Same przechwałki nie wystarczą…

Przypowieść o dwóch synach

Jezus powiedział do arcykapłanów i starszych ludu: Co myślicie? Pewien człowiek miał dwóch synów. Zwrócił się do pierwszego i rzekł: Dziecko, idź dzisiaj i pracuj w winnicy! Ten odpowiedział: Idę, panie!, lecz nie poszedł. Zwrócił się do drugiego i to samo powiedział. Ten odparł: Nie chcę. Później jednak opamiętał się i poszedł. Któryż z tych dwóch spełnił wolę ojca? Mówią Mu: Ten drugi.

Wtedy Jezus rzekł do nich: Zaprawdę, powiadam wam: Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego. Przyszedł bowiem do was Jan drogą sprawiedliwości, a wyście mu nie uwierzyli. Celnicy zaś i nierządnice uwierzyli mu. Wy patrzyliście na to, ale nawet później nie opamiętaliście się, żeby mu uwierzyć.

Opowiadanie pt. „Mysie przechwałki”

Późną nocą, gdy właściciel wygasił wszystkie światła w restauracji i zamknął drzwi, z kąta wybiegły trzy myszy i zasiadły przy barze. Dolewając sobie do kieliszków czystej wyborowej zaczęły się przechwalać, czego to one w życiu nie dokonały, i jak ważne funkcje pełnią w swojej mysiej wspólnocie.

Pierwsza mówi: „Gdy zobaczę pułapkę na myszy wcale jej nie omijam, ale ostrożnie podchodzę do niej z boku i patyczkiem naciskam spust. Pułapka zatrzaskuje się, a wtedy zębami odciągam zatrzask i zabieram pyszny kawałek sera, który służył za przynętę”.

Druga mysz zdążyła w tym czasie wychylić dwa kieliszki czystej wyborowej, a zatem też nie zabrakło jej fantazji w swoich przechwałkach: „Kiedy ja zobaczę truciznę na szczury, zbieram ją, wkładam do worka i niosę do domu. Mielę ją na proszek i dodaję codziennie do mojej porannej kawy. Taka mieszanka sprawia, że cały dzień jestem pełna energii i życia”.

Trzecia mysz słuchając tych napuszonych przechwałek szykowała się do wyjścia. Jednak na karcący wzrok swych towarzyszek powiedziała na usprawiedliwienie: „Muszę wyjść, ponieważ mam dzisiaj randkę z kotem”.

Refleksja

W naszej codzienności spotykamy ludzi, których przechwałki o tym, czego to oni nie zrobią, wyprzedzają ich konkretne czyny. Tak wiele przez nich zostało powiedziane, a potem okazuje się, że nawet kilka procent z tych słów nie zostało nigdy zrealizowane. Pozostaje tylko niesmak, że były tylko słowa za którymi nie poszedł konkretny czyn, który przecież tworzy konkretny fakt dobra w naszym życiu…

Jezus uczy nas, że powinniśmy patrzeć na człowieka przez pryzmat tego, co robi, a nie tylko tego, co mówi. Oceniajmy zatem innych na podstawie ich czynów, a nie tylko haseł, które głoszą. A jeśli ktoś „rzuca na lewo i prawo” hasła i obietnice, to dopilnujmy, aby je potem wprowadził w codzienne życie. Drzewo poznaje się przecież po owocach, a nie po szumie liści…

3 pytania na dobranoc i dzień dobry

1. Dlaczego lubimy się tak bardzo przechwalać?
2. Dlaczego konkretny czyn jest ważniejszy niż jakiekolwiek deklaracje?
3. Dlaczego modne są dziś tylko hasła i obietnice?

I tak na koniec…

Nic nie załamuje tak, jak złamana obietnica (Kevin Moore)