synami i oddając Mu pokłon, o coś Go prosiła. On ją zapytał: «Czego pragniesz?». Rzekła Mu: «Powiedz, żeby ci dwaj moi synowie zasiedli w Twoim królestwie, jeden po prawej, a drugi po lewej Twej stronie».

Odpowiadając Jezus rzekł: «Nie wiecie, o co prosicie. Czy możecie pić kielich, który Ja mam pić?».

Odpowiedzieli Mu: «Możemy». On rzekł do nich: «Kielich mój pić będziecie. Nie do Mnie jednak należy dać miejsce po mojej stronie prawej i lewej, ale dostanie się ono tym, dla których mój Ojciec je przygotował». Gdy dziesięciu pozostałych to usłyszało, oburzyli się na tych dwóch braci.

A Jezus przywołał ich do siebie i rzekł: «Wiecie, że władcy narodów uciskają je, a wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie u was. Lecz kto by między wami chciał się stać wielkim, niech będzie waszym sługą. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem waszym. Na wzór Syna Człowieczego, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu».

Opowiadanie pt. „O śnie i służeniu Bogu”

Pewien młody rabin w swej gorliwości tak się przejął studiami, że nie chcąc tracić zbyt wiele czasu, sypiał tylko „w kucki” i z ogarkiem w ręce, tak że dopalający się płomień parzył mu palce i budził ze snu.

Pewnego dnia nawiedził go stary, doświadczony kolega i zobaczywszy, co ten wyprawia, namówił go do porządnego spania. Rabbi wyspawszy się, poczuł w sobie nowego ducha. To samo zauważyli wierni w bożnicy.

Ponoć kiedy zaczął śpiewać hymn dziękczynny o tym, jak Izraelici szli po suchym dnie morskim, słuchacze zarzucili poły kaftanów, aby ich nie zmoczyły fale piętrzące się z prawej i z lewej strony.

Później rabbi miał wyznać: Teraz dopiero zrozumiałem, że Bogu można służyć także snem.

Refleksja

Służba nas wiele kosztuje. Zwłaszcza tam, gdzie nie mamy nic do powiedzenia. Zamiast podziękowań pojawiają się oczernienia, pretensje i ciągłe niezadowolenie. Radość z posługi wtedy żadna, a jest tylko wewnętrzny ból, bo to co zrobiliśmy było warte tylko niepotrzebne nerwy i stres. Służyć to nie tylko wykonać zewnętrzny gest, który został nam nakazany, ale przede wszystkim realizacja zadania cały swoim sercem…

Jezus przyszedł na ziemi, aby służyć. Polegało to na tym, że realizował On plan Ojca, który wskazał mu co i jak ma robić. Doprowadziło to do Jego śmierci i to męczeńskiej. Śmierć na krzyżu, chociaż wydaje się być porażką, ostatecznie jest zwycięstwem życia nad śmiercią. Jezus zachęca nas, abyśmy swoją służbą na ziemi, względem drugiego człowieka tak myśleli, żeby przyniosło to korzyść nie tylko nam samym, ale przede wszystkim innym ludziom…

3 pytania na dobranoc i dzień dobry

1. Dlaczego służba nas kosztuje?
2. Czy pomagasz dając całe swoje serce?
3. Jak służyć dziś drugiemu człowiekowi?

I tak na koniec…

Głowę trzymaj nisko, lecz spoglądaj wysoko. Mów roztropnie. Miej dobre serce. Służ innym ludziom z czcigodną pobożnością – traktuj to jako punkt wyjścia (Sosai Masutatsu Oyama)